Długo zastanawiałam się, czy napisać opinię, ponieważ moja historia z tą firmą nie ograniczała się wyłącznie do relacji zawodowej.
Właściciel firmy nawiązał ze mną bardzo bliską, osobistą relację, gdzie zaczęliśmy ze sobą również sypiać. Bardzo szybko pojawiły się emocjonalne wyznania, zwierzenia, opowieści o jego przeszłości i budowanie poczucia wyjątkowej więzi. Wielokrotnie słyszałam, że rozumiem go jak nikt wcześniej i że pomimo tak młodego wieku jestem dojrzała.
Następnie zaczął nakłaniać mnie do zmiany pracy, a nawet zaoferował pomoc w tym. W tamtym czasie odbierałam to jako wsparcie i troskę o mnie. Z perspektywy czasu widzę to jednak inaczej. Mam poczucie, że chodziło przede wszystkim o usunięcie niewygodnej sytuacji i pozbycie się problemu, który sam wcześniej stworzył, angażując się w relację z pracownicą.
Szczególnie mocno zapamiętałam sytuację, w której zrobił mi niemal wykład o stylach przywiązania, wykorzystując język psychologii do interpretowania i kontrolowania moich reakcji. Mówił mi, że jestem osobą lękową i że to właśnie mój styl przywiązania jest źródłem problemów. Według mnie stanowiło to formę kontroli tego co myślę i czuję.
W efekcie czuję, że wykorzystano mnie w trudniejszym momencie do zapełnienia własnej pustki, a potem odstawiono.
Osobną kwestią jest sposób zarządzania wizerunkiem firmy. Właściciel bardzo mocno kontroluje to, jak firma jest przedstawiana w internecie. Gdy pojawił się problem z negatywnymi opiniami na Gowork i po kontakcie okazało się, że ich usunięcie nie jest możliwe bezpłatnie, jego reakcja była bardzo emocjonalna. Osobiście zostałam zaangażowana w działania mające poprawić wizerunek firmy poprzez publikowanie pozytywnych opinii i równoważenie tych krytycznych.
Jednocześnie bardzo chętnie dzieli się z pracownikami szczegółami swojego życia prywatnego i oczekuje od nich określonego poziomu lojalności. W moim odczuciu tworzy to sytuację, w której pracownik zaczyna być nie tylko pracownikiem, ale również uczestnikiem jego prywatnych spraw i osobą mającą chronić jego wizerunek.
Dziś widzę również wyraźniej, jak mocno w tej relacji zawodowej mieszały się kwestie prywatne, emocjonalne i biznesowe.
Mam również wrażenie, że niesamowicie dużą wagę przywiązuje do kreowania swojego wizerunku w sieci. W mojej ocenie nie chodzi wyłącznie o dbałość o obraz firmy, ale również o potrzebę bycia postrzeganym w określony sposób, nie zawsze prawdziwy. Wizerunek staje się więc substytutem rzeczywistości, którą chce kreować wokół siebie. Towarzyszy temu niesamowicie silna potrzeba kontrolowania tego, jak odbierają go inni.
Przede wszystkim w wielu kwestiach prezentował bardzo radykalne i kategoryczne stanowisko wobec innych, jednocześnie oczekując znacznej wyrozumiałości wobec własnych przekonań, zachowań i sposobu funkcjonowania. Według mnie wobec innych stosował znacznie bardziej surowe kryteria niż wobec samego siebie, oczekując od otoczenia pobłażliwości i zrozumienia.
Gdybym dziś miała powiedzieć jedną rzecz osobie rozważającej pracę w tej firmie, byłoby to: uważajcie na zacieranie granicy pomiędzy relacją zawodową a prywatną. To właśnie ta granica w moim przypadku została przekroczona, a konsekwencje poniosłam przede wszystkim ja.
Wierzę, że transparentność jest kluczem do lepszej kultury organizacyjnej, dlatego niesamowicie się cieszę, że mogłam się tym w końcu podzielić!☺️