były męczennik Atelier14.04.2026 17:51
Były pracownik
Jest to definitywnie NAJGORSZA praca z jaką miałem doczynienia (a miałem z wieloma, w wiekszości również gastro). Pan Sebastian Jaworski -dumny ojciec Atelieru - wymaga od swoich nowych pracowników maksimum profesjonalizmu (bez żadnego szkolenia ani nic), a sam niejednokrotnie zachowywał się nieprofesjonalnie (ja pracowałem ledwie ponad miesiąc, on robi swoje od 7 lat, czym się często chwalił). Ale zacznijmy od początku.
Pierwsza czerwona lampka jaka mi się zapaliła w głowie była już w dniu rozmowy o pracę. Pan Sebastian powiedział, że pierwsze 16 godzin pracy to tzw " bezpłatne godziny szkoleniowe/bezpłatne godziny próbne" (używał dwóch zwrotów naprzemiennie). W teorii w tym czasie ktoś powinien był mnie szkolić do zawodu, jak pewnie mogłoby się zdawać. OCZYWIŚCIE ŻE NIE 😊 Była to praca za absolutne darmo pod przykrywką "szkolenia". Robiłem to co reszta pracowników, a ponieważ byłem nowy - robiłem to gorzej i nikomu nawet nie przyszło do głowy, by mi cokolwiek wytłumaczyć, wyjaśnić itp. Dwa razy ktoś mi pokazał jak się robi kawę. I to tyle 😂 Nikt nie szkolił mnie ze zmywania naczyń - po prostu je zmywałem jak pracownik. Nikt mnie nie szkolił z obsługi klientów - po prostu ich obsługiwałem. Wg kodeksu pracy, jeśli wykonuję pracę, dzięki której firma ma realne korzyści - pracodawca jest zobowiązany wypłacić mi wynagrodzenie. Po tym, jak nie otrzymałem wynagrodzenia do 10 dnia miesiąca (wg umowy zlecenie), musiałem LICYTOWAĆ się z szefem o wynagrodzenie za cały miesiąc (marzec). W końcu je otrzymałem. Po 3 dniach opóźnienia.
Zanim je otrzymałem, pan Sebastian stwierdził, że niedokładnie przeczytałem "regulamin pracownika" ( i że nie powinienem rządać od niego wynagrodzenia za wcześniej wspomniany (fałszywy) "okres szkoleniowy") będący załącznikiem do umowy zlecenia (do którego później przejdę). Rozłączył się, nie minęło 30 minut i po jego namyśle jednak otrzymałem całą kwotę 😂
Tutaj powinienem wtrącić parę zdań o jawnym MOBBINGU. Pewnej niedzieli, będąc jeszcze w "Atelier Teatr (potem przeniosłem się do "Atelier Aqua") miałem nieprzyjemność spędzić pełną zmianę z pewną pracownicą (której imienia ani nazwiska nie podam z dobroci serca 😊 ). Działo się to jeszcze podczas tzw "bezpłatnego okresu szkoleniowego", który to był zwykłą pracą bez żadnego szkolenia. Owa pracowniczka miała mnie szkolić tego dnia, ale być może zapomniała ( innego dnia postanowiłem jej przypomnieć, na co się oburzyła). Tej niedzieli przeżyłem z nią ABSOLUTNY HORROR. Ze wszystkich 10 prac jakie miałem w życiu, to był najgorszy dzień w pracy, jaki miałem. Nie byłem absolutnie w żaden sposób przeszkolony, więc o wiele rzeczy musiałem się zwyczajnie dopytywać. Dziewczyna tak bardzo się tym irytowała (przypominam, że to ona miała mnie tego dnia szkolić xD), że zaczęła mnie przez około 1,5 godziny wyzywać. "Jesteś bezużyteczny", "Nie nadajesz się do tego", "znęcasz się nad nami psychicznie" itp. (ciekawe, kto tu nad kim znęcał się psychicznie). Sprawa była o wiele bardziej zawiła, natomiast może mi nie starczyć znaków w tej opinii (limit to 5000 znaków). W pewnym momencie zaczęła mi mówić bym lepiej poszedł sobie do domu, bo w niczym im nie pomagam. Tak więc zrobiłem i natychmiast dałem znać o całym zajściu menadżerce (nigdy ręce mi tak nie opadły jak tego dnia). Menadżerka nie przekazała moich wiadomości szefowi (czego się dowiedziałem od niego). Nie mniej jednak w dniu, gdy W KOŃCU podpisałem umowę zlecenie (w tym samym dniu szef obiecał jednak zapłacić mi za "bezpłatny okres próbny" ale o tym później) opowiedziałem szefowi o całym mobbingowym zajściu. Ten stwierdził, że skontaktuje się z tą pracownicą, ale zaraz potem starał się wmówić mi, że to jednak raczej wszystko wynikło z mojej winy i powinienem się poprawić (wg. kodeksu pracy pracodawca powinien natychmiast reagować i przeciwdziałać mobbingowi. Jeśli tego nie robi lub robi to w sposób nieadekwatny - łamie przepisy kodeksu pracy). Tyle o moim doświadczeniu z mobbingiem tutaj.
Jeśli już przy umowie zleceniu jesteśmy - w sytuacji gdy praca ma charakter etatowy, ze zmianami, grafikiem i godzinną stawką - powinna być podpisywana UMOWA O PRACĘ a nie ZLECENIE. Umowa zlecenie daje większą swobodę pracodawcy w ustalaniu niektórych reguł, ale warto pamiętać, aby żadna z reguł nie łamała kodeksu pracy. Być może właściciel czegoś niedopatrzył. Nie wiem.
Powinienem tu jeszcze napisać o przekraczającej wszelkie granice inwigilacji pracowników, jakiej dopuścił się właściciel. Lecz zaraz przekroczę limit znaków.
No i wisienka na torcie - pezpodstawne zwolnienie. Pewnego dnia zadzwonił do mnie szef i mnie zwolnił, nie podając żadnych konkretów.
Podsumowując i załączając do tego moją opinię - omijajcie to miejsce szerokim łukiem. Szefostwo ewidentnie kręci (mam wątpliwości co do legalności niektórych działań - z chęcią zweryfikuję to w PIP i innych instytucjach). Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, szukajcie dalej a znajdziecie swoje miejsce. Tą kawiarnie (choć bardziej cyrk) odpuście.