Z perspektywy czasu, a trochę go minęło, nabrałem dużo doświadczenia w szeroko pojętej branży.
Takiego nieprofesjonalizmu jaki jest w Gdańskim Tuzie nie widziałem nigdzie.
Moglibyśmy zacząć od postaci zarządzającej czyli pana NZ który ociera się o mobbing. Pracownicy pracują pod silną presją mimo ich efektywności. Systemy szkoleniowe - nie istnieją - polegają na wspólnym czytaniu produktów ubezpieczeniowych na komputerze. Pakiet benefitów, na zleceniu dla studenta nie przysługują.
Informatyzacja? Brak, kalkulatory jak i całe systemy - zawodzą dość często.
Ludzie? Ciężko napisać, bo rotacja jest niesamowita, jak podejmiecie prace to po miesiącu macie mega długi staż.
Stanowiska pracy? Duża kłótnia, nieuporządkowanie.
Tak było u mnie, pewnie jest tak dalej. Głównie przykład idzie z góry, zły podział obowiązków, pracownik ma ich za dużo na głowie, nie ma harmonizacji zadań, jest ich multizadaniowość, bo ktoś z góry miał jakiś wymysł/pomysł. Niestety, lata 90 się skończyły, rynek pracy to konkurencyjność nie tylko dla pracowników, ale także dla pracodawcy.