Apolonia19.07.2025 14:43
Inne
Chodzi o Poborzańską.
Nie napiszę o tym ze złością, ale jako z chęcią pomóc polepszyć sytuację w hostelu.
Pierwsze co mnie spotkało, to niemożlowość dostania się do środka hostelu, z powodu braku możliwości skontaktowania się z kimkolwiek z pracowników. Drugie - okazało się że strona internetowa,za pomocą której rezerwowałam sobie pokój, poprostu nie działa. Z tego też powodu rozumiem dlaczego nie mogłam się dostać później do hostelu- bowiem poprostu nikt na mnie nie czekał, osoba odpowiedzialna za dom, nawet nie wiedziała że ktoś ma przyjechać. Chociaż nawet dzwoniłam pod numer, który był podany, w wysłanym do mnie (jak później się okazało automatycznie wygenerowanym) mailu. Jeszcze inną rzeczą się okazała sytuacja w hostelu. Spotkała mnie miła kobieta, która uprzejmie oprowodziła mnie po domu, opowiediała gdzie i co się znajduje. Ale, szczerze mówiąc, nie zrobiło to dla mnie wielkiej różnicy, i tak postanowiłam się wyprowadzić stamtąd.
Gdy weszłam do środka, pierwszy mnie spotkał pies. Nie mam uczuleń, lubię zwierzęta i nie boję się ich, ale pies lubi się poprzytulać, więc już po pięciu minutach byłam cała obklejona sierścią. To akkurat nie było miłe. Chociaż zapewniono mnie, że zwierzęta (w tym kot i pies) nie mają wstępu do pokoi gości, ale ogólnie są wszędzie : łażą po podwórku,a później wchodzą do wspólnych przestrzrni, więc osobiście czułam się tak, jakbym oddychała nimi. Owszem, chyba było gdzieś zaznaczone, że hostel jest dogfriendli , ale powszechnie to chyba oznacza, że możno przyjechać ze swoim zwierzaczkiem, za którym samemu się sprząta, ale nie będzie to robiło kłopotów i dyskomfortu dla innych gości, które nie zamierzali się z nimi spotykać, z różnych powodów osobistych. Drugie, z czym musiałam się spotkać, to ogólny stan domu- chodzi mi głównie o brud. Wytłumaczono mi, że jest to konsekwencja wspólnego odpoczynku w weekend (przyjechałam w poniedziałek, po południu). Nie uważam że ten dom wyglądał tak jak by w nim nie sprzątano dwa dni, ale tak jakby w nim sprząta kto, jak i kiedy chcę, a ogólnie iest tak, że odpowedzialny jest chyba każdy, czyli nikt. Nie ma personelu, który by odpowiadał za porządek w domu, nie zwarzając na święta, czy weekendy, żeby móc godnie przyjąć tych, kto tam na krótko. Kolejna rzecz , która wpłyneła na moje wymeldowanie: totalnie nieprzygotowany pokój. Tak, jak już wspominałam - na mnie nie czekano, więc rozumiem, że coś takiego mogło wypaść. Ale Pani odpowiedzialna, powiedziała że z rana, ktoś z samego rana wyjechał i jescze nikt się nie wziął za ten pokój, że niby nie było czasu (ale czas na posiedzenie w sadzie był). Pokazano mi pokój, w którym miałam być zameldowana. Widziałam to łóżko, które wyglądało tak, jakby kogoś wygnali z niego, żebym mogła się tam wprowadzić. Więc jak pościelono tam świeżą pościel, i tak czułam się źle z tym, bo ten pokój, jak i to łóżko, jeszcze nawet nie zdążyli się przewietrzyć od poprzedniego gościa i w pokoju był zaduch. Poproszono mnie przed tym poczekać 15-20 min dopóki dla mnie zostanie przygotowany pokój. Zapdowadzono do wspólnego pokoju 2×2m , gdzie siedziało kilku chłopaków i bez żadnej myśli, spokonie sobie paliło, dokładnie obok wiszącej kartki , na której wyraźnie jest napisana summa mandatu za palenie. Miałam pytania, po co ta groźba, w takim razie. W tym pokoju było taksamo btudno i nawet nie odrazu znalazłam gdzie usiąść.
A jak weszłam już do swojego niby pokoju , to poczułam się jak w grobie. Podczas rezerwacji pokoju, przeglądałam zdjęcia i podejrzewałam, że pokój bez okien, to raczej nic przyjemnego w sobie nie ma, więc rezerwowałam, tak zwany, «pokój z widokiem», nawet byłam gotowa za to dopłacić, bowiem kosztuje on o 20zł/dz więcej niż ten zwykły. Tu dostałam właśnie zwykły, w którym nawet oświetlenia nie było, oprócz tego jednego paska led taśmy na scianie nad łóżkiem. Poczułam się dosłownie jak w grobie.
Szczerze, te warunki dla mnie popsrostu absurdalne. Więc nie długo siebie zmuszałam do myślenia o rym, że dam radę. Postanowiłam stamtąd się wyprowadzić. Na swoje szczęście, mogłam się zatrzymać później u znajomych. W innym wypadku spędziłabym te dwa dni ciągle współczując sobie samej.
Przykro mi że tak się stało i że te wspaniałości o których się opowiada w instagram hostelu i na stronie internetowej (która, przypomnę, nie działa) - nie zbyt spotykają się z rzeczywistością.
Kobieta z recepcji jest miła, ale potrzebujecie conajmniej kilku młodszych osób, które będą w stanie doglądać ten dom, bądź domy