Od około dwóch lat robiłam zakupy w butiku MK Moda dla Prawdziwych Kobiet. Nie były to regularne zakupy, ale co jakiś czas zamawiałam różne produkty. Zdarzało się, że otrzymywałam rzeczy wymagające drobnych poprawek. Ponieważ sama szyję, nigdy nie zgłaszałam reklamacji ani nie prosiłam o zwrot pieniędzy – poprawiałam je we własnym zakresie.
Tym razem kupiłam model topu w różnych kolorach, 4 szt.
Po rozpakowaniu okazało się, że wszystkie cztery są wadliwie uszyte. Każdy miał inną długość, był krzywo zszyty, poprzekręcany, z nierównymi bokami i narożnikami. Nie były to drobne niedociągnięcia, lecz wady widoczne gołym okiem. Posiadam zdjęcia dokumentujące ich stan.
Nie kupuję gotowych ubrań po to, aby rozpruwać je i szyć od nowa. Łączna wartość zwrotu wynosiła 248 zł, dlatego skorzystałam z przysługującego mi prawa do reklamacji wadliwego towaru.
Najbardziej rozczarował mnie jednak nie sam produkt, lecz sposób potraktowania mnie jako klientki. Zamiast zainteresowania problemem i spokojnego wyjaśnienia sprawy, musiałam walczyć o uznanie reklamacji, bo była próba zniechęcenia mnie ze zwrotów nie ma!Ostatecznie odzyskałam swoje pieniądze, ale zostałam zablokowana. To było dla mnie najbardziej wymowne.
Tym bardziej dziwi mnie to, że podczas transmisji na żywo wielokrotnie powtarzanane jest przez panią właścicielkę, że w butiku nie sprzedaje się „badziewia”, że oferowany jest wyłącznie towar najwyższej jakości. Wszystko jest top! Jakość itd.
Skoro padają takie zapewnienia, to w sytuacji, gdy klient zgłasza wadę produktu, naturalną reakcją powinno być sprawdzenie sprawy i próba rozwiązania problemu, a nie traktowanie reklamacji jak ataku.
Po moich doświadczeniach zaczęłam czytać również opinie innych klientów i zauważyłam relacje osób opisujących podobne sytuacje związane z blokowaniem po sporach dotyczących zwrotów!
To utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto opisać także własne doświadczenie.
Najbardziej rozczarował mnie jednak nie sam produkt, lecz sposób potraktowania mnie jako klientki. Chciałabym podkreślić, że nie był to zwykły zwrot, ponieważ zmieniłam zdanie lub produkt przestał mi się podobać. Była to reklamacja wadliwego towaru. To dwie zupełnie różne sytuacje.
Jako konsument miałam prawo zgłosić wadę produktu i oczekiwać rzetelnego rozpatrzenia reklamacji. Nie domagałam się niczego ponad to, co przysługuje klientowi zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zamiast rzeczowego podejścia do zgłoszonych wad musiałam domagać się uznania reklamacji, a ostatecznie zostałam zablokowana.
Taki sposób traktowania klienta jest dla mnie niezrozumiały. Reklamacja nie jest złośliwością ani próbą zaszkodzenia sprzedawcy. Jest ustawowym prawem konsumenta i powinna być traktowana jako normalny element prowadzenia sprzedaży, zwłaszcza gdy zgłaszane są rzeczywiste wady produktu.
Czytając tutaj wszystkie opinie niepochlebne o pani właścicielce byłoby mi wstyd na jej miejscu.
Ale widać że w dzisiejszych czasach króluje bezwzgledność.