Dziwna rekrutacja nie pamiętam kiedy ostatnio miałem takie odczucie ale pachniało mi czymś na zasadzie piramidy finansowej, umowa zlecenie przy pełnym etacie pracy biurowej. na umowie 20h na tydzień po przecież pan/i pracuje w terenie dzienne ok.4/5h nie ważne to że codzienne musisz udać się na 1,5h wychwalanie "Bożka" Szefa. jeden raz pojawiłem się w trakcie "Szkolenia" trudno to nazwać tak skoro muzyka jest na full odpalona słyszysz co 2-3 słowo później słuchasz o tym że w tym tygodniu znowu skupiamy się na tym co robiliśmy 2 tygodnie temu. inna lokacja ale praca 1-1 taka sama. z kursów po pierwszych 2 tygodniach zrozumiesz że przyszłość tutaj to powinna być najkrótsza przygoda, szkolenia nie przydają się. płaca nie wyjdzie poza najniższą liczyłem wszystkie opcje z prowizjami w najlepszych miesiącach wyciągniesz okolice 4-4,3tyś złotych. patrząc realne na statystykę sprzedaży raczej zamkniesz się w przedziale 3-3,2tyś.
na rozmowie rekrutacyjnej o niczym informacji jaka umowa potem to na kolejnym etapie rekrutacji, jakie wynagrodzenie? kolejny etap. Podstawa czy dzielone wynagrodzenie? kolejny etap Kiedy planowane rozpoczęcie pracy? kolejny etap. Ja mam być przygotowany do rozmowy rekrutacyjnej ale na niej samej nic mi się nie mówi przez co dla mnie to jest niepoważne.
Sam "Szefuncio" rozpięta koszula, rozłożony w fotelu a sam nie wiem czy ma chociaż 30 lat.
"załoga pracowników" gotowa na codzienne spotkanie gdzie to zbieranina kilku dzieciaków którym bym nie dał nawet 20 lat którzy (przechodząc) rozmawiają kto co miał na maturze i wymienianie się wzajemnie memami, zbierając wszystko mam właśnie wrażenie ze takie skupione na nieogarniętych dzieciakach zatrudnienie gdzie ktoś starszy kto pracował w żabce lub McDonaldzie ogarnie od razu ze to właśnie może być zbliżone piramidzie finansowej to tacy ledwo 18/19 lat wciągnięci wzorem typa przed 30 co ma firmę i kilka baniek na kontach motywacyjne gadki i "premie uznaniowe i wyjazdy służbowe" (duża kasa!) więc dzieciak daje się złapać. jeśli chodzi o umowie to grubsza niż tost, z dobre 15 stron zawiera, a czytając każdy następny punkt z umowy nie wiesz czy lepiej się śmiać czy zgłosić w temacie nadużyć