Dla dobra ludzkości - nie zgadzajcie się na więcej niż 3 rozmowy rekrutacyjne. Nawet jeśli kuszą atrakcyjnymi widełkami i twierdzą, że wszyscy muszą się DOBRZE poznać przed decyzją o współpracy, bo przecież "szukamy kogoś na lata", "szukamy członka rodziny". To jest po prostu kwestia szacunku do samego siebie...
Miałem 5 (!) videocalli "technicznych" - po 30-45 min, na praktycznie każdym streszczałem swoje CV, mało konkretne pytania o moje doświadczenie + 1 videocall z panią z HR i na koniec rozmowę w biurze z site managerem.
Od początku jawnie mówiłem, w jakich technologiach mam 0, 10 czy 25% wiedzy/doświadczenia, oczywiście główna wymagana technologia to moja specjalizacja z wieloletnim doświadczeniem, a te brakujące - wydawało się, że akceptują, że nie jestem 1:1 oczekiwanym kandydatem i że jeśli dołączę do zespołu to będę musiał się douczyć.
Wszystkim zarządzała rekruterka zewnętrzna - myślę, że nie kłamała mówiąc po każdej z rozmów, że ma dobry feedback i że "idziemy do przodu". Po przejściu przez cały proces rekrutacyjny wewnętrzna pani z HR zadzwoniła ponownie, pytała o oczekiwania fin. i okres wypowiedzenia. A parę dni później - decyzja negatywna... Okazało się rzekomo, że na jednej z pierwszych rozmów uznali, że moje skille nie pokrywają się z profilem idealnego kandydata. NO S..T SHERLOCK...
Myślę, że dobrze się stało. Tylko straconego czasu nikt nie odda, i niesmak pozostaje, że dałem się tak rozegrać :/