Szanowni Państwo,
Z uwagi na zaistniałą i powtarzającą się sytuację w Lidlu w Krakowie, przy ul.Lindego, postanowiłam wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie. Klienci zmuszani są do korzystania tylko i wyłącznie z kas samoobsługowych.
Kasy główne są zamknięte. Niestety wyłania się obraz lekkiej paranoi. Pani wśród tłumu ludzi "kasujących"się na rzeczonych kasach, pobierająca gotówkę i wydająca resztę z kasy głównej. Piszczące kasy z powodu wyskakujących błędów i brak reakcji ze strony innych pracowników jest co najmniej brakiem szacunku dla klientów. Widać gołym okiem, że coś niedobrego tam się dzieje. Robię tam zakupy od momentu powstania Lidla, bo tj mój ukochany sklep. Jednak mam wrażenie,że panuje tam atmosfera strachu i nie boję się stwierdzenia- mobbing. Jeżeli to była zmiana kierownictwa, to na pewno nie na lepsze.