Szkoła Języków Obcych Lektor

Wrocław

Ocena pracodawcy 2/6

na podstawie 47 ocen.

Opinie o Szkoła Języków Obcych Lektor

Dbamy o każdą opinię, dlatego pracodawca nie może ich usuwać. Sprawdź, kiedy Twoja opinia łamie regulamin - więcej.

Dodaj odpowiedź

Anuluj

Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Szkoła Języków Obcych Lektor

Lejdi

Bardzo niemiła atmosfera, zarówno ze strony dyrekcji, jak i współpracowników. Negowanie wszelkich pomysłów. Fabryka po prostu. Nie polecam.

Maja

@Lala nie wiem, jak odnieść się do tego stwierdzenia, gdyż oczywiście nie jestem pracownikiem Szkoły Języków Obcych Lektor. Pojawia mi się jednak w głowie pytanie, czy w innych miejscach tego typu praca jest mniej wyczerpująca? Ma ktoś porównanie z inną, podobna firmą?

Lala

@maja kursy dla pracowników są, jak najbardziej, ale tak jak pisze @nick, nikt nie ma już na nie siły i ochoty. Po pracy faktycznie masz ochotę jedynie uciec

Maja

@nick a wiesz może, czy ktoś próbował się zapytać pracodawcę o realizowanie kursu języka obcego? Skoro jest to jeden z elementów, jakie oferuje podczas okresu rekrutacyjnego, to może zwyczajnie wystarczy się o taką możliwość zapytać?

Maja

Niektórzy @lala mają taki sposób kierowania ludźmi, kontrola wykonywanych obowiązków nie powinna być jednak nagminna. Piszesz, że jedyny plus to terminowość wypłat, a co z obiecywanymi darmowymi kursami językowymi?

Lala

@Maja stres to mało powiedziane. Panuje dyktatura pani dyrektor, która sieje popłoch gdy tylko się pojawi. Wszystko ma być tak, jak sobie zażyczy. Nie można mieć własnej wizji, zabija wszelkie kreatywne pomysły. Wszelkie próby wyjaśnienia, dlaczego nowe rozwiązania, np. na stronie internetowej, mogące zwiększyć ruch czy przyciągnąć nowych klientów, spełzają na niczym, bo się jej nie podobają. Obietnice, że pomysły będą wykorzystane można włożyć między bajki. Jedynym plusem pracy tam jest wynagrodzenie na czas. Reszta to sam stres, ciągła inwigilacja i dokręcanie śruby aż człowiek sam rezygnuje z pracy.

Maja

@Lalamogłabyś powiedzieć coś więcej na temat tego jak pracuje się w firmie? Rozumiem, że wiąże się to z dużym stresem?

Lala

@Maja Benefity? Czasami nie ma dyrekcji i wtedy da się pracować bez stresu.

Maja

A na jakie warunki zatrudnienia mogą liczyć osoby pracujące w Szkole Języków Obcych Lektor? Czy firma oferuje pracownikom dodatkowe benefity?

Kursant

Beznadziejna szkoła,zabijanie kreatywności w lektorach,koszmarna,duszna atmosfera,kierownictwo metodyczne popełniające rażące błędy językowe,odradzam i lektorom ,i kursantom.Szybko się wypisałem.

