Pracowałem dla Pana Sebastiana jako pomocnik budowlany. Już na pierwszym spotkaniu Pan Sebastian pytał mnie jaką formę umowy o współpracę preferuję, sugerując, że może byc to również umowa o pracę. Finalnie umówiliśmy się na początek na umowę zlecenie, po czym w krótkim czasie miała ona przejśc na wspomnianą umowę o pracę. W trakcie 4 miesięcznej współpracy, temat powracał ok. 3 razy, bodajże dwa razy przedłużaliśmy umowę zlecenie o 1/2 miesiące, a Pan Sebastian obiecywał, że "za miesiąc" podpiszemy umowę o pracę. Pracowaliśmy w 3 osobowej ekipie, później 2 osobowej i jako pomocnik wywiązywałem się z powierzonych mi zadań i uczyłem się fachu. Pracowało mi się bardzo dobrze i zależało mi na tej pracy, więc kilkukrotnie pytałem Pana Sebastiana, czy jest zadowolony z tempa naszej pracy. Za każdym razem patrzył na mnie zdziwiony jakbym pytał o coś dziwnego. Pewnego dnia przyszedł do jednego z remontowanych przez nas mieszkań i po zadaniu pytania "Czy jest Pan zadowolony ze swojej pracy?" i krótkiej, napiętej rozmowie, oznajmił mi, że składa mi jednodniowe wypowiedzenie, ponieważ jak to Pan Sebastian określił, oklejenie 3 okien w ciągu 5 godzin pracy, to nieporozumienie. Rzeczywiście wspomnianego dnia okleiłem 3 okna, ale oprócz tego wykonywałem również inne zadania, o które poprosił mnie majster, ponieważ byłem przede wszystkim pomocnikiem, ale w złości nie byłem w stanie kontynuowac rozmowy. Mam też zdjęcia z dnia samodzielnej pracy i jej efektów, które pokazują, że moje tempo wcale nie było wolne. Dodatkowo w grudniu nie mieliśmy materiału do pracy i przez 3 tygodnie mieliśmy darmowe wolne. Powołując się na powyższe i podany przy zwolnieniu argument, nie polecam Pana Sebastiana jako pracodawcy, ponieważ jest nieszczery i mydli oczy, kiedy w rzeczywistości zależy mu jedynie na zwiększaniu zysków w krótkim terminie, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że problemem nie są pracownicy, a podejście do nich i słabe zarządzanie firmą. Dziękuję za wszystko co było dobre, ale po namyśle, stwierdziłem, że podzielę się swoją opinią, żeby ktoś zainteresowany współpracą z Panem, wiedział na co się pisze. Z wyrazami szacunku, Marcel Drwięga.