Brak szacunku do kandydata i marnowanie jego czasu.
Przesłałam cv do firmy TISSU, ponieważ szukali architekta prowadzącego. Na początku otrzymałam informację mailową, że przeszłam do kolejnego etapu rekrutacji oraz zapytano mnie jakie są moje wymagania finansowe oraz na jakiej formie umowy mi zależy. Przesłałam odpowiedź, w której podkreśliłam, że interesuje mnie tylko umowa o pracę.
W odpowiedzi otrzymałam zadania do wykonania ( projekt kuchni).
Uznałam, że warunki zostały zaakceptowane, więc zadanie wykonałam i je przesłałam. W następnej odpowiedzi zostałam zaproszona na ostatni etap czyli rozmowę w pracowni. Całą korespondencję mailową prowadziła szefowa nr 1.
Ze względu na fakt, iż cv, zadanie oraz moje oczekiwania zostały wcześniej przesłane, zakładałam, że rozmowa to czysta formalność.
Niestety tak nie było. Rozmowę prowadziła szefowa nr 2, która ponowiła pytanie o wymagania finansowe i umowę. Odpowiedziałam, "tak jak pisałam w mailu interesuje mnie kwota X oraz umowa o pracę". W odpowiedzi usłyszałam:
"w pracowni o takiej wielkości jak nasza nie daje się umów o pracę, bo to się nie opłaca.. no może jak ktoś się sprawdzi to PO PARU LATACH dajemy umowę o pracę,ale to na ćwiartkę etatu, bo wtedy już jest się ubezpieczony, a ja rozumiem, że NIE KAŻDY MA MĘŻA PRZEZ KTÓREGO MOŻNA BYĆ UBEZPIECZONYM".
Chwilę wcześniej była mowa o tym, że gdybym zaakceptowała tą pracę to zajęłabym się projektem willi z milionowym budżetem.
Po co prezeski pytają się wymagania, marnują kandydatom z wieloletnim doświadczeniem czas na robienie jakiś zadań, żeby na końcu okazało się, że rozmowa powinna zostać urwana po pierwszej wiadomości? Wstyd.
Podsumowując: Jeżeli marzysz o pracy nad projektami "sky is the limit", jednocześnie słysząc, że "umowy o pracę nie dostaniesz, bo to się nie opłaca" to ta pracownia jest idealnym wyborem.