IKEA Lublin to przede wszystkim wspaniali współpracownicy. Można poznać tu wielu świetnych, otwartych i pomocnych ludzi. Ale niestety kierownictwo to już zupełnie inna bajka. W tej firmie mnóstwo mówi się o wartościach, które IKEA przestała już szanować. Komunikacja? Oczywiście, ale jeśli mówisz o tym, jak jest wspaniale. Jeśli powiesz coś innego i usłyszy to ktoś zza ściany, to potem zostanie Ci to wyciągnięte na rozmowie oceniającej jako powód do obniżenia oceny. Wcześniej oczywiście żaden kierownik do Ciebie nie przyjdzie z feedbackiem, że robisz coś źle, tylko zbiera na Ciebie powody, przez które będzie mógł obniżyć ocenę i dać mniejszą podwyżkę. Niestety odkąd zmienił się w Lublinie market manager to pracownik stał się tylko kosztem. Każdy rozumie, że jest kryzys w branży, ale wmawianie pracownikom na każdym spotkaniu ile to firmę kosztuje ich utrzymanie i że kosztuje za dużo chyba nie pomaga. W ogóle w kwestii kosztów to przeważa tutaj tylko PR. Drink bar na kantynie? Oczywiście. Fotobudka w której kierownictwo świetnie się bawi? Jak najbardziej. Ale np. kiedy pracownicy zgłaszają potrzebę zakupu drugiego monitora, który ułatwiłby pracę lub nowej wkrętarki, to już pieniędzy na to nie ma. Głównym czynnikiem decydującym o przyznaniu na coś pieniędzy jest to, czy potem będzie można napisać o tym ładnego maila. Poza tym w IKEA cyklicznie są przeprowadzane anonimowe ankiety, w których można bez obaw się wypowiedzieć. Bardzo fajna inicjatywa, tylko że kiedy kierownicy twierdzą, że "Jeśli kierownik zna swoją załogę to i tak wie, kto napisał ten komentarz" to nie ma co się dziwić, że pracownicy im nie ufają. Jakiś czas temu w szatniach wymieniono szafki, z uwagi na brak miejsca. Nowe szafki posiadały ostre krawędzie, które rozrywały ubrania i plecaki. Na wszystkie zastrzeżenia odnośnie bezpieczeństwa, które zgłaszali pracownicy odpowiadano tylko, że szafki mają certyfikat, więc są dobre. Krawędzie musieliśmy zabezpieczać sami. Kwestia szkoleń zależy w głównej mierze od działu, na którym pracujesz, ale jest tego raczej niewiele. Na dziale na którym ja pracowałem, usłyszałem kiedyś od mojego kierownika, że "Jeśli chcesz mieć więcej szkoleń, to idź do Deca******, bo IKEA nie szkoli swoich pracowników". Większość szkoleń to jakieś prezentacje online, które trzeba "w wolnym czasie" przeklinać. W IKEA Lublin bardzo trudno jest uzyskać cały etat. Zostajesz z reguły zatrudniony na 1/2 lub 3/4. Ale oczywiście pracujesz więcej, można wyrabiać całe etaty. Jeśli przez trzy miesiące wyrabiasz większy etat, to "z automatu" dostajesz aneks zwiększający Twój wymiar etatu. Teoretycznie. Ponieważ kierownicy bardzo tego pilnują i standardem jest, że mając np. 3/4 etatu przez dwa miesiące wyrabiasz cały etat, a w trzecim do całego etatu brakuje Ci np. dwie godziny, bo kierownik kazał Ci wyjść koniecznie te dwie godziny wcześniej. Efekt jest taki, że praktycznie masz cały etat, ale urlop i wszystko inne nalicza Ci się z 3/4. W ten sposób firma oszczędza na etatach. W Lublinie są osoby, które na całe etaty czekały nawet po 4 lata.
Mógłbym jeszcze długo wyliczać takie przykłady, ale ogólna konkluzja jest taka, że IKEA Lublin to już zupełnie inne miejsce. Kadra kierownicza zupełnie odkleiła się od swoich pracowników, liczą się tylko wyniki, KPI i tego typu rzeczy. Każdy rozumie, że korporacje są przede wszystkim od zarabiania pieniędzy, ale w IKEA Lublin strasznie razi fałsz i ogromna hipokryzja w postrzeganiu wartości, które kiedyś były tu najważniejsze. Teraz wartości wymaga się tylko od pracowników, podczas gdy kierownictwo ich zupełnie nie szanuje i nie przestrzega. Pracowałem już w kilku miejscach, ale jeszcze nigdy nie zetknąłem się z tak wielkim zakłamaniem i fałszem. To miejsce od środka zupełnie nie przypomina tego, jak chce być postrzegane na zewnątrz.