Nalanda

To ja może skreślę słów kilka z perspektywy klienta - - coś mnie podkusiło, żeby zapisać się tam na angielski, oto moja ocena: - b. duże grupy (oczywiście, wiedziałem na co się piszę, stosowne info. jest na stronie jak i w umowie), niemniej "nauka" w takim kołchozie to strata czasu, efektywniej można wykorzystać te 90 minut w domu na samodzielną pracę z choćby kursem online. Prowadzący nie jest w stanie (pomimo chęci) poświęcić choć odrobuiny czasu na poszczególne osoby, wyłapać błdy, skorygować, wytłumaczyć, poprawić, powtórzyć kilka razy - trzeba lecieć z materiałem - strata czasu i pieniędzy - cena (biorąc pod uwagę liczebność grup) nieadekwatna do tej jaka ma konkurencja (niekoniecznie ta w ścisłym centrum) - masa szkół językowych oferuje zajęcia w mniejszej lub zbliżonej miesięcznie kwocie w grupach 4 - max 6 osobowych (2x tyg po 90min- czyli standard) - mniejsze szkoły językowe mają bardziej dbają o klienta (i nie jest to wina pracowników - w Lektorze się po prostu nie da - to taśmociąg, przerób na ilość - grupa za grupą, kilkanaście osób wychodzi z ciasnej salki, kolejne kilkanaście wchodzi, różny poziom kursantów, różne motywacje, jednym słowem koszmar nie nauka), w małych-średnich szkółkach językowych lektorzy ogarniają grupę - tutaj to niemożliwe Podsumowanie: Moim zdaniem takie wielkie kołchozy językowe miały racje bytu w latach 90-tych, gdy na rynku mało było lektorów językowych, a co za tym idzie szkół językowych, zaś popyt był ogromny Obecnie szkół językowych jest za przeproszeniem Wasz Mości jak nas*ał, a co ważniejsze korepetycje bez problemu można już mieć od 25-30 złotych za godzinę zegarową, 30-40 za 90 minut - jest to najefektywniejszy sposób nauki Nie dajcie się zwieść tłumaczeniom, że tanie korepetycje prowadzą niewykształceni, kiepscy lektorzy, zazwyczaj stuydenci. Po pierwsze, lektorów jest w tej chwili w bród, można wybierać (chociażby na OLX-ie) - dobry student jako korepetytor (szczególnie taki co spędził trochę cZasu za granicą), nie koniecznie jest zły, szczególnie na początku nauki (tak do b1 włącznie) Po drugie - myślicie że w takich kołchozach pracują wybitni lektorzy? Nie obrażając nikogo, z pełnym szacunkiem, w szkołach językowych pracują najczęściej ci, którzy dopiero "wkręcają" się na językowy rynek pracy - naprade myślicie, że dobry nauczyciel języka obcego z wieloletnim stażem, doświadczeniem, z własną metodologią, itd. będzie zapir**ł w tzw. szkole językowej i nabijał kabzę jej właścicielowi? W momencie gdy osiągnie odpowiedni poziom, założy własna "szkołę" lub pójdzie w nauczanie indywidualne (korepetycje) Proszę nie zrozumieć mnie źle - większość lektorów w szkółkach językowych stara się, ale warunki jakie panują w takim np. Lektorze uniemozliwiają im jakikolwiek efektywny ruch i zabijają pasję i chęci Generalnie: stanowczo odradzam "szkołę" jęz. Lektor

minia

Widzę, że coraz więcej osób ma podobne co ja doświadczenia z Lektorem, niestety. Cóż tu jeszcze można dołożyć... * klepanie z pamięci tego samego tekstu, którego NIE MOŻNA modyfikować (ani jednego słowa, ani kolejności przedstawiania informacji na temat oferty, klient zapyta o coś w trakcie? Odpowiedz i wróć do tego gdzie skończyłaś klepać litanię), * czepianie się każdego detalu (rozumiem pozory profesjonalizmu, ale czy naprawdę muszę siedzieć prosto gdy nie ma żadnego słuchacza, a mnie boli brzuch?), * podwójne standardy (stosunkowo nowe osoby muszą na wszystko uważać, trzymać te piękne tajemnicze spisy tak by klient ich nie widział, ale kiedy ktoś z innego nawet działu rozsiądzie się przy biurku obok z tymże spisem rozłożonym na blacie - tego już się nie zauważa, to jest ok), ściemnianie prosto w twarz (oczywiście, że ta grupa się utworzy, już tylko 3 miejsca zostały/2 tyg. później obdzwanianie nieutworzonych grup w celu przeniesienia - na wyższy lub niższy poziom, takie idealne dopasowanie :) po to przecież są testy i rozmowy), * kablowanie (jestem w stanie zrozumieć zdawanie relacji z postępów nowych osób, ale w momencie gdy robi się aferę z 1 błędu nowej, a 4 takie same pracownicy pracującej tam 4 czy 5 lat się ukrywa - skwitowane krótkim "k... znowu", to już śmieszne), * dwulicowość "koleżanek" czyli obrabianie sobie tyłka, gdy tylko drugiej osoby nie ma i włażenie w tenże tyłek, gdy tylko wraca z kolejnej NŻtki, Z dobrych stron... * kawa była OK, * pierwsza rozmowa kwalifikacyjna była całkiem niezła (tylko z Panią Manager, druga z P. Dyrektor to już była farsa), * stawka nie najgorsza, * P. Manager naprawdę się starała przeprowadzić wdrożenie tak jak należy w tym krótkim czasie, co poradzić, że trafiła na beton.

A.

