Zwykle omijam takie portale, nie czytam opinii, bo każdy może skryć się pod wygodnym nickiem i napisać co mu się żywnie podoba, pozytywnego lub negatywnego. Ale ciagle dochodzą do mnie różne słuchy o tej firmie, ba, całkiem niedawno dostałem nawet niezbyt przyjemną wiadomość od jednej z dalej pracujących tam osób, więc stwierdziłem że bez wahania dołożę tutaj coś od siebie.
Praca na co dzień przebiega może i sprawnie, natłok zmian jednak znacząco wybija z rytmu. Przez niecały rok współpracy miałem może 4 lub 5 przełożonych i kilkukrotnie zmieniałem swoje miejsce w strukturze - przez ciągłe dość szalone i nieprzewidziane zmiany. Co najważniejsze jednak, to te zmiany nie są podyktowane jakimkolwiek myśleniem strategicznym, to takie działanie ”na pałę” - to niestety widać ze ktoś kiedyś podjął wiele złych decyzji i próbuje się ratować, jednocześnie zasłaniając się stwierdzeniem, ze przecież showroom to start up i zmiany są na porządku dziennym. Niestety w przypadku firmy będącej 7-8 lat na rynku to raczej trudno kupić takie uzasadnienie. Ja zamiast zastanawiać się co trzy miesiące jak mam od nowa układać i planować swoją pracę, zdecydowanie wolałbym wreszcie skupić się na niej samej. Niestety jedyną pewną rzeczą w showroomie jest zmiana.
Oczywiście przez cały czas współpracy, nawet moi przełożeni nie byli pewni co do mojej roli. W zasadzie osoby, które rozumiały moje obowiązki i sposób pracy należały do oddziału w Berlinie, ale z nimi gwałtownie zakończono współpracę. Więc pózniej funkcjonowałem bardziej jako wolna molekuła w firmie, mimo teoretycznego przydzielenia do zespołów.
Ktoś tu pytał o premie, faktycznie takie są. Ja o swoje cele i sposób wyznaczania premii pytałem każdego przełożonego, ale dosłownie każdy odsyłał mnie do kogoś innego. Gdy wreszcie zapytałem ówczesnego prezesa, to odpowiedział żebym sobie sam wymyślił. Profesjonalizm pełną gębą, nie ma co.
Jednak największym zawodem było dla mnie to, ze osoby na gorze są bardzo oporne na jakikolwiek feedback. Mimo ze o swoich problemach alarmowałem dosc wcześnie, bo juz w drugim miesiącu współpracy, to absolutnie nic a nic z tym nie zrobiono. W piątym miesiącu współpracy rozmowa z prezesem, który obiecał poprawę warunków. Wstrzymałem się wtedy ze złożeniem wypowiedzenia, chociaż miałem juz wydrukowane i podpisane. Oczywiście na obietnicach sie skończyło, tak samo kolejna rozmowa nic nie dała. Na koniec dowiedziałem się, ze po prostu straciłem motywacje i ze lepiej nie mieć pracownika niż mieć takiego. Żenada.
Aha, niektóre zapisy w umowie mogą się okazać czystą fikcją. U mnie np. okres dwumiesięcznego wypowiedzenia, który jest pewnego rodzaju zabezpieczeniem dla pracownika. Po wypowiedzeniu prezes zaproponował byśmy się pożegnali szybciej i podpisali porozumienie o zakończeniu współpracy po dwóch tygodniach. Ja na to przystałem, bo nie było sensu pojawiać się w firmie nie mogąc realizować swojej pracy i wizja półtoramiesięcznych wakacji była bardziej atrakcyjna, jednak dla niektórych może być bardzo istotne.
Dla mnie to praca w showroom to było najbardziej rozczarowujące i żenujące doświadczenie zawodowe ze wszystkich i bardzo się cieszę, ze sie skończyło.
To oczywiście moja opinia, na bazie moich doświadczeń, a zaznaczyć muszę, że zatrudniony byłem na raczej eksperymentalnym stanowisku i wcale nie uważam, że te złe doświadczenia podzielają wszyscy zatrudnieni. Bez wątpienia w innych zespołach praca układała się znacznie lepiej. Natomiast faktem jest, ze otwarcie mojego stanowiska było kompletnie nieprzemyślane i prawdopodobnie większość problemów, z którymi się spotkałem wynikała ze specyfiki właśnie tego stanowiska i nie rozumienia go przez przełożonych.