Damian16.07.2024 08:42
Były pracownik
Większość dotyczy działu monitoringu :)
Może zacznę od plusów. Atmosfera w zespole jak i ogólnie w firmie nie należy do najgorszych. Generalnie każdy jest dla siebie miły wszyscy są na "ty" generalnie dopóki siedzisz na danej zmianie to jest dość miło. Oczywiście jak w każdej firmie najwięcej mówi się o tych, których aktualnie nie ma na zmianie, ale myślę, że to na tyle powszechne, że nikogo to nie dziwi.
System zmian 8 (12 godzin jeśli jesteś chętny) lub jest przymus ze względu na święta.
Kasa też nienajgorsza, na start można liczyć na coś lekko ponad płacę minimalną i co każda umowę na małą podwyżkę. Umowy zlecenie, po minimum myślę 6 miesiącach (jeśli jesteś ogarnięty) można starać się o umowę o pracę (mówię tu o dziale monitoringu, bo z tego co wiem w serwisie można taką dostać od razu na okres 3 miesięcy).
Jest również pole do rozwoju, po jakimś czasie jeśli jesteś ogarnięty i wkładasz cokolwiek w działanie tej firmy to możesz liczyć na jakiś awans.
Mimo tego, że jest pole do tego awansu to kwestią wątpliwą jest opłacalność jego przyjęcia. Stanowiska te wiążą się z o wiele większym zakresem obowiązków oraz odpowiedzialności natomiast płaca nie jest do tego adekwatna ponieważ w najlepszym wypadku zarabia się 1-2 zł więcej od osoby na niższym stanowisku, która nie musi za bardzo się starać i przychodzi jedynie "odbębnić" 8 godzin.
Dodatkowo dochodzi kwestia tego, że jak masz już te stanowisko to wymaga się od Ciebie pomagania oraz myślenia za wszystkie pozostałe osoby na zmianie, bo jeśli coś się przysłowiowo spie***i, a byłeś tam obecny to mimo tego, że sytuacja nie była przez Ciebie obsługiwana to pojawią się pytania dlaczego nie przejąłeś inicjatywy za pozostałe osoby i nie zrobiłeś całej roboty za nich :). Może i nie wyciągną konsekwencji wobec Ciebie natomiast niesmak pozostaje i zaczynasz kwestionować kwalifikacje swoich przełożonych.
Jeśli chodzi o kwestię nie przyjścia do pracy ze względu na jakiś powód (chorobę, zdarzenie losowe) to pisząc do przełożonego zawsze czujesz jakbyś był (usunięte przez administratora) Pojawia się milion pytań o dokładny powód nieobecności, oraz jak raz było w moim przypadku - sarkastyczne teksty typu - o popatrz rozchorowałeś się to ani na urlop nie pojedziesz ani do pracy :).
Kierownik sprawia wrażenie osoby, z którą jesteś w stanie przeprowadzić rzeczowy dialog - niestety jak się później okazuje to serio jest to tylko wrażenie. Nie mam tu jakichś poważnych zarzutów bo to dość spoko ziomek, natomiast często jest wykazywana duża odporność na argumenty, nieumiejętność zrozumienia drugiej osoby. Zostaniesz wysłuchany owszem, ale często na tym się kończy i twoje produkowanie się ma niewiele wpływu na jakieś zmiany - ale żeby nie było - zdarza się, że da się coś sensownego wprowadzić.
Głównym problemem powyższej osoby jest to, że często kiedy coś się schrzani i zaprasza Cię na rozmowę to jest niesamowicie przygotowany z tematu. Nie interesuje go zbytnio to, że na rozpoznanie sytuacji na obiekcie operator ma zazwyczaj od kilku do kilkudziesięciu sekund. W ten czas również wpisuje się zapoznanie ze wszystkimi dołączonymi informacjami do obiektu, procedurami i wyjątkami, które pojawiają się co drugi obiekt. Kierownik natomiast twierdzi, że nie trzymasz się procedur i zawartych w nich informacji po tym jak sam przestudiuje obiekt oraz procedury przez 8 godzin przed twoją rozmową, przepyta 5 osób (ty miałeś na to 30 sekund). Jak już nawet trzymasz się procedury to okazuje się, że tu jest wyjątek, albo jakiś inny czynnik co wydarzył się 2 dni wcześniej wpłynął na awarię, którą ty obsługiwałeś i z racji, że nie ogarnąłeś, że inny operator coś spier***ił 2 dni wcześniej to jest twoja wina (tamten operator też ma wp***ol).
Oczywiście z takich sytuacji nie ma jakichś strasznych konsekwencji. Zazwyczaj nic Ci za to nie grozi. Pozostaje tylko niesmak i zepsucie humoru i jakaś durna metoda rehabilitacji typu prowadzenie notatek czy coś w tym rodzaju.
Decyzje zarządu jak i ogólnie kierownictwa pozostawiają wiele do życzenia, często nie mają krzty sensu, kiedy ktoś coś zj**ie to obrywa za to cała ekipa - nie w sposób bezpośredni natomiast powstaje jakaś nowa durna procedura, której trzeba przestrzegać co dokłada pracy.
Na początek jest system szkoleń jednak nie jesteś w stanie wszystkiego ogarnąć gdyż jest tego za dużo. Myślę po 3 miesiącach jeśli masz więcej niż 20IQ jesteś w stanie samodzielnie ogarniać 90% sytuacji. Po 6 miesiącach generalnie wszystko już wiesz i ciężko Cię zagiąć no chyba, że właśnie jesteś specjalnej troski i ciężko przyswajasz wiedzę. Plusy są takie, że jak już przepracujesz te 6 miesięcy to choćbyś był mega słabym operatorem to raczej zwolnienie Ci nie grozi chyba, że rażąco zlewasz obowiązki.
Na koniec trochę o przekształceniu się firmy w kołchoz/januszex. Ostatnimi czasy tylko coraz więcej ograniczeń, głupich zasad, ograniczanie kontaktów z innymi działami. Z telefonu w centrum monitoringu nie skorzystasz, strony internetowe poblokowane. Brak zaufania - powszechny.