Medyk Online Opinia moja!! 18.11.2025 18:08
Inne
20 minut na linii i rozłączenie. Dwadzieścia (usunięte przez administratora) minut patrzenia w jeden punkt, siedzenia jak (usunięte przez administratora) z telefonem przy uchu, aż kark boli. Siedzę, (usunięte przez administratora) z telefonem przy uchu, ta wasza zapętlona melodyjka (usunięte przez administratora) w głowę, czuję się jak w jakimś eksperymencie na cierpliwość. Mija piąta minuta – jeszcze sobie człowiek tłumaczy: „no dobra, pewnie mają dużo telefonów”. Mija dziesiąta – zaczyna się wkurw, ale jeszcze próbuję być wyrozumiała. Piętnasta – już mam ochotę wyrzucić ten telefon przez okno. Dwudziesta – człowiek już jest półprzytomny, otępiały od tego plumkania w tle, i akurat wtedy, kiedy wreszcie ktoś łaskawie raczy odebrać, jest jedno wielkie klik i połączenie spierdolone.
Co to jest, do (usunięte przez administratora) nędzy? To ma być infolinia, pomoc dla pacjentów, czy jakiś żart na żywo? Jakiś (usunięte przez administratora) cyrk, burdel na kółkach, a nie obsługa klienta. Potrzebuję jednej konkretnej informacji, to nie jest zamawianie pizzy na promocji, tylko sprawa zdrowotna, a trafiam na ścianę: zero oddzwonienia, zero normalnego komunikatu, zero sensownego statusu – po prostu (usunięte przez administratora) i tyle. Nikt nawet nie raczy wysłać SMS-a, maila, cokolwiek, że połączenie przerwane, że spróbują oddzwonić, że są jakieś opóźnienia – nic. Kompletnie nic. Cisza taka, jakby telefon wpadł w czarną dziurę razem z moją cierpliwością.
Próbuję drugi raz, bo oczywiście człowiek naiwny wierzy, że „może tym razem się uda”. Numer w kolejce, jakiś śmieszny komunikat „prosimy czekać, twoje połączenie jest dla nas ważne” – no aż się chce śmiać przez łzy. Jak jest „ważne”, to ja się boję pomyśleć, jak wygląda coś, co jest dla was nieważne. Ta sama (usunięte przez administratora) muzyczka, człowiekowi krew zalewa, serce podchodzi do gardła, a tam nikt się nie kwapi, żeby odebrać. Słyszysz co chwilę: „jesteś trzeci w kolejce”, „jesteś drugi w kolejce”, „zaraz odbierzemy” – i to „zaraz” trwa jak (usunięte przez administratora) wieczność. A potem, gdy już podnoszą słuchawkę — pierdut i rozłączenie. I od nowa możesz sobie słuchać melodyjki, jak masz jeszcze nerwy i zapas leków na uspokojenie.
Szlag by to trafił. Człowiek siedzi i serio się zastanawia, czy wy tam macie jakiś zajebisty konkurs na najbardziej upośledzoną obsługę telefonu, czy to po prostu codzienność. Bo jak to jest zaplanowane i ktoś za to pobiera pensję, to ja bardzo chętnie zobaczyłabym opis stanowiska pracy: „specjalista ds. rozłączania połączeń po 20 minutach oczekiwania”. Gratuluję, wygrywacie z palcem w (usunięte przez administratora). Serio, jakbyście celowo testowali, ile pacjent jest w stanie znieść, zanim zacznie mówić sam do siebie i wyzywać powietrze.
W międzyczasie kończy mi się lek. To nie jest jakaś (usunięte przez administratora) typu brak chipsów w szafce, tylko lek, którego potrzebuję, żeby normalnie funkcjonować. Patrzę w skrzynkę mailową: cisza. Odświeżam co dwie minuty jak ostatni (usunięte przez administratora), jakbym czekała na wyniki matur albo wiadomość o życiu i śmierci. Nic. Zero. Pustynia. A człowiek siedzi i kalkuluje: „czy ja w ogóle zdążę z tą receptą, czy mam się szykować na (usunięte przez administratora) problemy zdrowotne, bo ktoś nie ogarnia telefonów i systemu?”.
Po godzinach dopiero wpada gotowiec: „przepraszamy za przeciążenie”. No ja (usunięte przez administratora) naprawdę? To jest całe wasze wytłumaczenie? Jakiś suchy, sklejony z szablonu tekst, który wysyłacie wszystkim hurtowo, bo nikt nie ma czasu nawet napisać dwóch normalnych zdań po ludzku? Zero konkretu, zero: „co dalej”, zero: „kiedy realnie mogę się czegoś spodziewać”. Tylko to wieczne „przepraszamy, przepraszamy, przepraszamy”, które już brzmi jak parodia.
To może chociaż ustawcie normalny system oddzwaniania, skoro nie ogarniacie, że ludzie nie mają całego dnia na wiszenie na słuchawce. Są systemy kolejkowania, callbacki, cokolwiek – nie żyjemy w czasach telefonów na korbkę. Albo postawcie więcej ludzi na słuchawkach, zatrudnijcie kogoś dodatkowego, niech ktoś faktycznie odbiera, zamiast robić z pacjentów kretynów, którzy po raz kolejny grzecznie wybierają numer i słuchają tej samej durnej melodyjki, aż im się mózg zagotuje.