Na wstępie – długo zastanawiałam się, czy w ogóle warto to pisać, bo jak już wiele osób wcześniej zauważyło, zarząd i tak nie wyciąga żadnych wniosków, a wręcz zdaje się to ich bawić. To niestety najlepiej pokazuje poziom podejścia osób zarządzających.
Pracowałam tam stosunkowo długo, szczególnie biorąc pod uwagę ogromną rotację pracowników. Firma chętnie korzysta z osób kierowanych z urzędu pracy, a po zakończeniu ich umów po prostu wymienia je na kolejne. Priorytetem jest cięcie kosztów, a nie budowanie stabilnego, zaangażowanego zespołu – co bezpośrednio odbija się na jakości pracy całej firmy.
Warunki pracy pozostawiają wiele do życzenia. Na magazynie zimą panowały bardzo niskie temperatury, na ścianach pojawiał się grzyb, dach przeciekał, a problemy z kanalizacją były odczuwalne w całym obiekcie. Pracownicy nie mieli zapewnionych podstawowych rzeczy, takich jak ciepłe posiłki czy odpowiednia odzież robocza.
Zarząd sprawiał wrażenie, że chce pomagać, jednak w praktyce nie potrafił przyjmować żadnych uwag ani sugestii. Osoby, które próbowały coś poprawić lub zwracały uwagę na błędy, często były zwalniane, bo stawały się „niewygodne”. Jednocześnie tolerowano nieodpowiedzialne decyzje, np. brak liczenia dostaw, co później kończyło się awanturami o braki magazynowe – oczywiście winą obarczano pracowników.
Brakuje tam jakiejkolwiek stabilności. Pracownicy są zwalniani bez jasnych powodów, a wcześniej często są zapewniani o „pewnej przyszłości”. Dodatkowo oczekiwanie od osób na umowach zlecenie, by deklarowały dyspozycyjność z dwutygodniowym wyprzedzeniem, jest całkowicie oderwane od realiów.
Na kilkadziesiąt osób tylko nieliczni mają umowę o pracę – głównie pracownicy biurowi, którzy są wyraźnie uprzywilejowani. Jednocześnie osoby z magazynu czy pakowalni są rzucane na inne stanowiska bez jakiegokolwiek szkolenia, a gdy coś nie wychodzi – spotykają się z pretensjami, a nawet mobbingiem.
Nie ma komunikacji ani integracji między działami. Decyzje są chaotyczne – jednego dnia poleca się zrobić coś w jeden sposób, kolejnego zupełnie inaczej, a konsekwencje zawsze ponosi pracownik. Relacje w zarządzie również są napięte, co tylko pogłębia chaos organizacyjny.
Wieloletni pracownicy nie mogą liczyć na podwyżki ani premie – te praktycznie nie istnieją. Jednocześnie nowo zatrudnione osoby potrafią otrzymywać znacznie wyższe stawki. Obowiązków stale przybywa, często zupełnie niezwiązanych ze stanowiskiem (np. sprzątanie firmy), co dodatkowo utrudnia realizację podstawowych zadań.
Nadgodziny są de facto wymuszane – pracownicy zostają po 10 godzin dziennie z obawy przed utratą pracy. Atmosfera oparta jest na stresie, presji i braku szacunku. Zdarzały się sytuacje prowadzące do poważnych problemów psychicznych u pracowników.
Podsumowując – praca sama w sobie mogłaby być naprawdę w porządku, gdyby nie sposób zarządzania. Niestety brak organizacji, szacunku do pracowników i podstawowych standardów sprawia, że trudno polecić to miejsce komukolwiek, kto ceni stabilność i normalne warunki pracy.
Ps. zwalniają nawet sms 😊