Żeby nie było, że są same minusy:
- faktycznie, praca jest w 100% zdalna
- tydzień wolnego w czasie świąt
- duża elastyczność jeśli chodzi o godziny pracy
- wśród kolegów i koleżanek możesz poznać naprawdę fajnych ludzi.
- wynagrodzenia zależą od stanowiska, chociaż w moim przypadku stawka mocno odstawała od średniej rynkowej
Co do całej reszty:
- Aktualnie firma tonie i nie ma za bardzo przesłanek, które wskazywałyby na poprawę sytuacji w najbliższym czasie.
- Brak jakiejkolwiek komunikacji, która nosiłaby znamiona transparentności. Globalnie, firma w ciągu ostatnich dwóch lat zwolniła około 700 osób, ale ciężko szukać jakichkolwiek informacji na ten temat u samego źródła. Management z uporem maniaka przekonywał, że każde kolejne zwolnienie w twoim zespole związane było z wynikami danej osoby, i że nie ma się czego bać, firma jest w dobrej kondycji. Każdy, kto ma chociaż minimum zdrowego rozsądku widział od początku, że firma przeszacowała, zatrudniała w nadmiarze, aby potem nowozatrudnionych wyrzucić z dnia na dzień - bez wspomnienia słowem o lay offach rzecz jasna. Cała narracja ostatecznie upadła, kiedy to sam pan właściciel na początku roku opublikował posta, w którym przyznał, że firma ma gorszy czas i potrzebne były cięcia, i że teraz to już Avature podbije świat i zniszczy swoich konkurentów (naprawdę, nie przesadzam)
- Firma zatrudniała około 90 osób w Polsce do połowy 2024 roku, obecnie jest to nieco ponad 40.
- HR w Polsce nie istnieje, mimo działającej już spółki z o.o. Jedyna osoba, która ogarniała temat HR na miejscu została zwolniona w połowie 2025 roku.
- sam produkt jest niesamowicie toporny i przestarzały, zbudowany na archaicznych technologiach. Będąc w niby technicznym zespole, nie nauczysz się zbyt wielu rzeczy, które wykorzystasz w przyszłości u innego pracodawcy. używane narzędzia to głównie ich własne produkty, niemające zastosowania nigdzie indziej.
- brak wewnętrznej dokumentacji. Firma działa na rynku od 20 lat, a product page jest dalej w budowie (jeśli się nie mylę, pojawił się w dopiero w 2024 roku w obecnej formie). Część procesów jest opisana w kompletnie nieprzystępny sposób, reszta to wiedza plemienna, która ulega ciągłym zmianom. Nie trzeba dodawać niczego więcej
- Brak sensownego systemu zarządzania zadaniami - tech support, development, qa i reszta zespołów używają frankensteina zbudowanego z ich narzędzia ATS, zamiast Jiry, zendesku czy innego współczesnego rozwiązania.
- Co do samych procesów, ich mnogość i szeroko pojęta biurokracja jest rozrośnięta do absurdalnych wręcz rozmiarów. Coś, co powinno być dwoma kliknięciami, okazuje się przeszkodą nie do przejścia, bo nie wypełniłeś jednego pola w jednym z kilku/nastu formularzy podpiętych do twojego kejsa, a co za tym idziesz, tracisz swój czas na pytanie innych ludzi jak przepchnąć sprawę w systemie dalej
- Menedżment składa się głównie z osób, które zaczynały pracę w Avature 8, 10 i więcej lat temu. Są to przeważnie osoby z Argentyny, gdzie mieści się tak naprawdę siedziba firmy. Niejednokrotnie na stanowiskach menedżerskich znajdują się osoby, które owszem, świetnie znają produkt, natomiast zupełnie brakuje im podstawowych umiejętności zarządzania ludźmi czy nawet komunikacji. Notoryczne spóźnianie się na spotkania, oczekiwanie, że skoczysz z nimi na "szybkiego", 45 minutowego calla 5 minut przed końcem twojej zmiany itd. A to dopiero czubek góry lodowej. Ich motywem przewodnim jest zakładanie z góry, że każde niepowodzenie jest twoją winą, bez patrzenia na okoliczności i szczegóły. Wygląda to tak jak relacja nauczyciela i pokornego ucznia, który jest rugany na każdym kroku. Nie odpisałeś klientowi, bo miałeś na głowie 5 innych zgłoszeń jednocześnie? Twoja wina. Nie wyrabiasz się z robotą, bo zwolniono 30% twojego zespołu? Twoja wina, i tak w ogóle ciesz się, że masz robotę. Naprawdę, nie spotkałem się jeszcze z tak wypranym z jakiejkolwiek empatii i ludzkich odruchów podejściem do własnych pracowników. Jesteś tylko robotem, który ma zapierdzielać na 150% non stop - niestety, są osoby, które takiej narracji ulegają, szkodząc nie tylko sobie jak i innym, ale to już osobna kwestia. Sami "liderzy" często siedzą w pracy po 10, 12 godzin, i z tego powodu oczekują, że będziesz robić to samo, żeby jakkolwiek zbliżyć się do abstrakcyjnych targetów, które są cały czas sztucznie zawyżane. Jeśli tego nie robisz, to oczywiście nie spełniasz oczekiwań i tylko kwestią czasu jest, aż trafisz na listę osób do odstrzału. Kłamstwa powtarzane w czasie spotkań z zespołem to standard, w myśl zasady, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą
- System ocen półrocznych istnieje, ale tylko po to, żeby udowodnić Ci, że nie możesz liczyć na podwyżkę. W momencie gdy zaczęło brakować pieniędzy i pojawiły się cięcia, twoja ocena automatycznie spadła o jeden lub dwa poziomy, mimo że robiłeś cały czas to samo.
Można tak pisać w nieskończoność - w skrócie, jest to amerykańsko-argentyński januszex. Omijać szerokim łukiem. CDN