Pracowałem w X-One przez chwilę i chcę się podzielić tym jak to wyglądało w mojej sytuacji, zwłaszcza, że żadnych komentarzy tutaj nie ma.
Na co trzeba uważać. Przede wszystkim na docelowy zakres obowiązków. Zostałem zatrudniony na pozycję sprzedawcy i adekwatną wypłatę (trochę poniżej rynkowej, bardziej jak na Lead Gen). Jednak kiedy zacząłem, okazało się, że nie ma wypracowanych absolutnie żadnych procesów sprzedażowych. Musiałem je tworzyć od początku. Po pierwsze nie jest to w zakresie zwykłego sprzedawcy, a po drugie oczywiście nie za te pieniądze. Mimo wszystko stworzyłem od podstaw cały proces. Od opisania dokładnie docelowej persony, do wyselekcjonowania i opisania konkretnych narzędzi, których powinnśmy używać.
Umowa. Wiadomo jak jest, w natłoku pracy czasem jej podpisanie przesuwa się o dzień, może dwa, ale nie o 2 tygodnie. Dopiero moje otwarte narzekania doprowadziły do jej podpisania. Oprócz tego standardem jest to, że jako sprzedawca dostajesz prowizję. Tylko żeby ją dostać musi być jakiś załącznik prowizyjny. Niestety nie dostałem go. Zostało to zbyte "Jak będzie pierwsza sprzedaż to podpiszemy". Szkoda tylko, że nie wiedziałęm nawet ile to jest warte.
Atmosfera jest generalnie dobra. Wszyscy są sypatyczni. Jednak kilka razy usłyszałem od paru osób, że nie po drodze im było z poprzednim sprzedawcą i niezbyt zachęcające były teksty typu "Generalnie nie lubię sprzedawców, więc jak będziesz spoko to będzie ok" od wysoko postawionej osoby w firmie. Brzmiało to trochę jak groźba. Niefajne uczucie w pierwszym miesiącu pracy.
No i ostatnia rzecz, jak usłyszycie coś o dżentelmeńskiej umowie, to jest to sposób na zbycie was. Od razu bierzcie zwykłą umowę bo ta dźentelmeńska to patykiem na wodzie pisana. Tematy na które się ugadaliśmy po rozstaniu z firmą skończyły się na nie odpisywaniu na wiadomości.
Generalna ocena? No tak średnio bym powiedział, tak średnio.