ANONIM30.01.2026 16:47
Były pracownik
Ogólna atmosfera w pracy jest dość dziwna, przychodzisz do pracy z myślą czy zaraz nie zostaniesz zwolniony. W ofertach pracy jest mnóstwo benefitów, niestety w rzeczywistości jest ich bardzo mało, a jak pracujesz na zleceniu to nie masz ich w ogóle. Do tego temat rzeka to wypłaty niby firma poważna, a o przelew trzeba się prosić i sprawdzać konto, bo opóźnienia zdarzają się nagminnie. Obiady regeneracyjne też były za drogie, i na ten moment zostały pomniejszone z normalnego obiadu na małe opakowanie zupy.Jeżeli chcesz załatwić jakąś sprawę z kimś z przełożonych niestety musisz się uzbroić w cierpliwość i planować to dwa tygodnie a nawet miesiąc wcześniej. Niestety jeżeli coś potrzebują od Ciebie to nagle znajdą czas i pół sekundy później już nie ma odzewu. Atmosferę psuje też jawna faworyzacja, są osoby, które mogą pół zmiany przesiedzieć na telefonie i są nietykalne, podczas gdy reszta jest rozliczana z każdej minuty. Oczywiście, jak zrobisz coś dobrze i uratujesz sytuację, to nikt tego nie zauważy, o słowie „dziękuję” czy jakiejkolwiek premii można zapomnieć. Nic dziwnego, że rotacja jest tak ogromna, co tydzień widzi się nowe twarze, których nie ma kto szkolić.Komunikacja na linii biuro-magazyn to jakiś żart informacje giną w eterze, dowiadujemy się o zmianach w zleceniach, gdy towar jest już spakowany. Zlecenia są brane pomimo braków kadrowych zarówno w biurze jak i na hali, co powoduje wrzucenie zlecenia w momencie jak już auto czeka. Oczekiwania wobec pracowników zmieniają się jak w kalejdoskopie, raz każą robić szybko, byle jak, a godzinę później robią awanturę o dokładność.Co do samej pracy, sprzętu jest mało, mocno wyeksploatowanego, ciągła wojna o wózki widłowe co przekłada się na opóźnienia pracy i zdenerwowanie kierowców. Jeśli chodzi o BHP, to też fikcja. Rękawice czy buty robocze to towar deficytowy, chodzisz w dziurawych. Miejsca na magazynie też nie jest zbyt dużo i jeżeli chcesz coś pobrać z regału musisz się przekopać przez alejkę zapełnioną paletami. O ADR w regałach już ktoś wspominał więc pominę ten aspekt. Nakłanianie kierowców, którzy przyjechali na załadunek/rozładunek przez sam zarząd, żeby tylko podbić sztucznie napompowane opinie na google to tylko kropla w morzu. Specjalny QR kod wywieszony do wystawiania opinii, gdy ktoś wystawi niższa opinie niż 4 nie jest wrzucana na google.