Nie polecam tego warsztatu samochodowego.
Warsztat ma dwóch współwłaścicieli. Jeden z nich twierdził, że drugi przeprowadził diagnostykę silnika endoskopem i znalazł dziurę w tłoku, ale drugi współwłaściciel zaprzeczył jakiejkolwiek diagnostyce.
Pierwszy współwłaściciel obiecał naprawę mojego samochodu w ciągu tygodnia pod warunkiem wpłaty 1500 zł gotówką, co uczyniłem następnego dnia. Przez kolejne dni nikt nie rozpoczynał naprawy, mimo moich wizyt i próśb, zawsze słyszałem „jutro zaczniemy”. Tak trwało cały tydzień.
W poniedziałek następnego tygodnia właściciel rozpoczął naprawę, ale jeden z mechaników odmówił pracy, więc musiałem mu pomagać. Kiedy poprosiłem o obniżenie kosztu naprawy, spotkałem się tylko z groźbami. Podczas demontażu silnika została uszkodzona kabina.
Dodatkowo byłem świadkiem, jak właściciel przeciągał element kabiny po betonowej podłodze, rysując lakier, mimo że część była lekka i można ją było normalnie przenieść.
Naprawa trwała trzy tygodnie, a właściciel ciągle zapewniał, że skończy ją „jutro”. Samochód stał na zewnątrz, nikt nie chronił komputera ani przewodów przed deszczem i śniegiem — musiałem to zrobić sam.
Gdy pytałem, na co wydano 1500 zł, powiedziano mi, że na olej, skrzynię biegów i płyn chłodniczy, choć realny koszt tych rzeczy to maksymalnie 500 zł. Podczas uruchamiania silnika nie uzupełniono płynu chłodniczego, przez co samochód pracował długo bez niego.
W trakcie naprawy:
nie dokręcono wielu śrub i nakrętek
skrzynia biegów, która wcześniej działała idealnie, zaczęła hałasować zaraz po wyjeździe z warsztatu
właściciele żądali dodatkowych pieniędzy, grożąc rozłożeniem samochodu, mimo że naprawa nie była ukończona
w samochodzie nie działa klakson, wiele wtyczek nie jest podłączonych, nie działa wentylator chłodnicy
wlał olej do automatycznej skrzyni do skrzyni manualnej; konsultant ze sklepu z częściami AutoPartner w Nowa Sol potwierdził, że jest to niedopuszczalne
właściciel przyznał, że stosuje takie praktyki u wszystkich klientów
mój własny sprzęt i narzędzia znajdujące się w samochodzie zostały użyte i uszkodzone bez mojej zgody
nowy, kosztowny łożysko piasty montowano młotkiem zamiast prasą
pokrywa zaworów została wyrzucona jako „niepasująca”, a ja sam zamontowałem ją bez problemu
mocowanie do alternatora uznano za „niepasujące”, mimo że pasowało idealnie
Po zakończeniu naprawy okazało się, że w silniku nie było dziury w tłokach. Obaj właściciele zablokowali mnie, nie da się z nimi skontaktować.
Dodatkowo:
na desce rozdzielczej pojawiło się wiele błędów
silnik bardzo słabo przyspiesza
samochód działa znacznie gorzej niż przed naprawą
Po wizycie w innym warsztacie zostałem poinformowany, że naprawa samej instalacji elektrycznej będzie kosztować około 5000 zł, ponieważ poprzedni warsztat doprowadził ją do bardzo złego stanu. Dodatkowo stwierdzono wyciek paliwa na silnik, co stanowi poważne zagrożenie.
Kiedy zgłaszałem problem z klaksonem i wentylatorem chłodnicy, właściciel napisał, że mam iść do sądu i dopiero po 3 latach zwróci pieniądze.