Jest to ostatni raz kiedy wybraliśmy się na rafting z firmą M-CANOE.pl
Wyjazd był tak niesamowicie "udany" że sprawa znajduje się w kancelarii na etapie sporządzania pozwu sądowego.
Program nie został zrealizowany w 66,66%, a reprezentujący organizatora członek zarządu (bawiący się na wyjeździe lepiej od naszej dwójki) nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności, w tym do obniżenia ceny wyjazdu i zwrotu różnicy w cenie. Brak jest również odpowiedzi na reklamację ze strony organizatora. Ale przejdźmy do merytorycznego podsumowania w tzw. dużym skrócie.
W programie wyjazdu obiecywano cuda, tymczasem odnosząc się do podstawowego programu Dnia 1-go pobytu spływ obiecaną rzeką stopnia trudności WW II-III nie odbył się (miał to być ciekawy górny odcinek rzeki Moll), zamiast tego odbył się spływ najnudniejszym dolnym odcinkiem rzeki Moll stopnia trudności WW I-II który kajakarze podsumowują jako niewarty czasu i uwagi (równie dobrze można wybrać się na Dunajec w Polsce, będzie porównywalnie tylko bliżej i znacznie taniej). Tymczasem, Dnia 3-go pobytu kiedy w programie obiecywana była rzeka stopnia trudności WW III (rzeka Lieser) odbył się spływ tym samym dolnym odcinkiem rzeki Mol WW I-II, dokładnie tym samym jak podczas Dnia 1-go pobytu.
Tak więc wyobraźcie sobie że jedziecie ok 11 godzin do Karyntii w jedną stronę (tyle trwała podróż busem z organizatorem) tylko po to aby na 3-dniowym pobycie 2 dni pływać tym samym nudnym odcinkiem rzeki, którego nie dość że w ogóle nie ma w programie wyjazdu to na dodatek jest on uznawany przez środowisko kajakarzy za nudny i niewart uwagi (źródło: https://prochnowkajaku.pl/listing/moll/ ). Ot, taki Dunajec tylko że oddalony o jakieś 11 godzin jazdy od Polski. Rzeczywiście emocje, jak na karuzeli w tesco.
Jednakże, jak nam oznajmił członek zarządu organizatora podczas trwania samego wyjazdu, górny odcinek rzeki Moll jest taki sam jak dolny odcinek tylko kamienie trochę się różnią. Pytanie które się nasuwa to czy organizator chciał zrobić z uczestników tego wyjazdu baranów, bo tak bardzo mu się nie chciało zabezpieczać spływu na górnym odcinku rzeki (trudniejszym technicznie odcinku rzeki Moll tak obiecywanym w programie wyjazdu), czy zwyczajnie sam nie wie na jakie rzeki organizuje spływy ?
Według naszej dwójki (z firmą M-CANOE.pl mieliśmy okazję być już wcześniej na Słowenii w 2015 r.) organizatorowi obecnie niewiele się już chce, a przynajmniej oboje odnieśliśmy takie wrażenie że w odniesieniu do tego co było w 2015 r. organizator teraz już zwyczajnie odstawia fuszerkę nie poczuwając się nawet do minimum odpowiedzialności w kwestii zrealizowania podstawowego programu wyjazdu. Facet zachowuje się jak lekkoduch, dla którego nie ma żadnej różnicy po czym się pływa, grunt że się pływa.
Podsumowując - strata czasu i pieniędzy. W tych okolicznościach lepiej (bo pewniej - o tym dalej) i taniej umawiać się na rafting z lokalnymi organizatorami raftingu w krajach które wybiera się jako kierunki swoich podróży.
Byliśmy uczestnikami wyjazdu BOSKIE CIAŁO 2022 R. KARYNTIA 5 DNI.
PS. Organizator podczas wyjazdu zasłonił się niskim poziomem rzek w Austrii. Chociaż do dziś nam nie wiadomo jak niski poziom wody miał się w rzeczywistości do braku spływu górnym odcinkiem rzeki Moll Dnia 1-go pobytu, zważywszy na fakt że spływ odbył się wspomnianym dolnym odcinkiem i to dwukrotnie. Niezależnie od tego uważamy, że to właśnie organizator powinien znać poziom rzek organizując tego typu wyjazdy i licząc sobie wcale niemałe kwoty za ich organizację, gdzie minimalna cena za Karyntię (raptem 3 dni pobytu, bowiem 2 dni w podróży) to cena 2149 zł od osoby (wyżywienie we własnym zakresie). Nasuwa się również kolejne pytanie, po co organizować wyjazd w rejon geograficzny w którym może brakować rzek do zrealizowania podstawowego programu takiego wyjazdu i kto powinien za to ponosić odpowiedzialność (z podejścia organizatora wynika że wyłącznie uczestnik). Wychodzi więc na to, że biorąc udział w takim wyjeździe za każdym razem i tak naprawdę bez żadnego sensownego powodu program może ulec zmianie w trakcie trwania wyjazdu bo organizator z firmy M-CANOE.pl powie Wam że poziom wody jest za niski (a zawsze może być też za wysoki). Jest to wyjątkowo słabe, tym bardziej że pomimo naszych usilnych starań członek zarządu M-CANOE.pl w trakcie trwania wyjazdu nawet nie usiłował znaleźć satysfakcjonującego dla nas rozwiązania pomimo wielu różnych propozycji które padły z naszej strony. Na zakończenie warto nadmienić, że 2 atrakcje fakultatywne również nie odbyły się pomimo że nie miały nic wspólnego z wodą (Alpine Coaster oraz Muzeum Ferdynanda Porsche).