Chciałbym opisać niedopuszczalną sytuację z dnia 18 marca, której doświadczyłem w sklepie w piasecznie - Mysiadło. Znalazłem na stronie sklepu produkt, którym byłem zainteresowany od dłuższego czasu, stan pokazywał 2 sztuki. Na wszelki wypadek zadzwoniłem na infolinię by dopytać czy na pewno jest on na stanie, bo do sklepu mam kawałek, a miałem być jedynie przejazdem przez okolicę stolicy. Pracownik infolinii potwierdził, że na pewno produkt jest. Po dotarciu do sklepu i poszukiwaniu na własną rękę nie znalazłem produktu, którym byłem zainteresowany. Poprosiłem więc pracownika działu i po dłuższej chwili przyniósł on rzeczony produkt z zaplecza. Potwierdziłem więc chęć zakupu i wybrałem FV oraz zakup na JDG. I tutaj wydarzyło się coś, co wg mnie nie powinno mieć miejsca - pracownik odmówił mi możliwości zakupu tego konkretnego produktu na FV. Po moich dociekliwych pytaniach dlaczego, został wezwany kierownik do pomocy pracownikowi. Po dalszej wymianie zdań dowiedziałem się, że ostatecznie mogą mi sprzedać towar, ale jedynie za gotówkę i nie podali przyczyny takiego stanu rzeczy. Zasugerowałem zatem, że wygląda mi to na jakieś matactwo lub też przekręt oraz że zgłoszę to do odpowiedniego organu. Pracownicy wezwali policję twierdząc, że wywołuję awanturę w sklepie, a jedynie starałem się dowiedzieć dlaczego takie jest ich postępowanie względem tego produktu. Ostatecznie zostały spisane zgłoszenia obydwu stron i zdecydowałem odpuścić dalsze dopytywanie - okazało się to bezskuteczne i marnowałem jedynie czas. Chciałbym żeby mój wpis dotarł możliwie wysoko do osób zarządzających tą konkretną placówką w San Park Mysiadło - być może do takich sytuacji dochodzi tam częściej i przez to klienci mogą się czuć pokrzywdzeni lub podobnie potraktowani jak ja. Jeśli firma wytycza "jakieś" standardy obsługi, które mogą być bez problemów realizowane w innych punktach sieci to może coś jest na rzeczy w tym konkretnym sklepie.