Czy to odpowiednie miejsce?02.04.2021 01:27
Były pracownik
McDonald's,
jedno z najlepszych miejsc na zarobienie swoich pierwszych pieniędzy. Slogany promujące tę pracę opowiadają się za świetną atmosferą, możliwościami rozwoju, a zacząć pracę tam można już w wieku 16 lat - już jako pracownik młodociany na okres wakacyjny. Jeżeli nie miało się jakiegokolwiek doświadczenia przed rozpoczęciem pracy w "Maku", to nie ma najmniejszego problemu! Wszystkiego taki "świeży" pracownik zostanie nauczony. Już w ciągu pierwszych dni swojej pracy zostaje zapoznawany z działaniem firmy, a z czasem przechodzi się na przenajróżniejsze stanowiska, będąc pod czujnym okiem instruktorów i menadżerów, których zawsze się można zapytać o coś, aby się upewnić, czy praca jest wykonywana zgodnie ze "złotymi standardami". To bardzo pozytywny obraz pierwszej pracy, że pomimo ogromnego ruchu i różnych problemów, które można napotkać w ciągu dnia, i tak będziemy mogli liczyć na wsparcie naszych kolegów i koleżanek po fachu. W gruncie rzeczy, tak prezentuje się praca w McDonald's na reklamach, które możemy spotkać na Fejsie, ogólnie w Internecie, czy w samej restauracji (ulotki) - praca dopasowana pod Ciebie, abyś mógł/mogła wykonywać ją tak, aby móc ją połączyć ze swoim życiem prywatnym.
Praca w McDonaldzie na ulicy Toruńskiej, mimo wszystko, jest ogromnym przeciwieństwiem tych utopijnych słów, zachęcających do zatrudnienia się w pracy pod złotymi łukami. Jeżeli zaczyna się w ogóle pracę na konkretnym stanowisku (czyli po raz pierwszy), to nie ma w ogóle mowy, aby móc się nauczyć przekazanej wiedzy w swoim własnym, odpowiednim tempie. Pracownik pracuje pod ciągłym napięciem/stresem i jest zmuszony do nauczenia się wszystkiego w krótkim czasie - całe doświadczenie musi tak samo złapać. Nie ma nawet opcji na jakiekolwiek pomyłki. Na zmianach są kierownicy (restauracji, zmiany lub odpowiadający za serwis), którzy zamiast wspierać i przekazać zrozumienie pracownikowi, robią zupełnie odwrotną rzecz. Pracownik w takim miejscu i w takim momencie nie może czuć się bezpiecznie w żaden sposób. Przynajmniej nie jest w stanie, skoro ciągle jest zasypywany uwagami i jeżeli odniesie nawet najmniejszy sukces, pracując na swoim stanowisku, to nie usłyszy jakiejkolwiek pochwały (nawet tej najmniejszej), a za najmniejszy błąd pracownik może otrzymać upomnienie. Jedyne, co podtrzymuje pracownika w tym miejscu pracy, to "ekipa", z którą można się trzymać. Dzięki niej jesteśmy w stanie "wytrwać" w tej pracy odrobinę dłużej. W ostatnim czasie skład menadżerów zmienił się na gorsze, a niestety ci menadżerzy z zachowaniem opisanym powyżej, są co raz częściej z pracownikami na zmianach, z czego wykonywanie obowiązków w tym miejscu pracy wiąże się z małą (a nawet zerową) satysfakcją. W końcu... Dlaczego ktoś miałby czerpać radość z tego, że jest podle traktowany przez kierowników? Lub też wykorzystywany? Pracownik wykonuje swoje obowiązki w pocie czoła, a menadżer obok ucina sobie pogawędkę, nie zapewniając reszcie ekipy odpowiedniego poczucia, że razem tworzą zgraną drużynę (a w ogóle tworzą?) W tym samym czasie, jak zauważy, że nic nie robisz, to znajduje Ci zajęcie, które często jest wymyślone dlatego, aby menadżer mógł sobie dalej postać i nic nie robić. To samo tyczy się przerw na papierosa. Kierownika praktycznie nie ma. Ewentualnie pojawi się na chwilę, ale potem i tak gdzieś idzie, zostawiając całą restaurację pod opiekę pracowników. To nie jest i nigdy nie było żadne wspieranie. Dobra atmosfera w tym miejscu nie istnieje.
McDonald's nie jest złą pracą samą w sobie, ale ludzie, którzy reprezentują te miejsce, na pewno zniechęcają świeżo upieczonych pracowników do pracy w jakimkolwiek "Maku". Z racji wielu negatywnych, kluczowych czynników, jedynie potęguje się z dnia na dzień. Co może skutkować pogorszeniem stanu psychicznego, ale to "wyższych stanowiskiem" nie obchodziło i obchodzić nigdy nie będzie.