Na zaległą zapłatę czekam do dziś. I nie wliczam w tę kwotę należnych odsetek, a nazbierałoby się przez lata. Znam inne osoby, które na swoje wynagrodzenia czekają od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Schemat tłumaczeń i wymówek od początku czasu pozostaje praktycznie niezmienny. Pozwoliłem sobie spisać przykłady. Proszę, przeczytajcie uważnie i wyciągnijcie wnioski:
1. „Czekamy na przelew od klienta. Nie dostaliśmy pieniędzy i dlatego nie możemy zapłacić”.
W praktyce okazywało się często, że faktura za ukończone zlecenie nie została wystawiona od razu po zakończeniu produkcji lub paczki, tylko wiele tygodni albo miesięcy później - bądź wykreślono firmę z rejestru VAT. Konsekwencje cudzych zaniedbań mają jednak ponosić wykonawcy dzieła.
2. „Przez byłą kierowniczkę mamy chaos. Odeszła nagle i rozwaliła funkcjonowanie studia”.
Nazwisko kierowniczki można tu właściwie wymieniać zależnie od aktualnego humoru szefa studia, bo przewinęło się ich kilkanaście - jak widać w sekcji "dawniej" na Dubbingpedii pdk. Kolejna młoda osoba nie wytrzymuje i odchodzi, a następnie zostaje obciążona odpowiedzialnością za problemy całego studia -szkoda tylko, że jej wersji wydarzeń już nie usłyszycie. Bo pomija się przy tym atmosferę pracy, opóźnienia w wypłatach oraz oczekiwanie, że kierowniczka będzie jednocześnie osobistą terapeutką i workiem treningowym na emocje właściciela - czy dodatkowo jego dziewczyną... i tak się zdarzało.
3. „XYZ psuje nam opinię, więc muszę prowadzić z nim publiczną batalię na Facebooku. Może trochę empatii, a nie tylko pytania o pieniądze?”.
Czyli: najwyraźniej upominanie się o zapłatę za wykonaną pracę jest oznaką braku empatii. Empatyczne ma być natomiast wielomiesięczne finansowanie działalności studia własnym kosztem.
4. „Na koncie pusto. Czekamy na przelewy. Gdy tylko coś będzie wiadomo, damy znać. Robimy co możemy”.
Nie dają znać. Gdy wierzyciel sam pyta tydzień po tygodniu, otrzymuje tę samą odpowiedź albo zostaje całkowicie zignorowany.
5. Na pytanie o zaległy przelew często pojawia się odpowiedź dotycząca prywatnej, niepowiązanej sprawy, dawnego konfliktu albo rzekomej wady charakteru osoby pytającej. Cel jest prosty: dopiec, odwrócić uwagę od długu i zasugerować, że samo domaganie się własnych pieniędzy jest złośliwością lub atakiem personalnym.
Pojawia się również umniejszanie tłumaczom i aktorom: że za bardzo się upominają, że powinni być wdzięczni, bo bez Darka nie mieliby szansy wejść do branży, oraz że skoro „dostali szansę”, mogliby wykazać się większą cierpliwością.
6. Najświeższa wersja brzmi: „Komornik zajął mi wszystkie konta bankowe”.
Trudno uznać tę informację za szczególnie uspokajającą, skoro towarzyszy jej dalsze ignorowanie wiadomości i brak jakiegokolwiek konkretnego planu spłaty. Ściąganie długu też ma małe szanse powodzenia. Przedsądowe wezwania do zapłaty są zbywane.
Do osób, które obecnie pracują w studiu albo wspierają i usprawiedliwiają jego właściciela: proszę, zastanówcie się. Poczytajcie relacje byłych współpracowników. Porozmawiajcie z tymi, którzy odeszli. To nie są pojedyncze nieporozumienia. To powtarzalny mechanizm finansowania bieżącej działalności i osobistych pożyczek Dariusza kosztem kolejnych młodych, ambitnych osób, które chcą wejść do branży. Rotacja ludzi pozwala przez pewien czas utrzymywać system, ponieważ nowe osoby nie znają jeszcze historii poprzedników.
W innych studiach wielomiesięczne oczekiwanie na wypłatę czy brak szacunku nie są „standardem branżowym”. Nie dajcie sobie wmówić, że regularne przekraczanie nawet 60-dniowych terminów płatności zapisanych w umowie to zwyczajna praktyka. Tym bardziej nie jest standardem praca bez umowy. Nawet jeśli obecnie otrzymujecie przelewy terminowo, pamiętajcie o osobach, którym studio nadal zalega po kilkanaście lub kilkadziesiąt (kilka osób) tys złotych. My również na początku otrzymywaliśmy część wypłat. To nie znaczy, że sytuacja nie może się z czasem zmienić.
Wierzyciele bywają na Dubbingpedii i w na Facebooku określani mianem „hejterów”, osób „utrudniających działanie studia” albo „przeszkadzających”. Można odnieść wrażenie, że zamiast domagać się zapłaty, powinni jeszcze bezpłatnie przyjąć kolejne tłumaczenie, aby pomóc właścicielowi wyjść z długów. Podobny mechanizm dotyczy tak zwanej „konkurencji”, czyli często po prostu byłych współpracowników, którzy mieli dość i zaczęli pracować w innych miejscach. Zarzuca się im nielojalność, zabieranie zleceń, działanie na szkodę studia albo tworzenie spisku. Każda osoba, która odchodzi, zaczyna zadawać pytania albo upomina się o należności, może zostać przedstawiona jako wróg. Wtedy problemem przestają być zaległe wynagrodzenia i sposób zarządzania firmą, a problemem stają się rzekomo niewdzięczni pracownicy.
Już kilka lat temu byli pracownicy byli przez Dariusza stalk owani, obmawiani i dyskredytowani. Z relacji świeższych osób wynika, że dalej jest to na czatach discordowych praktykowane.
Włączcie myślenie. A ty, Dariusz, spłać długi.