Niestety moje doświadczenie z tą firmą jest bardzo negatywne i czuję obowiązek ostrzec osoby, które rozważają podjęcie tam pracy.
Na początku wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Była luźna atmosfera, wszyscy byliśmy na „Ty”, a pracodawcy przedstawiali mnie jako osobę, z którą chcą rozwijać firmę — i nie dotyczyło to tylko mnie, ale również innych dziewczyn, które w tym samym czasie podjęły pracę w tej firmie. Pojawiały się obietnice dotyczące przyszłego stanowiska i miałam wrażenie, że pracownik jest traktowany jak część zespołu, a nie tylko osoba wykonująca zlecenia. Z czasem okazało się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Pracowałam na umowie zlecenie. Mimo tego oczekiwano ode mnie praktycznie stałej dostępności pod telefonem, również poza wykonywaniem zlecenia. W mojej umowie nie było zapisu, który nakładałby na mnie obowiązek pozostawania 24 godziny na dobę pod telefonem. Mimo to zostałam skrytykowana za wyłączony telefon służbowy.
Najbardziej przykre było to, że sytuacja miała miejsce w momencie, kiedy przebywałam na wizycie w szpitalu, ponieważ mój stan zdrowia się pogorszył. Po poinformowaniu pracodawcy o tym fakcie odniosłam wrażenie, że większym problemem był wyłączony telefon służbowy niż moje zdrowie i wizyta w szpitalu. Następnego dnia kazano mi przyjechać do biura, gdzie przedstawiono mi rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.
To jednak nie jest koniec. Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam wynagrodzenia za wykonane przeze mnie zlecenie, mimo że termin płatności minął już prawie dwa miesiące temu. Z mojej wiedzy wynika również, że nie jestem jedyną osobą, która nie otrzymała należnych pieniędzy w terminie.
Dodatkowo dowiedziałam się od innej pracownicy, że po moim odejściu obaj przedstawiciele spółki mieli powiedzieć innym pracownicom, że ja „to już w ogóle sobie poczekam” na wypłatę. Jeżeli rzeczywiście takie słowa padły, uważam je za wyjątkowo lekceważące i pozbawione szacunku wobec osoby, która wykonała swoją pracę i oczekuje jedynie należnego wynagrodzenia.
Nigdy nie spodziewałam się, że można tak potraktować człowieka, który wykonywał swoje obowiązki. Początkowa „rodzinna” i koleżeńska atmosfera okazała się dla mnie jedynie pozorem, a kiedy pojawił się problem, poczułam, że liczy się przede wszystkim interes firmy, a nie człowiek.
Zostawiam tę opinię przede wszystkim jako ostrzeżenie dla przyszłych pracowników. Zanim podejmiecie tutaj pracę, dokładnie przeczytajcie umowę, zwróćcie uwagę na zakres swoich obowiązków, zasady dotyczące dostępności i zastanówcie się dwa razy. Ja niestety zaufałam obietnicom i atmosferze, którą od początku budowano wokół firmy, i bardzo źle na tym wyszłam.
Mam nadzieję, że moja opinia uchroni chociaż jedną osobę przed podobnym doświadczeniem.