TL;DR: Ewa sprawia wrażenie guru wiedzy o zdrowiu, ale współpraca z nią jest beznadziejna. Oceniam tutaj jakość świadczenia usług przez firmę, nie samą wiedzę.
Ewie nie można odmówić ogromnej wiedzy i chęci do nauki - to na pewno. U niektórych pacjentów osiągnęła świetne rezultaty - gratulacje dla niej oraz tych szczęściarzy, którymi zechciała rzeczywiście się zainteresować i zaopiekować.
W socialach Ewa, chwaląc się swoimi wynikami, sprawia wrażenie, że poświęca swoim pacjentom dużo czasu, jest zaangażowana i zdeterminowana, by rozwiązać nawet najtrudniejszy przypadek. Niestety, rzeczywistość nie wygląda tak różowo.
Pierwszy raz współpracę z nią podjęłam w 2019 roku, kiedy dopiero zaczynała (na konsultację czekałam jakieś półtora tygodnia, max dwa - co za czasy!) i nie miała jeszcze wykształcenia dietetycznego, udzielała porad dotyczących wyłącznie skóry; spotkałyśmy się na żywo. Wywarła na mnie dość dziwne wrażenie jako osoba (dziś już wiem, że ma AuDHD, sama o tym mówiła w swoich relacjach), lecz oddzieliłam to od jej wiedzy. Byłam pod wielkim wrażeniem, zaufałam jej całkowicie, wykupiłam wszystko (podobnie jak inni - wydałam na produkty spokojnie ponad 1000 zł) i trzymałam się planu co do literki. Poprawa do pewnego stopnia była, jednak niewystarczająca, a mój główny problem pozostał nierozwiązany. Gdy zgłosiłam się na aktualizację, wysłała mi zdenerwowane głosówki, zalecając trudno dostępny wówczas zabieg i nie mówiąc o jego częstotliwości, i stwierdzając, że mogę po prostu mieć już tak uszkodzoną skórę, że nic mi nie pomoże.
Wtedy przerwałam współpracę, zaczęłam natomiast namiętnie chłonąć jej blog, dzięki czemu na pewno znacznie poszerzyłam swoją wiedzę na temat skóry - tego nie żałuję. Działałam na własną rękę przez kilka lat z różnymi efektami, jednak muszę przyznać, że i tak żaden dermatolog nie osiągnął na mojej cerze takiego rezultatu, jaki wypracowałam bazując na wiedzy Ewy. Wreszcie, po latach, trafiłam na jej instagram, który zaczęła w międzyczasie prowadzić. To był moment, w którym postanowiłam wznowić współpracę, tym bardziej, że Ewa była już po studiach dietetycznych i pracowała holistycznie, a ja miałam także rozmaite problemy zdrowotne. Odczekałam swoje i trafiłam na konsultację w zeszłym roku.
Również dostałam wykład - dla mnie to akurat nie problem, bo a) bardzo mnie ciekawił, b) rozumiem jej AuDHD i potrzebę mówienia na temat, który ją kręci. Minusem na pewno był problem z wtrąceniem pytań; udało mi się zadać ich kilka na koniec, lecz odniosłam wrażenie, że chce ona jak najszybciej zakończyć spotkanie, jakby była niezadowolona, że je przedłużam (ale w ramach slotu przeznaczonego dla pacjenta!). No nic, liczyłam na możliwość zadania pytań mailowo po otrzymaniu planu, tak samo, jak było to w 2019 - i tutaj się srodze przejechałam.
Na mój mail wysłany w maju zeszłego roku z pytaniami uściślającymi (np. nieprecyzyjna nazwa produktu - nie wiedziałam, co w ogóle mam kupić) do dziś nie dostałam odpowiedzi. Po kilku tygodniach wysłałam kolejny mail z przypomnieniem i sprawozdaniem z dotychczasowych działań - zero odzewu. Znowu odczekałam i kolejną próbę podjęłam na insta - nic poza "zerknę" (nigdy nie "zerknęła"). Szczególnie wkurzające było to, że w tym samym czasie była bardzo aktywna na instagramie i codziennie dodawała relację, jak to świetnie idzie jej odpisywanie na wiadomości i że wszyscy pacjenci piszący przed dniem X dostali odpowiedzi (no nie, nie dostali). W maju 2026 zadeklarowałam chęć wznowienia współpracy, bo otworzyła takie okienko - cisza.
Podsumowując: moja współpraca od kwietnia 2025 to jeden mail od Ewy z niedopracowanym planem (ze śladami przeklejania skądinąd). I choć naprawdę dziewczyna może mieć łeb jak sklep, i wprawiała mnie nie raz w podziw, to "współpracą" jestem głęboko zawiedziona - zostałam pozostawiona sama sobie, podczas gdy inni najwidoczniej otrzymywali dużo więcej jej uwagi. Rozumiem problemy z organizacją przy ADHD, naprawdę, lecz nie tłumaczy ono tego, że bierze więcej klientów, niż jest w stanie przyjąć, traktuje ich niesprawiedliwie i nie ma z nią żadnego kontaktu. Tym bardziej, że przy tym wszystkim chwali się kolejnymi studiami, na które najwidoczniej ma czas...
Dziwna jest ta jej nagła cisza i dziwne jest zakończenie działalności bez oficjalnego komunikatu, nawet bez podania przyczyny. Dziwne i nie w porządku wobec ludzi oczekujących na odpowiedź od niej. Cieszę się, że wreszcie powstała jakaś szczera przestrzeń, w której można odnaleźć innych pacjentów Ewy.
Ktoś napisał o "zakończeniu działalności edukacyjno-doradczej" - to jest bardzo ciekawe w świetle tego, że usunęła ona ze swojego instagrama wszystkie zapisane relacje dotyczące różnych problemów, ziół lub zawierające polecenia. Na cały ten wątek trafiłam właśnie dlatego, że chciałam sprawdzić sobie jej treści o ferrytynie, a te - zniknęły. Usuwanie treści edukacyjnych, które zdawałyby się rzetelnym źródłem informacji, przy jednoczesnym zakończeniu działalności - to zastanawiające.