Po wejściu do tego „metr na metr” krawieckiego kącika zostałam potraktowana w sposób absolutnie skandaliczny. Osoba siedząca na krześle — najprawdopodobniej właścicielka tego przybytku — pozwoliła sobie powiedzieć do mnie:
"Co z Panią jest nie tak? Spierdal..aj. Jesteś brzydka."
Trzeba ją zobaczyć, żeby zrozumieć, jak bardzo groteskowo i sarkastycznie brzmi to w zestawieniu z jej wyglądem. To było skierowane do mnie – 20 lat młodszej, jawnie piękniejszej i jakieś 80 kilogramów szczuplejszej.
Takie zachowanie to nie tylko rażący brak kultury, ale jawne upokorzenie i pogarda wobec klienta. Trudno uwierzyć, że ktoś, kto pracuje z ludźmi, pozwala sobie na taki chamstwo w czystej postaci. Trudno też nazwać ją profesjonalistką — raczej agresywną awanturnicą bez cienia szacunku dla drugiego człowieka.
Jakby tego było mało, ta osoba najwyraźniej uważa klientów za idiotów — wręcza jakieś papierki, udając, że to paragony, a przy próbie doproszenia się o rzeczywisty dowód zakupu zaczyna unikać tematu lub zmieniać temat. Nie zdziwiłabym się, gdyby po prostu uchylała się od płacenia podatków.
Czy ta pani w ogóle słyszała o czymś takim jak etyka zawodowa, prawo konsumenckie albo zwykła ludzka przyzwoitość?
Tak ordynarnej, wulgarnej i żenująco niekompetentnej obsługi trzeba naprawdę długo szukać.