Pracowałem w Mikołaj Janyga KMWTW przez pewien czas i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że było... inaczej. Ale dobrze inaczej. Atmosfera w firmie jak w dobrym foodtrucku – niby lekki chaos, ale każdy wie, co robi. Mikołaj? Szef z krwi, kości i… sucharów. Jak trzeba, to pomoże, jak nie trzeba – to i tak rzuci jakimś tekstem, żeby rozładować sytuację.
Nie było korpościemy, nie było miliona maili w sprawie jednego przecinka – była robota i konkret. Dużo się nauczyłem, trochę się pośmiałem, kilka razy zaspałem, ale i tak było warto.
Jeśli ktoś szuka miejsca, gdzie można być sobą, a nie tylko 'panem od tabelki', to serio warto spróbować. No i wiadomo – KMWTW. Kto miał wiedzieć, ten wie.