Żabka Sosnowiec Małachowskiego:
albo mili studenci obsługują albo... chamskie niewykształcone siksy lub chamskie stare babiszcza. Zdarzają się sytuacje (częste) nieprawidłowego podliczania artykułów, bo albo ten sam produkt został skasowany ponownie (bo mało miejsca na ladzie), albo Pani kasuje banany (których nie ma w zakupach), albo ceny są inne na towarach, a inne podczas skanowania, o czym klient przekona się czasem dopiero po wyjściu, gdy będzie sprawdzał rachunek. Ale to wszystko może się przecież zdarzyć w każdym sklepie. Tylko, że w żabce na Małachowskiego, w Sosnowcu jest to nagminne i obsługa nie przeprasza, tylko ma pretensje do klienta (ta chamska obsługa , której jest większość, bo mili, inteligentni ludzie stamtąd szybko uciekają). Niestety po roku kupowania w tym sklepie, wniosek jest taki, że nie będę tam chodzić, chyba, że z dyktafonem, bo chyba nikt nie uwierzy co ja tam usłyszałam od chamskiej obsługi, gdy broniłam swoich praw konsumenckich, gdy naliczono mi niewłaściwe ceny, na przykład. Niestety żabka ta bazuje na klientach - frajerach, którzy nie sprawdzają rachunku, a także na okolicznej patologicznej klienteli z bramy obok, która kupuje wyłącznie alkohol. Przykre, bo są żabki takie jak ta na Klimontowskiej w Sosnowcu, gdzie przyjemnie wejść, obsługa z Tobą rozmawia i jest po prostu normalnie.