Anonimowy25.01.2024 00:49
Były pracownik
W skrócie, sajgon.
Firma sama w sobie pracuje w bardzo chaotycznym trybie, bardzo dużo ważnych kwestii potrzebujących konkretniej dokumentacji/wprowadzenia dla nowych osób jest prowadzone "od tak", i nie jest rzadkim przypadkiem że ważne podpunkty są pomijane/tracone w jakimś tymczasowym arkuszu, a końcowo nowo wprowadzona osoba zostaje wrzucona na start w głęboką wodę bez jakichkolwiek wytycznych.
Jeżeli chodzi o etykę pracy, jest ona na bardzo dużym "luzie", w złym tego słowa znaczeniu, bardzo często osoby posiadające niesamowity nakład zaległej pracy potrafiły wychodzić 3/4 godziny wcześniej kilkukrotnie w tygodniu, kompletnie nie pchając swoich zadań do przodu.
Kontynuując powyższą kwestię, nie było też rzadkością spotkać się z sytuacją gdzie ktoś robił coś "na teraz" ponieważ ciągłe wychodzenie wcześniej i ignorowanie roadmap'y konsekwentnie nie pozwalał na wysoki zasób czasu do produkcji wysokich jakości rezultatów, które trzeba było następnie równie "na teraz" poprawiać przez następne tygodnie.
Zarząd jest arcy złotousty, obiecując szczerość, równość w firmie gdzie zapewniali że bycie niższym pozycją w hierarchii od innych nie oznacza że będziesz traktowany jako pionek, możliwość rozwoju jak i godną do umiejętności wypłatę, i było kompletnie na odwrót. Pomijając fakt że kluczowe wydarzenia zmieniające strukturę zespołu czy cokolwiek z nim związane były delikatnie mówiąc 'ukrywane' przed resztą załogi do momentu ich nie wszczęcia, a czasami nawet były one zamiatane pod dywan po fakcie. Kompletny brak szacunku do spędzonego czasu i włożonej pracy od strony zarządu czy osób wysoko położonych, pomijając już fakt że istniały osoby pracujące w firmie od dawna które jawnie nie ukrywały swojego poczucia czucia się lepszymi, bardziej ważnymi nie tylko jako pracownik ale i człowiek, cytując "Nie ważne kim będziesz w tej firmie i kto jest twoim leadem, jestem w niej dłużej od ciebie i mnie powinieneś się słuchać.". O płacy również nie wspomnę patrząc na to że osoby które posiadały najwyższe stawki były przez kompletny zbieg okoliczności również tymi samymi osobami które były po prostu najdłużej w firmie, oraz gustowały w "zostawmy to na następny milestone", czy "kiedyś się zrobi". Kończąc wywód odniosę się do możliwości rozwoju, której nie było żadnej. O ile komunikacja pomiędzy osobami z "niższych" pozycji czy osób nie będących w firmie przez ostatnią dekadę była bardzo efektywna jak i przynosząca rezultaty, tak "SENIORZY" Starwarda nie byli typem ludzi skłonnym do dzielenia się wiedzą czy wzajemnej pomocy, w większości czasu kończyło się to na zwykłym "dla mnie wygląda to źle, ja bym to zmienił" a przy prośbie o jakikolwiek konstruktywny feedback odnoszący się do obecnej pracy udzielać odpowiedzi jak "nie powinienem ci tego tłumaczyć", "nie wiem ale wygląda źle", nie odnoszę się tutaj do całości, ale jest ich znaczna ilość. Przez cały czas pracy przy zapytaniu o możliwości fundowania jakichkolwiek kursów/szkoleń z dziedziny zawsze zapewniane było że jest taka możliwość, finalnie kończąc na tym że obietnice owych kursów czy szkoleń były właśnie tym, obietnicami które nigdy nie zostały spełnione, i tym również opisałbym całą firmę jak i prezesa(ów), wiele cukierkowych obietnic które zostają tylko obietnicami.