NickName07.09.2021 19:52
Były pracownik
Pierwszymi problemami, które pojawiły się już na samym początku była pensja niższa niż najniższa krajowa, brak umów i ciągle zapewnienia, że wszyscy je dostaną, Było kilka osób, które się doczekało, ale każda z ich na papierze miała inna stawkę niż w rzeczywistości, co rodziło problemy z odzyskaniem pieniędzy w przypadku skończenia współpracy z firmą.
Z resztą, z pieniędzmi były problemy od zawsze, nawet trzymiesięczne spóźnienia i szefostwo ignorujące telefony, żeby nie musieć się tłumaczyć. Dość często dochodziło do sytuacji, w których pracownicy płacili za towar prywatnymi pieniędzmi, żeby mieć na czym pracować.
Struktura z 2 właścicielami "działała" tak, że nie potrafili się oni że sobą porozumieć. W rezultacie jeden dawał pracownikowi podwyżkę, a drugi zwalniał go 3 dni później.
Jak zwykle w takich przypadkach pojawiał się też (usunięte przez administratora) próby zaniżania samooceny zatrudnionych i przekonanie ich, że nic lepszego, niż praca w JemSushi już ich w życiu nie spotka. Ponadto właściciele odwiedzali knajpę kilka razy w miesiącu i zawsze musieli zrobić o coś awanturę (często była to rzecz, która wydarzyła się z ich winy), żeby pokazać "kto tu rządzi". Ciągle zwolnienia i odejścia ludzi (motywowane m.in. zbyt dużym stresem i brakiem profesjonalizmu ze strony szefostwa) skutkowały nieustającym deficytem rąk do pracy.
Odejście z pracy też nie było łatwe, bo od pewnego momentu wiązało się z utratą co najmniej miesięcznej wypłaty, zastraszaniem sądem, oskarżeniami o kradzieże, przekręty i rozsiewanie plotek na ten temat- miał nawet miejsce telefon do nowego miejsca pracy i uprzejme doniesienie, że jeden z nowych pracowników jest (usunięte przez administratora)
Jakby absurdów wciąż było mało, szefostwo blokuje byłych pracowników (na Fb, Ig i ich nr telefonów), żeby nie narażać się na próby kontaktów i odzyskania pieniędzy.