Ja również napiszę pierwszą opinię. Piszę to, bo wierzę, że warto mówić głośno o praktykach, które nie są zgodne ze standardami rynku i z szacunkiem do pracownika. Zacznijmy od podstaw.
REKRUTACJE:
faktem jest, że zadanie rekrutacyjne jest wymagane, zanim dojdzie do rozmowy z (usunięte przez administratora). Warto przypomnieć, że proces rekrutacyjny jest dla dwóch stron. Pracodawca wybiera pracownika, pracownik - pracodawcę. To oznacza (i nie jest to tajemnicą), że standardem w pierwszej kolejności jest rozmowa - choćby po to, by zobaczyć, kto jest po drugiej stronie, sprawdzić, czy jest tzw. wspólna chemia. To również czas na zadanie ewentualnych pytań.
Jak to wygląda w nikalab? Najpierw zrób zadania za darmo, a potem może łaskawie porozmawiamy.
Dalej wcale nie jest lepiej.
MIKROZARZĄDZANIE:
„Pracownik” wspomniał o odpowiedzialności (usunięte przez administratora). Osobiście uważam, że jest jednak znacząca różnica między odpowiedzialnością a mikrozarządzaniem. Jedno wzmacnia zespół, drugie go paraliżuje. Mikrozarządzający (usunięte przez administratora)odbiera zespołowi autonomię, poprawia każdy przecinek, najmniejszy fragment grafiki i wydłuża procesy, bo nie potrafi zaufać swoim ludziom. I tak jest w nikalab.
Owszem, odpowiedzialność w tej branży to bezpieczeństwo, rzetelność i przejrzysta komunikacja - nikt tego nie kwestionuje. Problem zaczyna się wtedy, gdy (usunięte przez administratora)zakładają, że niemal nikt poza nimi nie jest w stanie tego zrobić jakościowo. W profesjonalnych firmach takie kwestie zapewniają m.in. procesy, procedury i kompetentni ludzie, a nie OBSESJA kontroli nad każdym przecinkiem czy fragmentem grafiki. Jeśli ktoś uważa, że jedynym sposobem na „jakość” jest poprawianie swojego zespołu w nieskończoność, to nie jest to przejaw odpowiedzialności, tylko braku zaufania i umiejętności zbudowania samodzielnego, profesjonalnego teamu. Pisząc wprost - w mojej ocenie to kwestia braku fundamentalnych kompetencji zarządczych.
PRZEKLINANIE/KRZYKI:
nie spotkałam się z wulgaryzmami. Podniesiony, pretensjonalny ton o drobnostki - tak, ale uważam, że „krzyk” to mocne określenie.
KRYTYKA:
bardzo często, jeśli nie nagminnie i to bez względu na stanowisko. Pierwszy punkt styku z takim zachowaniem zauważyłam podczas onboardingu. Usłyszałam od (usunięte przez administratora)dobre zdanie o jednym pracowniku, reszta była obsmarowana. Czy to standardy rynkowe? Polemizowałabym. Zapaliła mi się czerwona lampka - skoro (usunięte przez administratora)tak jadą niemal po całym zespole, to kiedy czas na mnie? Długo nie trzeba było czekać. Raz, drugi, trzeci, czwarty itd. Podważanie kompetencji na open space? Potwierdzam. Dla jasności - potrafię odróżnić konstruktywne uwagi, które uczą i kierują, od jechania po kimś na forum.
ROTACJE:
mocno dyskutowałabym ze zdaniem „ew. zakończenie współpracy z daną osobą mogę policzyć na palcach jednej ręki”. Nie chodzi tylko o zakończenie współpracy ze strony zarządu, ale również o pracowników, którzy odeszli. Uczciwie: jak na tak młodą firmę, rotacja jest duża.
ATMOSFERA:
dobrze to opisała osoba pod pseudonimem „zpierwszejręki”. Zgadzam się z nią w 100%. Po atakach przychodzi refleksja i potem jest kilka miłych dni (właśnie dlatego, że ataki są na forum, więc trzeba załagodzić sprawę),by potem ponownie wrócić do starych schematów. Całość przypomina toksyczny,(usunięte przez administratora) związek.
BENEFITY:
poza zniżką na produkty nie ma ich wcale.
Zgadzam się z tym, że każdy z nas lepiej czuje się w innym środowisku pracy. Nie każdy musi mieć takie same oczekiwania wobec pracy, ale to, z czym się tu spotkałam, nie jest kwestią gustu - to po prostu słabe standardy zarządzania, dalekie od tego, z czym można się spotkać na rynku pracy.
„Użytkownik ‘:)’ wspomniał też, że (usunięte przez administratora)nic sobie z tego nie robią. Też tak myślę. Standardowo wszystko, co ‘złe’, z pewnością zostanie przypisane konkurencji, zazdrości czy innym wymówkom. Nie zamierzam nikomu nic udowadniać. Piszę ten komentarz, bo być może uchroni to kogoś przed wejściem do toksycznego środowiska pracy.