Młyn Wiedzy to na mapie Torunia z pewnością ważne i ciekawe miejsce dla odwiedzających.
Niestety dla pracowników i zleceniobiorców już wcale nie wygląda to tak różowo. Organizacja podpada pod miasto, co niestety jej nie dodaje.
Aplikowałam jakiś czas temu na pewno stanowisko. Proces rekrutacyjny mocno przestarzały: cała aplikacja musiała być w formie papierowej, dostarczona osobiście lub pocztą. Gdy już zostałam zaproszona na rozmowę, zjawiłam się chwilę wcześniej w budynku, na dole zero informacji o rekrutacji i jej miejscu, ochrona gdy zapytałam była zdezorientowana, dopiero po telefonie mnie pokierowali na górę.
Gdy weszłam do sali, w której czekały na mnie dwie Panie atmosfera była bardzo gęsta, żadna z nich nie podniosła się, aby mnie powitać. W początkowej części rozmowy dowiedziałam się, że się nie nadaję do tej pracy - cytuję prowadzącą. Mimo wszystko przeprowadziły ze mną rozmowę i na koniec zaproponowały inne stanowisko, różne od tego na które aplikowałam. Odpowiedziałam, że się zastanowię i umówiłyśmy się na maila. Wieczorem napisałam maila z aprobatą oferty. W dalszym etapie moje dane miały zostać przekazane właściwej osobie, która prowadziła nabór na oferowane stanowisko. Niestety tu kontakt się urwał.
Wniosek: brak rzetelnych informacji, nieprzyjemna rozmowa rekrutacyjna, a co za tym idzie zmarnowanie czasu.
Szukając w okresie późniejszym opinii wśród znajomych, niestety także nie uzyskałam pozytywnych informacji.