Sam zespół "szarych pracowników" tworzą w większości fajni, młodzi ludzie z którymi idzie się zżyć, ale I'm wyżej patrzysz w drabince społecznej tej firmy, tym gorzej. Idąc od góry, szef całej firmy, którą ma na własność, jest słońcem absolutnym którego zdanie zawsze jest ponad wszystkim mimo że jego decyzje są tragiczne, nieopłacalne i irytujące. Nie da się mu nic przegadać do rozumu bo nie dość że on zawsze ma rację, to jeszcze da Ci ochrzan za zwrócenie mu merytorycznej uwagi. Kadrowa, która jest (zaskoczenie) żoną szefa wydaje się jakby była wzięta z łapanki na to stanowisko. Ma problemy z poprawnym policzeniem godzin pracownikom przez co miesiąc w miesiąc większość zespołu musiała upominać się o brakującą część wynagrodzenia. Gdy człowiek coś od niej potrzebował czas odpowiedzi wynosił średnio 4 dni robocze i to po dwukrotnym upomnieniu się o odpowiedź, natomiast gdy ona czegoś potrzebowała to dzwoniła tak długo aż się jej telefon nie rozładował. Marketing tandetny i sztuczny, do uczestnictwa w którym często pracownicy są zmuszani pod pretekstem wyrażenia zgód marketingowych (którego podpisanie było obowiązkowe przy podjęciu pracy) mimo wyraźniej niechęci do uczestniczenia w filmie który obejrzą tysiące ludzi, odgrywając przy tym kiczowatą scenkę ze scenariuszem brzmiącym jak napisany dla żartów na kolanie przed egzaminem z opowiadania sucharów. Ponadto nowy dyrektor operacyjny, który był zapowiedzią zmian na lepsze w tej firmie okazał się dla tej firmy strzałem, ale nie w dziesiątkę, a w (usunięte przez administratora). Jego preferencje widać z kilometra, kiedy to sukcesywnie zastępuje mężczyzn w firmie kobietami, które to (podobnie jak niektórzy nowi w Kurze mężczyźni) są w przytłaczającej większości jego znajomymi z np. Poprzedniej pracy. Pracownicy regularnie odczuwają brak szacunku w ich stronę wiedząc, że ich zdanie się nie liczy, regularnie pracują długie godziny, mi zdarzało się po 16h w pracy i 4h snu wstawać znowu na dniówkę, bo przecież ktoś musi przyjść do pracy. Swego czasu było tu przyzwolenie na to, by niektórzy ludzie pracowali tu po ponad 300 godzin w miesiącu, a w Warszawie dalej takie osoby są i firma nie widzi w tym problemu póki pieniądz się zgadza. Ludzie z niektórych punktów potrafią wyjść z pracy nawet po 6 rano. Wynagrodzenie też jest śmieszne, bo kierownik zmiany po miesiącach szkoleń i dołożeniu masy obowiązków może liczyć na zawrotny dodatek w postaci +2zł do każdej godziny powyżej minimalnej. 2 złote na godzinę więcej od osoby, której jedynym zadaniem jest słuchanie kierownika i robienie swojej roboty na swoim stanowisku to dodatek za pilnowanie przebiegu zmiany, wypełnienie raportów, reagowanie na wszystkie sytuacje w lokalu, które czasami potrafiły być naprawdę męczące i stresujące, a także za branie pełnej odpowiedzialności za najmniejszą rzecz, która przebiegnie nie tak, nawet nie z jego winy czy winy zespołu. Czas wolny również nie jest respektowany, ludzie proszący o wolne najczęściej go nie dostają pod groźbą dycyplinarki za "nieobecności nieusprawiedliwione", a do osób na urlopie, L4 czy innych formach wolnego regularnie przychodzą wiadomości i telefony z pracy. Do tego ciągle są zmieniane standardy, czasem nawet w formie zmian bardzo dużych i znaczących, o których informacja często pojawia się w ciągu nie więcej niż 2 dni przed ich wprowadzeniem, nie dając zbyt wiele czasu na przyswojenie i zapamiętanie tych informacji.
Podsumowując, jeśli Twoim celem nie jest zwykle dorobienie sobie przez 2-3 miesiące (o czym kategorycznie nie informuj ani przy rekrutacji, ani podczas szkolenia, ani w sumie nigdy, bo Cie odrzucą mówiąc że nie potrzebują takich ludzi) to nawet nie próbuj składać tu cv, bo ta praca Cie wyniszczy fizycznie i psychicznie. Ból pleców przestaniesz odczuwać tylko wtedy, kiedy ból kolan będzie silniejszy, poczujesz się totalnie nie szanowany, besztany za każdy błąd od samego początku, i niezależnie od stanowiska, które obejmiesz, nie będziesz mógł/mogła czuć się bezpiecznie, gdyż w każdej chwili mogą stwierdzić że jesteś osobą im niepotrzebną i dać Ci magiczny papierek z wypowiedzeniem, po czym "zupełnym przypadkiem" w ciągu tygodnia znajdą kogoś właśnie na Twoje stanowisko i to kogoś "zupełnie przypadkowo" spośród osób znanych przez wymienionego wcześniej dyrektora operacyjnego.