Zgadzam się w z moją poprzedniczka. Miałam wątpliwa przyjemność popracować krótką chwilę w dziale obsługi klienta. Atmosfera jaka tam panuje to jakiś koszmar. "Kolezanki" kablujace szefowej przy każdym najmniejszym błędzie, chodzą do niej do gabinetu i zdają relację z poczynań nowych osób. Pani manager sztywna i bez emocji, wiecznie ze sztucznym, wymuszonym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Do tego ciągle przepytywanie z kursów na pamięć, słowo w słowo. Zero własnej inwencji, naturalnego kontaktu z klientem, tylko klepanie regulek. Radzę się zastanowić przed podjęciem współpracy

ubrananaczarno

Byłam jakiś czas temu w szkole LEKTOR na rozmowie kwalifikacyjnej. Spełniałam wszystkie wymagania pracodawcy podane w ogłoszeniu, a nawet powiedziałabym, że mam lepsze kwalifikacje niż te wymagane. Mimo to rozmowa w moim mniemaniu była niemiła. Jestem pewna, że do rekrutacji się nie przygotowano i nawet nie obejrzano mojego CV. Wciąż upewniano się, czy jestem pewna tego co mówię, wręcz nadgorliwie, przez co czułam, że zostałam potraktowana zupełnie niepoważnie. Z sytuacji wybrnęłam, moim zdaniem zaprezentowałam się dobrze i starałam się nie zwracać uwagi na dziwne (wrogie) zachowanie osoby rekrutującej. Nie skontaktowano się ze mną, nie zostałam poinformowana czy rekrutacja się zakończyła. Jest to bardzo nieprofesjonalne i nieuprzejme zachowanie ze strony firmy i brak poszanowania cudzego czasu. Zastanawiałam się dlaczego tak mnie potraktowano i myślę, że powodem mogło być to, że się zwyczajnie nie spodobałam Pani z rekrutacji (w CV nie dodałam swojego zdjęcia). Weszłam w to forum i czytając resztę opinii nie dziwię się temu jak mnie potraktowano i wręcz cieszę się, że nie miałam okazji tam pracować.

r

Porażka. Odradzam współpracę. Traktowanie pracowników na poziomie taniej siły roboczej. Nie dość, że wszystko co moi poprzednicy już opisali rzeczywiście ma miejsce, to sama organizacja obozów to absolutna żenada przy tym ile rodzice za nie płacą. Wymaganie od opiekunów by nie dość, że jechali z dziećmi pociągiem 12 godzin, to od rana byli świeżutcy i zdatni do pracy -- i tu oczywiście nie tylko opieki nad dziećmi, ale i nauczania języka. Grupy nie są zorganizowane po umiejętnościach tylko wiekowo (tą samą grupą się opiekujesz i tę samą grupę uczysz), więc nie da się praktycznie nauczyć nikogo niczego. Ponadto, to nauczyciele muszą wymyślać atrakcje obozowe, bo przecież po co zaplanowa [usunięte przez admina słowo niecenzuralne] Lepiej to zwalić na głowy lektorów, którzy ledwo żyją. A wisienką na torcie są sytuacje, gdy bez uprzedzenia dostaję się do grupy obcokrajowca i ma się bez piśnięcia sprostać nauczaniu międzykulturowemu, do którego się nie miało okazji przygotować. Jedyne co daje jakąkolwiek satysfakcję to same dzieciaki, które sprawiają, że da się wytrzymać w takich warunkach.

