Miły pierwszy kontakt (i okolicznościowe upominki), a przy tym dobra stawka.
Jeśli natomiast chodzi o faktyczną pracę, na podstawie mojego doświadczenia to jest firma proxy - kompletna wydmuszka, której rola ogranicza się do zbierania CV i przesyłania dalej faktur, oraz rzecz jasna odgryzania swojej marży.
Gdy u klienta robi się wyboiście, SuperDevs nie ma. Klient zmienia warunki współpracy - np. narzucając przymusowe bezpłatne urlopy, o czym w zawartej z SD umowie słowa nie było - SD milczy. Wszystko trzeba dogadywać z klientem, który nowe wytyczne traktuje przy tym jako obowiązującą od zawsze oczywistość. Klient zaczyna kontraktorom dziękować za współpracę: SD nie ma. Oczywiście za same perturbacje u klienta nie można obwiniać SD, i nie o to chodzi. Sęk w tym, że nie mają lub nie stosują żadnej, śladowej nawet polityki komunikacyjnej, o jakiejś formie profesjonalnego wsparcia nie mówiąc. Nie przekażą żadnych informacji, nie podzielą się ze współpracownikami choćby zdawkowym komentarzem czy ogłoszeniem, w niczym nie będą pośredniczyć. Bardziej nie istnieć - w praktycznym, a nie księgowo-prawnym sensie - już się fizycznie nie da : )
Pracowałem, czy też świadczyłem usługi, dla niejednej firmy. Nie brakowało wśród nich takich, z którymi żegnałem się bez żalu. Ale pod względem opisanym powyżej (bo nie każdym) to miejsce bije niechlubny rekord.
Nawet jak na "bezlitosne" standardy kontraktorni IT ta firma jest firma zorientowana STUPROCENTOWO na interesy płatnika końcowego, a nie na relację z kontraktorami... czuć tę postawę zresztą już po samym rozłożeniu akcentów na ich stronie internetowej.