Witam wszystkich którzy zamierzają wybrać się do tej oto ''świetnej'' firmy Milki - Brandt. Nie dajcie się zwieść pani Ewie Marców, kłamie przez telefon jak tylko potrafi a uwierzcie potrafi bardzo dobrze wkręcić jakie to tam cudowne warunki panują itp. Ale od samego początku zacznę. Mieliśmy razem z narzeczonym telefon do tej pani od znajomych znajomych znajomej, jak prawie każdy no i postanowiliśmy zadzwonić ponieważ nie chcieliśmy jechać w pole czy gdzieś bo w takich polowych warunkach już raz byliśmy. Zadzwoniliśmy więc i okazało się, że jest wyjazd. W poniedziałek tj. 24.08.2015 zadzwoniliśmy i okazało się, że przyjęli nas do pracy i wyjazd jest w piątek. Wszelkie formalności, przygotowania do wyjazdu załatwilismy jak najszybciej potrafiliśmy. Przyszedł dzień wyjazdu, a że jesteśmy z Zamościa to musieliśmy dodatkowo pojechać do Katowic bo z tamtąd właśnie mieli nas zabrać busem. Kierowca zabrał nas dokładnie o 5.16 nad ranem z dworca pkp. Pomijając fakt, że bus prawdopodobnie nie spełniał żadnych wymogów do przewozu osób dotarliśmy na miejsce około godziny 14. Kierowca nawet nie wiedział gdzie dokładnie ma jechać ponieważ nie został przez nikogo poinformowany i miał jedynie GPS z niedokładnym adresem. Kiedy trafiliśmy zobaczyliśmy barak na widok którego wszyscy byli przerażeni (jechaliśmy w 6 osób busem bez klimatyzacji z zamkniętymi oknami w okropny upał). Lokatorzy poinformowali nas, że u nich nie ma miejsca i trafimy do innych ''hoteli''. Po dwóch czy trzech godzinach oczekiwania na walizkach w dalszym upale przyjechał wkońcu drugi bus z pracownikami z Polski, a po kilku chwilach pani Bożena z mężem Mirkiem, którzy zajmują się polskimi pracownikami w Brandtcie tzw Milce. Pomimo zapewnień pani Ewy, że pary trafiają na wieś do komfortowych mieszkań z lodówką pani Bożena stwierdziła, że pary trafiają tylko do miasta a na wsi nie ma już miejsc. Zabrali nas do bloku w mieście gdzie spotkała nas kolejna niespodzianka. To co zastaliśmy w naszym ''mieszkaniu'' było niewiarygodne. Pokój z dwoma łóżkami piętrowymi, BEZ PRĄDU ANI ŻADNYCH SZAFEK, dodatkowo na dostęp do lodówki nie mieliśmy co liczyć ponieważ na jedną małą lodówkę przypadało 20 osób, którzy ''grzecznie'' stwierdzili, że nie ma w niej dla nas miejsca. Kiedy próbowaliśmy się dodzwonić do całej ŚWIĘTEJ TRÓJKI organizatorów tzn. Ewy, Bożeny i Mirka wszyscy wyłączyli telefony, a my skontaktowaliśmy sie z przewoźnikami i wróciliśmy do Polski. Podczas powrotu kierowca z całej tej firmy MARCO POLO zasypiał w trakcie jazdy, ponieważ bez odpoczynku kierowcy pokonują trasę Polska-Niemcy tego samego dnia. Do dnia dzisiejszego pani Ewa odrzuca połączenia, kiedy próbujemy się do niej dodzwonić lub wyłącza telefon.W skrócie jest to kawałek naszej historii z poprzedniego weekendu. Jeśli ktoś by chciał dowiedzieć się więcej, chętnie opowiemy o wszystkim abyście nie nabrali się tak jak my. NAUCZCIE SIĘ NA NASZYCH BŁĘDACH!! NIE UFAJCIE PANI EWIE Z RACIBORZA, KTÓRA OBIECUJE WIELE, A NA MIEJSCU WSZYSTKO O CZYM MÓWI OKAZUJE SIĘ JEDNYM WIELKIM KŁAMSTWEM. Dobre mieszkania, które znajdują się w Hagenau są zarezerwowane zwykle dla stałych pracowników, nie dla takich świeżaków jak my. Z tego co się dowiedzieliśmy stawki jak i umowy które obiecuje pani z Raciborza są w rzeczywistości inne, ale to już okazuje się na miejscu po podpisaniu umowy.