Oddział w Warszawie to jakieś gigantyczne nieporozumienie. Kreują się na coś pokroju Facebooka/ Google'a a w rzeczywistości to gorzej niż Biedronka (podejrzewam, że Portugalczycy swoim pracownikom zapewniają wodę, kawę i herbatę w pomieszczeniach socjalnych, tutaj nawet kubek trzeba sobie z domu przynieść).
Generalnie to klasyczny offshoring, Włosi utworzyli w Polsce oddział w celu znacznego obniżenia kosztów i widać to na każdym kroku. Z IT ma to wszystko bardzo niewiele wspólnego, jest to wsparcie dla procesów obsługiwanych w Niemczech czy we Włoszech.
Sprzęt i technologie, na których się pracuje to lekka archeologia, nie mająca wiele wspólnego z aktualnymi trendami w świecie IT.
Management jest skrajnie niekompetentny, ci ludzie dbają wyłącznie o utrzymanie swoich stanowisk. W firmie jest ogromna rotacja pracowników, co chwilę ktoś przychodzi i odchodzi, raczej niewiele osób decyduje się pozostać tu na dłużej.
Średnia wieku pracowników sporo poniżej 30 lat, poza nielicznymmi wyjątkami to głównie młodzi i niedoświadczeni absolwenci wydziałów ekonomicznych (bardzo mało ludzi z wykształceniem stricte IT).
Management stosuje wobec pracowników (usunięte przez administratora) regularnie dochodzi do straszenia zwolnieniem z pracy i wymuszania określonych zachowań (np. praca w nielimitowanych nadgodzinach, o których informacja przekazywana jest na chwilę przed wyjściem do domu). Generalnie ze strony firmy jest oczekiwanie, że pracownicy nie mają żadnego życia poza firmą, ewentualnie, że to życie całkowicie będzie podporządkowane pracy.
Część pracowników godzi się na takie warunki wchodząc w nieformalne "układy" z managerami, licząc na szybki awans i wymierne korzyści dla siebie/ ulgowe traktowanie etc. co dodatkowo psuje (i tak fatalną) atmosferę w biurze.
Rozmowy kwalifikacyjne to trochę jak kampania wyborcza, dużo pięknych sloganów i obietnic, rzeczywistość po podpisaniu umowy różni się jednak diametralnie, włączając w to zakres obowiązków, czas i formę pracy etc.
W firmie panuje ogólny chaos, nikt niczego nie ogarnia, managerowie zrzucają wszystko na pracowników. Pewna pani, która przez wiele lat pracowała w szczecińskim oddziale w departamencie HR postanowiła się "przekwalifikować" do IT - czytaj doszła do wniosku, że w IT zarabia się więcej niż w HR i poprzez liczne układy udało jej się zostać managerem. Swój brak wiedzy, jakichkolwiek kompetencji i doświadczenia nadrabia wybitnym talentem do urządzania epickich shitstorm'ów :) no ale na tym panie z HR znają sie przecież najlepiej...
Jest główny manager biura w Warszawie, który wydaje się być bardzo porządnym człowiekiem, jednak specyfika tej firmy powoduje, że jest typowym żyrandolem bez wpływu na cokolwiek.
Biuro znajduję się w bardzo ładnej okolicy, w nowym biznes parku po dordze na lotnisko... i to koniec zalet bo dojazd jest fatalny, Żwirki i Wigury wiecznie stoją w korkach, w okolicy nie ma nawet jednego sklepu, opcje lunchowe ograniczają się do food track'ów które od czasu do czasu tu przyjeżdżają ewentualnie kantyna w głównym budynku Business Garden (tym, gdzie jest hotel).
Podobno jeszcze gorsza sytuacja panuje w oddziale w Szczecinie, gdzie związki zawodowe urządzają jakieś strajki i protesty.