Niestety, jeśli chodzi o zarobki i warunki pracy, jest to najgorszy przykład tzw. „januszexu”. Jedyne, co firma jest w stanie zaoferować, to umowa śmieciowa oraz wynagrodzenie na poziomie płacy minimalnej. Nawet przerwa nie jest wliczana do czasu pracy — w praktyce wygląda to tak, że je się jogurt przy biurku, jednocześnie pracując nad projektem.
Trzy osoby pracują w bardzo małym, zaniedbanym pomieszczeniu o powierzchni około 3 m², przypominającym schowek na miotły. Nawet aby odebrać telefon od lekarza, trzeba wychodzić do toalety, żeby nie denerwować szefowej.
W ciągu 1,5 roku mojej pracy przewinęły się trzy osoby — każda odchodziła po kilku miesiącach, mając dość mobbingu i uwłaczających warunków pracy. Z rozmów z innymi pracownikami dowiedziałam się, że w kolejnym roku przez firmę przewinęło się jeszcze 4–5 osób.
Był to zdecydowanie najgorszy pracodawca w mojej karierze. Dodatkowo zdarzały się opóźnienia w wypłatach — kilkukrotnie wynagrodzenie było wypłacane dopiero około 20. dnia miesiąca.
Na podstawie moich doświadczeń zdecydowanie nie polecam tego pracodawcy.