Jeżeli ktoś szuka firmy, w której wielkie słowa zastępują pieniądze, strategia zastępuje organizację, a obietnice zastępują podwyżki – serdecznie polecam. Tutaj można się tego nauczyć na najwyższym poziomie.
Na początku wszystko może wyglądać całkiem normalnie. Prezes potrafi podejść, podać rękę, zapytać, co słychać. Człowiek może nawet pomyśleć: „O, chyba trafiłem do firmy, w której szef zna swoich ludzi”.
I rzeczywiście – kiedyś tak było.
Potem najwyraźniej ktoś odkrył, że bezpośredni kontakt z pracownikiem może być niebezpieczny, bo jeszcze pracownik zacznie zadawać pytania.
I tak z czasem zwykłe „co u Ciebie?” zostało zastąpione bardziej profesjonalnym rozwiązaniem: spotkanie trzeba umówić, a najlepiej jeszcze wcześniej wysłać maila z informacją, czego spotkanie będzie dotyczyło.
Może następnym krokiem będzie formularz zgłoszeniowy na podanie ręki.
Wynagrodzenie – czyli gra w „może kiedyś”
Jeżeli ktoś przychodzi tutaj z nadzieją, że ciężka praca przełoży się na sensowne pieniądze, może się bardzo szybko rozczarować.
Zarobki są jednym z tych tematów, o których dużo się mówi, ale znacznie mniej się płaci.
A kiedy już człowiekowi uda się wywalczyć podwyżkę, pojawia się kolejny ciekawy mechanizm. Podwyżka niekoniecznie oznacza, że od następnego miesiąca rzeczywiście zarabiasz więcej. Najpierw są progi, etapy, okresy przejściowe i inne konstrukcje, które sprawiają, że od momentu usłyszenia „dostaniesz podwyżkę” do momentu, kiedy naprawdę zauważysz ją na koncie, może minąć pół roku albo dłużej.
Czyli technicznie podwyżka jest.
Tylko praktycznie jeszcze jej nie ma.
To trochę jak kupowanie samochodu na raty, tylko że raty dostajesz, a samochód może kiedyś.
Najbardziej zabawne jest to, że człowiek przez pewien czas naprawdę wierzy, że jego zaangażowanie zostanie zauważone. Bierze dodatkowe obowiązki, zostaje dłużej, rozwiązuje problemy, robi więcej, niż powinien.
A później dociera do niego brutalna prawda:
największą premią za dodatkowe zaangażowanie jest… kolejne dodatkowe zaangażowanie.
„Nikt Ci tyle nie da, co prezes Ci obieca”
To zdanie powinno zostać wpisane w logo firmy.
Obietnice potrafią być naprawdę imponujące. Rozwój, przyszłość, premie, podwyżki, wielkie plany, wielka strategia.
Problem pojawia się wtedy, kiedy człowiek zaczyna pytać:
„Dobrze, a kiedy?”
I wtedy nagle okazuje się, że „kiedyś” jest bardzo pojemnym terminem.
Można się więc nauczyć tutaj niezwykle ważnej umiejętności: słuchać obietnic, ale liczyć tylko pieniądze, które faktycznie wpłynęły na konto.
Stabilność finansowa? Raczej finansowy escape room
Kolejnym elementem tej układanki jest stabilność finansowa firmy.
Albo raczej jej brak.
Zdarza się, że brakuje podstawowych rzeczy potrzebnych do prowadzenia działalności – przykładowo zielonej kawy. Zdarza się również, że firmy współpracujące nie chcą już wykonywać usług z odroczonym terminem płatności, ponieważ poprzednie faktury nie zostały uregulowane.
I tutaj pojawia się bardzo interesująca filozofia zarządzania:
pieniędzy nie ma.
Ale oczywiście tylko wtedy, kiedy trzeba zapłacić pracownikowi, dostawcy albo kontrahentowi.
Bo kiedy pojawia się potrzeba tygodniowego wyjazdu prezesa do Dubaju, nagle okazuje się, że ekonomia działa jednak trochę inaczej.
I trudno nie zadać sobie pytania:
Czy problemem naprawdę jest brak pieniędzy, czy może po prostu pieniądze mają bardzo dobrze ustawioną hierarchię ważności?
Wypłata – termin orientacyjny
Jeżeli ktoś lubi niespodzianki, może również polubić system wypłat.
Termin wypłaty jest raczej sugestią niż terminem.
Jeżeli wypłata wypada w sobotę albo niedzielę, można spodziewać się, że pieniądze pojawią się dopiero w poniedziałek.
Niby nic wielkiego.
Dopóki sam nie masz rachunków, kredytu, czynszu, paliwa i innych zobowiązań, które jakoś nie rozumieją pojęcia „weekend”.
Atmosfera – każdy każdemu wilkiem
W zdrowej firmie ludzie współpracują.
Tutaj momentami można odnieść wrażenie, że współpracownik to nie kolega z zespołu, tylko potencjalny konkurent, którego najlepiej prześcignąć, wykorzystać albo – w najgorszym przypadku – podstawić mu nogę.
Zamiast:
„Jak możemy to razem zrobić?”
częściej pojawia się mentalność:
„Jak zrobić tak, żeby to nie było na mnie?”
Każdy pilnuje własnego interesu, bo najwyraźniej lojalność wobec firmy jest mile widziana przede wszystkim wtedy, kiedy działa w jedną stronę.
Awanse, premie i niewidzialna marchewka
Jeżeli jesteś ambitny, możesz przez pewien czas być naprawdę zachwycony.
Będziesz robił więcej.
Będziesz się starał.
Będziesz chciał się wykazać.
Będziesz liczył na premię.
Będziesz czekał na docenienie.
Będziesz słuchał, że jesteś ważną osobą dla firmy.
Aż pewnego pięknego dnia może do Ciebie dotrzeć, że uczestniczysz w bardzo starannie przygotowanym eksperymencie psychologicznym.
Marchewka jest zawsze przed Tobą.
Tylko problem polega na tym, że ktoś cały czas przesuwa ją o kolejne pół metra.
I tak mijają miesiące.
All Hands Meeting – teatr strategiczny
Co tydzień