Xyz01.07.2024 22:41
Kandydat
Rozmowa rekrutacyjna w sumie przebiegała szybko (jakieś 10-15min). Pozadawali kilka pytań. Jeśli chodzi o samo zaproszenie na rozmowę + spotkanie + zaproszenie na dzień próbny to jakoś tydzień trzeba na to poświęcić. Na rozmowie o pracę zapytano mnie czy mam okres wypowiedzenia w obecnej pracy, na co odparłam, że nie. Zapraszając mnie na dzień próbny przez telefon zadano mi to samo pytanie. Przyjechałam na dzień próbny (praca na stanowisko które aplikowałam nie była jakoś trudna). Ubrałam się w garnitur, ponieważ Firma postanowiła nie poinformować mnie o tym, że tutaj takie coś jak dresscode nie obowiązuje (było 23 stopnie na dworzu + brak klimatyzacji w biurze. Dziewczyny pootwierały jedynie drzwi żeby się przewietrzyło). Dziewczyna, która mnie szkoliła (bardzo miła, pozdrawiam) wyjaśniła mi wszystko w jakiś 3,5h (przy czym już sama robiłam większość). Zapytałam się „pani kierownik” XD do której mam być na tym dniu próbnym. Odparła, że wszystkie dziewczyny wypuszcza o godzinie 15:45, ale jeśli chce już iść to mogę iść bo w sumie jest to mój dzień próbny. Odetchnęłam z ulgą bo nie ukrywam, że w garniturze było mi już trochę gorąco, a na pełne 8h na dniu PRÓBNYM też nie się nie przygotowałam (jedzenie itp.). Na koniec „pani kierowniczka” zapytała się mnie by się upewnić czy jutro będę na pełne 8 godzin cytuję „mam NADZIEJĘ, że jutro JUŻ będziesz na pełne 8h”. Odparłam, że tak i, że na pewno lepiej się już przygotuję. Przyjeżdżając na miejsce następnego dnia (dojazd 8km), po przydzieleniu już mi zadania przez dziewczynę(która szkoliła mnie poprzedniego dnia), podeszła do mnie inna dziewczyna (chyba ta która ma najlepszy kontakt z „panią kierownik”) informując mnie, że w sumie to oni mają następnego kandydata, którego chcą sprawdzić. Powiedziałam takie, że okej? I zapytałam czy mam jechać do domu, na co dziewczyna odparła „w sumie tak” i, że przeprasza za tą sytuację. Zapytałam się czy nie ma czegoś takiego jak numer telefonu (bo jednak zmarnowałam i swoje paliwo na dojazd i swój czas). Dziewczyna tłumaczyła się tym, że „pani kierownik (chyba Magda)” jest chora i że to dlatego tak wyszło XDD skoro jest chora to mam rozumieć, że telefonu nie używa? A następnego dnia pojawia się normalnie w pracy? Pewnie niewygodnie „pani kierownik” jest przekazywać takie informacje osobiście i wysłużyła się inna dziewczyna, ale nie mi to oceniać. Po tej sytuacji kazali mi czekać kolejny cały tydzień na informację czy mnie zatrudniają. Niestety, zostałam bez pracy i bez niczego w zastępstwie. Z panią Magdą korespondowałam jeszcze przez maila prosząc ją o skan dokumentu. W jednym dokumencie podpisanym „oświadczenie zleceniobiorcy” nie pasowało mi to, że nie ma daty wpisanej do zlecenia w przedziale od…do…. Poprosiłam o wypełnienie tego bo skoro jest na to miejsce żeby wpisać to należy to wypełnić i odesłać wypełniony w całości skan dokumentu. Na tego maila nie dostałam już odpowiedzi, a żeby jeszcze mi „dokuczyć” zamiast przyjechać na miejsce podpisać umowę za dzień próbny, Pani Magda napisała że prześlę mi to na adres zameldowania, który jest 200km od Gdańska.