Opinie użytkowników PV mieszają się tu z opiniami kandydatów do pracy. Poniższa opinia skierowana jest gł. do kandydatów:
Firma jest własnością 2 bardzo młodych Panów, szczególnie zafascynowanych niektórymi technikami manipulacji perswazyjnej, znanymi potocznie jako (usunięte przez administratora) To pracowici handlarze z dużymi ambicjami, jakich na rynku wielu, którzy wiedzą że spoiwem wydajnego, efektywnego wysiłku zespołowego są m. in. tzw. pozytywne relacje (szczególnie wobec zespołu back office, handlowcy wewn. i zewn. to nieco inna bajka a raczej proza życia a la EPG). Panowie nie szczędzą uśmiechów oraz inwestycji w drobne inicjatywy integracyjne (np. okazjonalne cateringi) utrwalane na zdjęciach w crm, które można polajkować, skomentować itd. Nie ma w tym nic złego, jednak nasycić żołądek - to jedno, zaufać - coś zupełnie innego. Głosy tych, którzy rozpisują się tu o niewypłaconych prowizjach, nie wzięły się znikąd. Ludzie powinni wiedzieć, z jakimi rzeczywistymi intencjami zarządu powinni się liczyć w trakcie i na końcu swojej kariery w EPG. Tym bardziej, że modna branża i covidowy rynek pracy napędzają EPG pracowników, którzy (poza nielicznymi wyjątkami) są świetnymi fachowcami i życzliwymi, prostolinijnymi ludźmi, których będę wspominać b. ciepło. Na szczęście jest tak, że zaufania większej części ludzi, zazwyczaj tych najbardziej wartościowych, nie da się kupić doraźnym tworzeniem pozorów dobrej atmosfery. Ludzie podświadomie czują fałsz, którego nie przykryją internetowe opinie wspomnianych tu gdzieś klakierów (dlaczego mnie to nie dziwi?) ani lukier sztucznego PR. Nawet w wydaniu specjalistów od NLP, za jakich się ma zarząd EPG. W tym momencie myślami podążam do szumnych haseł o zaufaniu, wartościach i tzw. profesjonalizmie, nagranych dla pracowników (w tzw. bazie wiedzy) przez Panów Prezesów w towarzystwie wynajętego, zewnętrznego trenera. Jakież piękne a szlachetne słowa tam padają... Do pustych sloganów dołączają te, bite czarną czcionką na białej ścianie biura zarządu, na które prawie nikt nie zwraca uwagi. Z wyjątkiem takich jak ja, z nieco innej szkoły handlowania. Właścicielom EPG nie chodzi w istocie o budowanie "zaufania" czy "prestiżu", tak ważnych dla zespołu. I ta prawda również należy się pracownikom EPG Sp.z o.o. oraz poszukującym pracy - nie warto mieć złudzeń… Właścicielom zależy tylko i wyłącznie na sobie i na kasie wypłacanej wg ich zmiennych interpretacji, dlatego terminy takie jak „dane słowo” „zaufanie” i „prestiż” są w ich dialektyce równie wyświechtanymi wytrychami, co najbardziej ordynarne techniki sprzedaży, domykające na 1-szej wizycie wystraszonych/pobudzonych/zmanipulowanych Kowalskich, żeby tu i teraz podpisali umowę, zanim dobierze się do nich nachalna konkurencja z podobnej ligi. Podziw i zachwyt, jakie obserwowałem u Pana Prezesa, gdy słyszy/mówi o najbardziej bezwzględnych metodach manipulacji skonwertowanych na szybkie wyniki, dają sporo do myślenia... dziś miałbym obawy korzystać z wieloletniej gwarancji jako klient tej firmy, której mózg myśli takimi kryteriami. I nie ma dla mnie żadnego znaczenia, że inni są "gorsi". Nie pracowałem dla innych. To jedna z cenniejszych lekcji, jakie odebrałem w EPG. Dodam jeszcze, że w temacie prowizji - po serii, a jakże, uników zarządu na mail, telefony i SMS-y - w korespondencji otwarcie poinformowałem obu Prezesów EPG o zamiarze podzielenia się moją opinią zarówno na gowork jak i w kontaktach z pracownikami EPG. Zarząd miał szansę i czas, by do tego nie dopuścić. Podjęto próbę przekonywania mnie, że... nic mi się nie należy. Po podtrzymaniu mojego stanowiska i wysłaniu fragmentu maila z Umową i adnotacją: „Witaj, poprawiony zapis” (w par. „Prowizja”) - Pan Prezesowi miał już dla mnie tylko groźby z tytułu kilku paragrafów, doniesieniu do administratora danych, UOD itp. Nie zdziwią zatem ewentualne próby deprecjonowania i podważania opisanych powyżej doświadczeń. Ale trudno będzie zamknąć usta X ludziom którzy musieli się pożegnać z obiecanym wynagrodzeniem. Zarządowi gratuluję więc kolejnego „ambasadora” marki EPG. Jak mówi stara maksyma: „Chytry 2 razy traci”. I tak powinno być. Małych cwaniaków nie brakuje, na szczęście są jeszcze inne firmy, zarządzane przez prostolinijnych ludzi.