Pani (usunięte przez administratora) prowadzi mojego ekspartnera przez 2,5 roku a przez ponad 1,5 roku odbywają się sesje dwa razy w tygodniu. Mój ekspartner przez cały okres terapii, nie nazwał (bezpośrednio po sytuacjach lub w trakcie) sam z siebie w kontakcie ze mną ani razu wprost swoich regularnych zachowań agresywnych (przede wszystkim agresji biernej, ale też emocjonalnej i fizycznej) i zachowań przemocowych. Jak ja nazywałam wprost moje uczucia, potrzeby w kontakcie na jego zachowania agresywne i przemocowe, stawiałam jemu granice, słyszałam od niego po sesjach terapeutycznych, że Pani nazywała ekspartnerowi takie sytuacje - nieświadomością mojego partnera, że ma prawo popełniać błędy, taki jest, taką ma konstrukcje, że mam go takiego zaakceptować, że to było zachowanie skrajne a nie agresywne, że zamienia lęk i wstyd na złość a nie na agresję itd. Po zakończeniu przeze mnie związku, powiedziałam po raz kolejny ekspartnerowi, że nie rozumiem dlaczego terapeuta nie nazywa wprost jego regularnych zachowań agresywnych i przemocowych, wiedząc że jestem jedyną osoba w najbliższym, codziennym kontakcie i znając historie rodzinną pacjenta, wzorce (ojciec i matka). Również nie byłam idealna, nie jestem i nie będę, popełniam błędy każdego dnia (to też mówiłam partnerowi), zdarzały się po mojej stronie również zachowania agresywne w odpowiedzi na regularne zachowania agresywne ekspartnera. Zdarzały się, ale nie były regularne, brałam za to odpowiedzialność, rozmawiałam o tym z partnerem i przepraszałam go za to.
Czuję żal do Pani ale mimo wszystko życzę Pani dużo dobroci.