Podpisuję się pod tą opinią swoim imieniem więc właścicielka doskonale wie, o jakiej sytuacji piszę. Na początku byłam klientką salonu i sam zabieg włosów oceniam bardzo dobrze tego odebrać nie mogę. Chociaż już wtedy końcowa cena usługi znacznie różniła się od tej podawanej na początku, co powinno dać mi coś do myślenia.
Po usłyszeniu, czym się zajmuję, właścicielka sama zaproponowała mi wynajem gabinetu. Zgodziłam się, ponieważ jestem samotną matką i chciałam normalnie pracować oraz utrzymać siebie i córkę. Nie miałam wtedy własnego lokalu tylko wynajmowałam lecz Wlascicielka zapewniała że wynajmie mi po niższych kosztach, więc zależało mi na szybkim rozpoczęciu pracy i mniejszym nakładzie pieniedzy. Wszystko było już praktycznie dopięte na ostatni guzik, a dopiero później okazało się, że „muszę” odkupić łóżko. Nie zostałam wcześniej poinformowana ani o firmie, ani o szczegółach zakupu. Kupiłam łóżko po zawyżonej cenie, a dodatkowo nie dostałam żadnej faktury, przez co nie mogłam nawet wrzucić tego w koszty działalności. Co najlepsze aktualnie identyczne łóżko z tej firmy kosztuje mniej niż kwota, za którą zostało mi sprzedane. Właścicielka sama miała sprawdzić aktualną cenę, ale kiedy zobaczyła, że łóżko jest dużo tańsze, nagle temat ucichł i „łaskawie” sprzedała mi je po cenie, za którą sama je kupiła.
Bardzo szybko okazało się też, jak wygląda atmosfera w tym miejscu. Właścicielka nastawiała mnie przeciwko dziewczynie z drugiego gabinetu, mówiąc, że ta mnie obgaduje, a później prawdopodobnie robiła dokładnie to samo w drugą stronę. Odradzała mi korzystanie z jej usług, a jednocześnie przy otwartych drzwiach potrafiła publicznie obgadywać innych najemców i pracownice będące na wypowiedzeniu. Trudno nie zostać wciągniętym w konflikty, skoro szefowa sama chodzi i opowiada o wszystkich na głos tak, żeby każdy słyszał. Jednocześnie klientki zainteresowane zabiegami wysyłane były tylko do mnie, co tylko dodatkowo podsycało niepotrzebne konflikty.
Niestety sytuacja życiowa zmusiła mnie do rezygnacji z wynajmu i zawieszeniu firmy. Wtedy zaczęły się prawdziwe problemy. Właścicielka nie chciała dojść do żadnego porozumienia, mimo że próbowałam zakończyć współpracę spokojnie. Ostatecznie wypowiedziałam umowę również dlatego, że do mojego gabinetu wchodzono bez mojej wiedzy i zgody. Przesuwano moje rzeczy, odłączano sprzęty i zachowywano się tak, jakby wynajmowany przeze mnie gabinet nie był moją przestrzenią do pracy. Co ciekawe przed podpisaniem umowy nikt nie poinformował mnie, że dostęp do gabinetu będzie ograniczony godzinami otwarcia salonu. Właścicielka wiedziała też, że w poprzednim miejscu miałam swobodny dostęp do gabinetu o każdej porze.
Dodatkowo do samego końca nie zostałam poinformowana, że gabinet nie ma ogrzewania i że sama będę musiała to organizować. Kiedy chciałam rozwiązać umowę i podpisać protokół zdawczo-odbiorczy, kazano mi czekać na męża właścicielki z dokumentami. Przyjechał bez żadnych papierów i już na wejściu powiedział, że niczego ze mną podpisywać nie będzie i że „na wypowiedzenie się nie zgadzają”. Po konsultacji z adwokatem wiem, że miałam pełne prawo wypowiedzieć umowę, szczególnie przy takich sytuacjach jak wchodzenie do gabinetu bez zgody czy odłączanie sprzętów.Finalnie protokół został napisany długopisem na szybko, bo mąż właścicielki dalej nie miał przygotowanych dokumentów. Na wejściu zażądał też oddania telefonu, żebym go nie nagrywała. Na szczęście po przeczytaniu opinii innych osób telefonu nie oddałam i wszystko zostało nagrane. Zostałam nastraszona sądem, kosztami i adwokatem, mimo że od początku chciałam rozstać się normalnie i w zgodzie. Od samego początku chodziło jednak wyłącznie o pieniądze.
Miałam być „ścigana” za kolejne miesiące wynajmu, jednak do dziś nikt mnie nie ściga, więc moje wypowiedzenie najwyraźniej było skuteczne. Skoro było skuteczne, to nadal czekam na rozliczenie kaucji i wynajmu. Po przedsądowym wezwaniu do zapłaty oczywiście zapadła cisza.
Dodatkowo jako osoba świeżo prowadząca działalność nie wiedziałam wtedy wielu rzeczy związanych z VAT-em i wynajmem. Dopiero później dowiedziałam się, że od kaucji za wynajem nie nalicza się VAT-u, a mimo to został mi policzony. Tak samo brak faktury za łóżko pozostawia wiele do myślenia. Odpowiednie instytucje również zostaną o tym poinformowane.
Nasyłanie na mnie pracownic i kolejnych opinii mimo zawieszonej działalności tylko pokazuje poziom „profesjonalizmu” właścicieli. Wymuszanie pozytywnych opinii na pracownikach nie buduje renomy salonu. Ja natomiast mam dowody, nagrania i dokumenty, dlatego spokojnie czekam na „obiecaną” sprawę sądową — chociaż bardzo możliwe, że szybciej spotkamy się w sądzie z mojego pozwu.Dodam tylko od siebie że z moich osobistych opinii i informacji nie polecam wynajmu ani pracy w tym miejscu.Zawiodlam się bardzo mocno i myślałam że Wlascicielka jest osobą miłą oraz mądrą czy skorą do porozumień jednak tu nie ważne jakim kosztem nie rozchodzi się o opinię czy dobrą atmosferę