Kandydatka11.04.2025 15:31
Kandydat
Byłam na rozmowie rekrutacyjnej w tej firmie, przeprowadzanej przez małżeństwo - jak zakładam - zarządzających firmą. W firmie funkcjonują dwa "działy" - spedytorzy i "sprzedaż" - pozyskujący klientów, którzy następnie przekazują klientów stricte spedytorom i na tym ich rola się kończy.
Pracownicy pracują na jednym openspace wraz z zarządzającymi, co może być dość uciążliwe na co dzień.
Przedstawiony na rozmowie zakres obowiązków niestety nie pokrywał się w pełni z ofertą pracy. Szukano pracowników do działu sprzedaży, który to dział ma znacznie niższe wynagrodzenia niż zapewniono mnie podczas rozmów telefonicznych o tym, że są w stanie sprostać moim oczekiwaniom. Okazało się, że są, ale na stanowisku spedytora, wliczając w to już premie/marżę od sprzedaży.
Rozmowa była generalnie bardzo miła, przeprowadzający również, ALE - nie była merytoryczna. Zero pytań stricte związanych wiedzą, z branżą, zero pytań o doświadczenie i zakres obowiązków (sama o nich powiedziałam, gdy zauważyłam, że rozmówcy o to nie pytają). Pojawiają się podchwytliwe sytuacje/pytania, które zdawałoby się, że w dzisiejszych czasach raczej już nie są stosowane, jak na przykład "która jest godzina" - wskazując na zegar, który ma tarczę będącą odbiciem lustrzanym standardowej i wskazówki chodzące "do tyłu", mnożenie. Odpowiedzi na te pytania są zapisywane w notatkach rekrutujących. Nie byłoby w tym nic aż tak złego, gdyby nie fakt, że nie padło ani jedno pytanie w kontekście wiedzy z branży transportowej czy dla danego stanowiska, po czym wnioskuję, że oczekują prawidłowych odpowiedzi na te (absurdalne) pytania bardziej, niż na wiedzę czy doświadczenie kandydata, które niby mają oceniać spostrzegawczość i radzenie sobie ze stresem. Czy to weryfikują? Moim zdaniem absolutnie nie w kontekście pracy.
Na rozmowie i przed nią nie jest też jasno i klarownie przedstawiana siatka wynagrodzeń, co nie powinno być w takim momencie żadną tajemnicą.
Podczas oczekiwania na rozmowę na openspace pojawiła się też jakaś trudniejsza sytuacja wśród pracowników i miałam wrażenie, że moja obecność wpłynęła w tamtej chwili na zachowanie zarządzających i sposób ich reakcji, aczkolwiek to tylko moje wrażenia i równie dobrze może to być ich standard - nie wiem.
Wyszłam z rozmowy z uśmiechem na ustach, bo było miło, aczkolwiek merytoryki nie było w całej rozmowie żadnej.