Zniesmaczona

Kilka miesięcy temu byłam tam na rozmowie rekrutacyjnej - bodajże do działu obsługi klienta (przepraszam, ale już dokładnie nie pamiętam, jak to stanowisko się nazywało). Pamiętam jedno - najgorsza rozmowa jaką można sobie wyobrazić. Teoretycznie prowadziła ją Pani menadżer, ale w praktyce Pani Dyrektor ciągle się wtrącała zza biurka, podważając to, co mówię. Tak, jakby znała mnie lepiej niż ja sama. Co więcej - zupełne nieprzygotowanie do tej rozmowy z ich strony, pewnie nawet nie przeczytały CV - mówiły, że podobno świetnie znam angielski, więc żebym coś o sobie powiedziała (w CV jasno napisane, że angielski znam na poziomie podstawowym). Pani Dyrektor dziwiła się kierunkowi moich poszukiwań, jeśli chodzi o zatrudnienie (celowałam też w inne stanowiska niż to, na jakie do nich aplikowałam), a z CV jasno wynika, że w tym konkretnym kierunku ukończyłam studia. Brak jakiegokolwiek profesjonalizmu, za grosz kultury osobistej. Wiedząc, że nie będę chciała tam pracować, pozwoliłam sobie na bezpośrednie zwracanie uwagi na to, że to, co Pani Dyrektor mówi, jest sprzeczne temu, co napisałam w moim CV i że wszystko może w dokumencie przeczytać. Byłam mimo wszystko kulturalna i taktowna. Być może trochę się tym zdenerwowała, ale ten brak kompetencji i jawne chamstwo były dla mnie nie do przyjęcia. Pani Menadżer wydawała się spięta obecnością Pani Dyrektor i - co istotne - odniosłam wrażenie, że jest jej głupio za to, co mówi jej przełożona i podejrzewam, że gdyby mogła - przyznałaby mi rację. Myślałam, że opinie z tego portalu są wyssane z palca - jednak skoro na rozmowie rekrutacyjnej zobaczyłam taką masakrę, to co byłoby pracując tam? Dodam, że nie oceniam siebie jako osobę niekompetentną i głupią, wręcz przeciwnie (i to nie narcyzm, trzeba znać swoją wartość), a po tej rozmowie miałam wrażenie, jakby zaprosili mnie tam po to, żeby na kimś się wyżyć. Uważam, że Panie prowadzące rozmowę wspaniale zrobiły swojej firmie czarny PR. Serdecznie odradzam i nie polecam. P.S. Nigdy nikomu nie wystawiłam negatywnej opinii w Internecie, bo wydawało mi się, że trzeba dać ludziom szansę na samodzielne poznanie produktu/usługi/firmy, a nie robienie jej antyreklamy. W tym przypadku uważam jednak, że przed czymś, co może komuś bardzo obniżyć samoocenę (często niesłusznie) oraz być stratą czasu, nerwów i zdrowia - warto przestrzegać. Pozdrawiam serdecznie!

r

ja uważam że pracodawca ma prawo kontrolować pracownika

monika

Można liczyć na jakieś świeższe opinie co do pracy w biurze w Lektorze? Widziałam niedawno ogłoszenie na specjalistę ds. obsługi klienta, jestem ciekawa jak to wygląda z perspektywy pracowników? Opinie o dyrekcji mnie trochę przerażają szczerze mówiąc... A i te o niekoleżeńskiej atmosferze nie zachęcają.

kt

Potwierdzam negatywnie opinie przedstawione powyżej. Pani dyrektor szuka niemalże robotów. Pani manager przewrażliwiona i cały czas spięta. Panie w administracji nie dość że niemiłe, niekoleżeńskie, fałszywe to jeszcze donoszą pani dyrektor. Ponadto plotkują i obgadują każdego. Ogromna rotacja w końcu o czymś świadczy. Nie polecam nikomu i cieszę się że nie mam z nimi już nic wspólnego.

Ja

Też pracuje w lektorze od kilku lat,w dziale obsługi klienta i nie zgodzę się również z poprzednim negatywnym komentarzem.Uważam że firma lektor jest b.dobrym pracodawcom rzetelnym gdzie wypłata zawsze jest na czas do tego co miesiąc premia.Owszem nie należy do najłatwiejszych jak to w każdej firmie gdzie ma się kontakt z klientem a wiadomo że klient bywa różny.Nie każdy też potrafi sprostać wymaganiom firmy, osobiście polecam

A.T

Fatalna szkoła jako pracodawca. Niestety, ale traktowanie pracownika poniżej jego godności. Przerażona wszystkim i nadgorliwa pani menadżerka, na recepcji dziewczyny tylko jedzą i niczego człowiek nie może załatwić a właściciele zajęci swoim życiem i sprawami. Cóż....nie wiem jakim cudem utrzymują się na rynku tyle lat, skoro tylko dwie osoby z "biurowych" są OK.

zardoz

Pracowałem w Lektorze jakieś sześć-siedem lat temu i faktycznie: stawki (jak na studenckie warunki) niezłe, szkolenia dla kadry i tak dalej, atmosfera profesjonalizmu. Ale bywały sytuacje kuriozalne, kiedy na przykład przyszła do mnie na kontrolę jakaś pani i zjechała mnie u dyrektora za mój sposób prowadzenia lekcji. Odsunięto mnie od grupy (beż żadnej konsultacji ze mną ani jakiejkolwiek weryfikacji jej słów) z dnia na dzień. I najlepsze: grupa (a był to ważny klient biznesowy, jedna z większych międzynarodowych korporacji operujących we Wrocławiu) oburzyła się, a firma wystosowała do dyrektora list z żądaniem przywrócenia mnie na stanowisko. Odmówiłem. Innym razem wezwano mnie na dywanik, bo "nie wykorzystywałem kompletu kserówek" przygotowanych przez tę panią. Innymi słowy, nauczyciel nie miał szans na kreatywne, indywidualne poprowadzenie zajęć, ale może dzisiaj jest tam inaczej.

