Druga część dotyczy sposobu, w jaki zostałam potraktowana przez Panią dyrektor Renatę, oraz rozbieżności pomiędzy wcześniejszymi ustaleniami a późniejszym przebiegiem współpracy.
W związku z poszukiwaniem nauczyciela wysłałam swoje CV i bardzo szybko otrzymałam telefon. Pani dyrektor zależało, abym jak najszybciej rozpoczęła pracę. W związku z tym musiałam znaleźć miejsce w żłobku dla swojego dziecka. Dostępne było tylko jedno miejsce, a dojazd zajmował ponad 45 minut. Już na początku poinformowałam, że przy takich kosztach i organizacji będę potrzebowała wynagrodzenia wyższego niż najniższa krajowa. Otrzymałam informację, że możliwe będzie wynagrodzenie wyższe o około 300 zł i na takich warunkach zgodziłam się rozpocząć współpracę.
Na początku maja wykonałam wszystkie wymagane badania oraz skompletowałam potrzebną dokumentację, poświęcając na to swój czas i środki. Następnie zostałam poinformowana, że nie mogę jeszcze rozpocząć pracy z powodu oczekiwania na zgodę z kuratorium. Czekałam do czerwca, regularnie słysząc zapewnienia, że dokument powinien pojawić się w najbliższym czasie.
Po kontakcie z kuratorium uzyskałam informację, że taki czas oczekiwania jest nietypowy. Kiedy zostałam wezwana do placówki 1 czerwca, dokumentu nadal nie było. Na miejscu zobaczyłam jednak, że w grupie pracują już inne osoby, w tym nauczycielka, z którą według wcześniejszych ustaleń to ja miałam współpracować.
Od tego momentu miałam wrażenie, że moja obecność nie jest mile widziana. Atmosfera była dla mnie trudna, a wiele sygnałów wskazywało na to, że nie jestem tam potrzebna mimo wcześniejszych zapewnień o chęci zatrudnienia mnie.
Jednocześnie proponowano mi prowadzenie języka angielskiego. Wyjaśniłam, że przygotowanie wartościowych zajęć językowych wymaga dodatkowego czasu na opracowanie materiałów i scenariuszy. W związku z tym zaproponowałam, że skupię się na przygotowywaniu programu języka angielskiego, a nie na tygodniowych scenariuszach wychowania przedszkolnego. Otrzymałam zgodę na takie rozwiązanie.
Po przekazaniu tej informacji pozostałym pracownikom spotkałam się jednak z negatywną reakcją. Moje propozycje były odrzucane, a możliwość wprowadzenia jakichkolwiek zmian organizacyjnych praktycznie nie istniała.
Przed podpisaniem umowy usłyszałam również, że ostatecznie nie otrzymam wcześniej omawianego wyższego wynagrodzenia i będę zarabiała tyle samo co pozostałe osoby. Mimo to zgodziłam się, ponieważ nadal zakładałam, że będę mogła realizować zajęcia z języka angielskiego zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami.
Po podpisaniu umowy okazało się jednak, że mam wykonywać wszystkie obowiązki nauczyciela wychowania przedszkolnego, w tym przygotowywać scenariusze, a dodatkowo samodzielnie odpowiadać za przygotowanie programu i materiałów do języka angielskiego. W mojej ocenie oznaczało to znacznie większy zakres obowiązków bez jakiejkolwiek rekompensaty finansowej.
Chcę podkreślić, że nigdy nie unikałam pracy z dziećmi jako nauczyciel wychowania przedszkolnego. Wręcz przeciwnie – bardzo lubię tę pracę i zależało mi na budowaniu relacji z dziećmi oraz prowadzeniu zajęć. Moją prośbą było jedynie takie rozdzielenie obowiązków, które pozwoliłoby mi odpowiednio przygotować zajęcia z języka angielskiego.
Po pewnym czasie uznałam, że współpraca nie przebiega zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami i podjęłam decyzję o rezygnacji.
Nie publikuję tej opinii po to, aby komukolwiek zaszkodzić. Piszę ją dlatego, że cała sytuacja kosztowała mnie wiele czasu, stresu i pieniędzy. Z powodu zamieszania związanego z zatrudnieniem pojawiły się również problemy z organizacją moich praktyk studenckich.
Najbardziej rozczarowujące było dla mnie to, że wcześniej współpracowałam już z tą placówką i spodziewałam się bardziej przejrzystej komunikacji oraz dotrzymywania ustaleń. Przykro mi.
Mam nadzieję, że moja opinia pomoże innym osobom wyrobić sobie własne zdanie. Wielu rodziców wyrażało zainteresowanie regularnymi zajęciami z języka angielskiego. Niestety, z mojej strony nie będzie już możliwości realizowania ich w tej placówce.