Anonim27.10.2025 21:52
Były pracownik
Z centrum byłam związana dawno temu, na krótko. Odeszłam z poprzedniego miejsca zatrudnienia, uradowana wizją rozpoczęcia współpracy w miejscu, do którego ciągnęło mnie coś więcej niż chęć przysłowiowego zarobku, a chęć pomocy ludziom i poczucie spełnienia misji, nawet jeżeli moja pomoc opierałaby się na pracy z zaplecza administracyjnego. Zdecydowałam się podjąć pracę, po tym gdy na rozmowie zapewniono mnie, że otrzymam ją na cały etat. Na rozmowie jasno podkreśliłam to, że utrzymuje się samodzielnie i potrzebuję pracy na pełen wymiar. To też zostało mi zaproponowane i po wybraniu mnie jako jednej z kandydatek - zrezygnowałam z poprzedniego miejsca zatrudnienia i z radością zaczęłam pracę w centrum. Radość szybko się skończyła, bo po około dwóch miesiącach. Z początku zredukowano mój wymiar pracy do 120h miesięcznie, co znacząco wypłynęło na moje życie i sytuację finansową. Po rozmowie dlaczego i skąd to wynika, nie otrzymałam odpowiedzi, jednak kilka dni później zawołano mnie na dywanik i powiedziano, że nie odbieram telefon od pacjentów, że nie dogaduje się z pacjentami i terapeutami, że właściwie to nie robię nic i, że nie każdy nadaje się do pracy z ludźmi. Strasznie mnie to zdziwiło, przez dwa miesiące pracy tam, nawiązałam dobry kontakt z pacjentami, których obsługiwałam regularnie, z terapeutami też wszystko było w normie, jedna z nich nawet odwiozła mnie raz do domu po tym jak zaproponowała to sama. Z wieloma z nich rozmawiałam na różne tematy i nigdy nie odczułam niechęci z żadnej strony. Telefony odbierałam, przecież wiedziałam na jaką pracę się zgodziłam. Zaproponowano mi możliwość zostania przez cały następny miesiąc, jednak odeszłam po kilku dniach od rozmowy. Dziwnie było mi usłyszeć, że nie nadaje się do pracy z ludźmi, w momencie gdy z ludźmi pracuje od 15 roku życia. Dzień po odejściu pojawiło się ogłoszenie na to samo stanowisko, z tym, że tym razem na 80h. Czy nie prościej było po prostu powiedzieć, że nie są w stanie zapewnić mi tylu godzin ile obiecali? Centrum psychoterapii, sami psychologowie, wykształceni ludzie, a nikt nie umiał spojrzeć mi w oczy i powiedzieć prawdy, w tym szef, który nawet nie podziękował mi za współpracę, a zaledwie tydzień wcześniej rozmawialiśmy o udziale w szkoleniach i możliwościach rozwoju placówki. Kolejną rzeczą, jest wymyślanie coraz to nowszych i droższych rozwiązań dla pacjentów, których postrzegają jako produkt i możliwość zarobienia większego pieniądza. Cała wizja niesienia pomocy zaczyna się i kończy w określonych widełkach finansowych, jeżeli się w nie nie wpasowujesz to pomoc nie zostanie Ci udzielona. Pomijam już fakt, grożenia mi tym, że ostatniej wypłaty nie otrzymam i również tym, że przy rejestracji w urzędzie pracy jako osoba jej poszukująca, nie byłam nawet zgłoszona jako nowy pracownik centrum. Bardzo przykre doświadczenie. Nie mówię o wszystkich, mówię o tych, którzy zajmują się organizacją placówki. Wielu terapeutów było bardzo w porządku, opowiadali ciekawe historie i dzielili się swoimi mądrościami, niektórzy jednak minęli się z powołaniem.