pani kotka

stawki i zarobki to dla mnie najważniejsza informacja jeśli chodzi o wybór nowego pracodawcy którę musze teraz jak najszybciej podjąć. czy jeśli chodzi o pieniądze to Lektorm proponuje jakieś atrakcyjne konkurencyjne stawki obecnie? prosiłabym o info bo kilka firm już o mnie walczy i chcę w końcu którąś wybrać

ja

Jeśli ktoś chce tam pracować nie jako lektor to niech zastanowi się dwa razy czy na pewno chce pracować w wiecznym stresie związanym nie z obowiązkami, ale z humorami szanownej Pani Dyrektor. Brak poszanowania dla człowieka, terror, mobbing, krzyki, kłótnie z mężem-Dyrektorem, które słychać w całym sekretariacie, wiecznie wściekła i nigdy nie wiesz kiedy trafi na ciebie jej zły humor. Pracownice zastraszone, siedzące po godzinach, żeby dogodzić szanownej Pani, w zamian dostające nie pochwałę, ale krytykę. Po prostu nie warto marnować swojego zdrowia psychicznego na takiego tyrana...niestety.

anonim

(usunięte przez administratora)

Mada

A ja byłam jako lektor-wychowawca na koloniach w Lektorze i było super! Świetna grupa, dzieciaki chętne do nauki i zabawy. Dostałam wszystkie materiały przed wyjazdem - tak, żeby zapoznać się i przygotować się w domu, a czas na miejscu mogłam przeznaczyć na niezapomnianą zabawę z moją grupą. Koleżanki i kolegę z kadry także wspominam bardzo miło :) Pani kierownik - surowa i wymagająca, ale sprawiedliwa i ludzka. Jeśli ktoś nie migał się od obowiązków to nie miał z nią problemów. W końcu była tam, żeby trzymać wszystko pod kontrolą, a nie żeby była wolna Amerykanka! W tym roku też jadę, bo nie wyobrażam sobie wakacji bez LEKTORA :)

anonim

(usunięte przez administratora)

Andres

Jak w każdej firmie zdarzają się gorsze dni. Ale więcej jest tych na plus, i to takich ważniejszych rzeczy jak: terminowe wypłaty, dostępne materiały, czytelne wytyczne czy dużo fajnych koleżanek z pracy ;) Pracowałem w wielu szkołach językowych, a LEKTOR to jedna z najlepszych.

Maciej

Witam, co z ta sytuacją w Lektorze, wróciła do normy, na wakacje tez prowadza kursy typu wakacyjne, może szukaja lektorów?

anonim

(usunięte przez administratora)

anonim

(usunięte przez administratora)

Kate

Pracowałam w SJO LEKTOR i bardzo dobrze wspominam te czasy. Wypłata na czas, stawki wcale nie są głodowe. Wszystko dobre wytłumaczone - w sensie obowiązki lektora - a że później wymagają, żeby ich nie łamać - to chyba logiczne. Zawsze dostawałam wsparcie z sekretariatu, działu metodycznego i od dziewczyny od wypłat. Jest we Wrocławiu więcej szkół językowych - miałam szansę w niektórych pracować - i tak może był tam większy luz, ale muszę z przykrością przyznać, że przekładało się to na jakość uczenia. Sama jak tylko skończę macierzyński mam zamiar wrócić i uczyć nadal w LEKTORZE!

anonim

(usunięte przez administratora)

nina

Kable dyrektorki - dobre mi sobie. Dobrze, że nie zdecydowałam się na prace w tej szkole.

ada

Aplikowałam również do tej szkoły, przeszłam 2 etapy a późnej totalna cisza. (usunięte przez administratora) Dziwna szkoła. NIE POLECAM.

Ninka

Aplikowałam do tej szkoły, przeszłam 2 etapy, po czym nikt się do mnie nie odezwał. Rozumiem, że mogłam nie spełnić wymagań, ale po drugim etapie i czasie poświęconym na wykonanie różnych prac, mogłabym chociaż zostać poinformowana o odmowie. Bardzo nieładne zachowanie.

enkre

(usunięte przez administratora)Pracownice biurowe są w większości sympatyczne i pomocne, lecz przez dyrektorstwo zupełnie niedoceniane (na niektóre trzeba jednak uważać, gdyż są "kablami" dyrektorki). Chociażby nie wiadomo jak się człowiek starał, pani Dyrektor nikt nie dogodzi. Zupełny brak zaufania do wszystkich pracowników. Stawka śmiesznie niska. Zdecydowana większość lektorów to ludzie mili, sympatyczni, kompetentni i zaangażowani w swoją pracę. Atmosfera jest przyjemna, gdy tylko brakuje w murach Szkoły dyrektorstwa. Gdyby nie sytuacja na rynku pracy, "Lektor" od dawna nie miałby pracowników.

Robert

Nic nie wiem o tej szkole, więc nie oceniam, ale czytając powyższe uwagi krytyczne mam wrażenie, że piszą tutaj osoby bez wykształcenia. A domyślam się, że to panie i panowie magistrowie? Rozumiem, że specjalizujecie się w językach obcych, ale po polsku pisać poprawnie i starannie też warto. Nawet w komentarzach.

z branży

Żałosna szkoła. Gdy powiedziałem na rozmowie że pracuję też w Profi Lingua zostałem "grzecznie" wyrzucony. To oczywiste, że każdy lektor musi pracować w kilku szkołach, żeby mieć za co żyć. Ogólnie ODRADZAM KURSANTOM naukę tam. Ceny wysokie, lektorzy na głodowych stawkach, (usunięte przez administratora)

kamila

przykre miejsce, (usunięte przez administratora) pracownice obgadujące jena drugą, pozbawiona podstawowych zasad dobrego wychowania (usunięte przez administratora)... porażka, a pod względem nauki, profi lingua bije ich na głowę, i to zarówno w jakości kształcenia jak i w poziomie lektorów.

aga

widzę, że nie pierwszy raz pojawiła się taka sytuacja ... umowa o pracę, fajne warunki .. mhm ... zlecenie i wyjazd i nastepny pracownik.

ania

odradzam! uwaga na tą szkołę! pracy tam nie polecam!

mała mi

jako pracodawca firma jest beznadziejna. typowy rodzinny interesik z poszukującą robocopa dyrektorką. nie dotrzymuje słowa, co innego mowi, co innego robi,

magda

ogólnie na minus. może gdby pojawił się ktoś taki jak manager - kontaktujący pomiędzy szanowną(usunięte przez administratora)a pracownikami, to może miałoby to sens, a tak ... porażka. poza tym drogie kursy, a lektorzy co chwilę inni.

ja

kiepściutko ... ale jak widzę, to nie tylko moje wrażenie

marysia

zgadzam się z opinią powyżej, poza tym rotacja pracowników ogromna! co miesiąc nowa osoba, porażka.

o.k.

nie polecam pracy z tej szkole. pracuje tam 4-5 osób tych samych od kilku lat, a dyrektorka szuka kogoś, kto będzie potrafił robić wszystko za wszystkich w tym samym czasie. zatrudnia osoby na umowe zlecenie na czas próbny, a potem zwalnia jak sie osoba nie spodoba koleżankom z sekretariatu. szkoda czasu na pracę tam. jedna z pracownic sama powiedziała, zeby sie nie spodziewac zatrudnienia, bo za 3 tygodnie i tak dyrektorka zwalnia i szuka kogoś innego. rotacja ogromna. to co sie rzuca w oczy to wymagania profesjonalizmu od dyrektorki, choc sama np, szura butami po ziemi jak chodzi ... chaos, pracownice same czasem nie wiedzą o co chodzi. porażka

anonim

Na zlecenie też nie warto dla Lektora nic robić, bo nie płacą, żyłują stawki, a co gorsza, potrącają połowę wartości faktur za \"niedokładne wykonanie\" - wszystko oczywiście bez ustalenia, no bo po co?! Banda

lektor

kategorycznie odradzam ... praca tutaj to jakiś koszmar ... nigdy więcej

gabex

Klaustrofobia, inwigilacja, brak samodzielności. Typowy duszny klimat rodzinnego biznesiku. Duża rotacja pracowników.

Zostaw opinię o Szkoła Języków Obcych Lektor - Wrocław

UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Szkoła Języków Obcych Lektor