Witam!
Opiszę jakie miałem warunki pracy, płacy i moje doświadczenia z firmą Schneuing:
1) Umowa agencyjna na niemieckich warunkach na 1,5 roku, standardowy czas pracy w tym wypadku realnie ok. 176h, 2 zmiany (2 tzw. Zerlegungi) ranna(6-15 i 7-16, w tym przerwy) i popołudniowa (15-24 i 16-1.00), o ile dobrze pamiętam. Generalnie praca 8h, ale czasami zdarzało się w przypadku drugiej zmiany, że było ponad 8h (np do 10h max) ze względu na ilość pracy, a było jej trochę, bo kurczaki szły jak woda. Ranna była zawsze 8h. Stawka była wtedy 8.50 Euro brutto/h (rok 2012) bez żadnych dodatków(diet, fahrgeldu etc). Pracowałem tam rok, więc trochę kasy odłożyłem. Wypłata po odjęciu kosztów za lokum (150e) i dojazdy do pracy(100e) wynosiła ok. 800, 800+euro. Badań do pracy na początku nie było - później były.
2) Dojazd do pracy był busem (Transporter lub Vito) zapewniany przez Schneuinga (potrącane z wypłaty 100 E/mies.). Mieszkałem wraz z innymi kompanami w Schuttorfie przy Windstrasse koło biura(plus w tym wypadku, bo było blisko i szybko można było załatwić różne sprawy), lecz do Haren było daleko, bo ok. 67 km w jedną stronę. Czas dojazdu przy dobrym tempie wynosił ok 45 minut. Kierowcy wynajętego nie było, bo pracodawca nie zapewniał(dziadostwo moim zdaniem). Jeździł ten, kto miał prawo jazdy. Za fuchę drivera też nie było żadnych bonusów-normalne potrącenia jak dla wszystkich, czyli 100 E. Z dojazdami i innymi nieprzewidzianymi okolicznościami w pracy było się łącznie ok. 10,11, a czasami nawet i 12 godzin(np wizyty w sklepach);
3) Lokum - kamienica wynajęta - parter + 2 piętra, kilka pokoi na dole i kilka na górze po 4 osoby w każdym. Szafki i pseudoszafki w wyposażeniu + tv i lodówka(ale nie w każdym). Brak internetu(we własnym zakresie jakaś Lebara, Lycamobile etc.) Koszt za lokum, a raczej od łóżka wynosił 150 E potrącane co miesiąc z wypłaty. Była jedna dość duża moim zdaniem kuchnia na dole dla wszystkich z normalnym wyposażeniem tj. duża lodówka, mikrofala itd. + suszarka. Niestety mimo tego i tak wszyscy lokatorzy mieszkający w tej kamienicy nie byli w stanie się w niej pomieścić, co jest zrozumiałe i dlatego co poniektórzy sami sobie organizowali lodówki do pokoi we własnym zakresie. Na parterze było pomieszczenie bardzo duże, gdzie znajdowały się dwie pralki oraz suszarnia. Generalnie na parterze było pomieszczenie po lokalu gastronomicznym z różnymi naczyniami i innymi pierdołami. Przez zdecydowaną większość czasu, kiedy tam byłem, to mieszkałem z samymi Polakami, ale później niestety pośrednik zaczął ściągać Łotyszy, którzy generalnie mieszkali w Twiscie. Zrobił się trochę syf z tego powodu, ale szło jakoś przeżyć. Zależy na kogo się trafiło. Na każdym piętrze łazienka z klopem. Była jeszcze na dole z toaletami, ale generalnie mało kto z niej korzystał, bo było brudno i nie było oświetlenia.
4) Na początku było ciężko się przyzwyczaić do lokum i pracy, ale z czasem było coraz lepiej. Praca w lodówce, kilka stopni w plusie(minusowa temperatura raczej nie), dużo Rosjan (raczej większość), Polaków, Łotyszy a i Holendrzy się zdarzali. Generalnie multi-kulti. Tempo pracy - dość wysokie i ilość pracy też duża(przynajmniej jak ja tam pracowałem). Prace w Emslandzie są różne - filetowanie przy linii produkcyjnej, transport wewnętrzny kibli(dużych kontenerów z drobiem), skrzynek z kurczakami, wanien z drobiem, sortowanie przy liniach produk. i nie tylko, ważenie, pakowanie do skrzynek lub kartonów, wrzucanie ich i układanie na linii produk., etykietowanie, wieszanie kurczaków na sprzątaniu skończywszy. Można trafić na różne fuchy. Są lżejsze i są cięższe - różnie bywa, jak w każdej firmie. Trzeba się uwijać, ale generalnie jak ktoś sobie nie poradzi np przy filetowaniu, to przesuwają go na inne stanowiska(np na transport wewnętrzny produktów, uzupełnianie na linkach etc.) i obserwują czy ogarnia temat, a jeśli tak, to raczej w większości przypadków zostaje tam na stałe w jakimś konkretnym rewirze. Jeśli widzą, że się starasz, to się nie czepiają, ale jak widzą, że stoisz, gapisz się lub ślamazarnie pracujesz, to cię przywołują do porządku i poganiają. Znajomość niemieckiego wystarczy spokojnie A2 moim zdaniem i słownictwo z zakresu spożywki, a stricte kurczak i jego części no i plus słownictwo ogólne - niemiecki w pracy, BHP etc. Idzie się przyzwyczaić do pracy, choć na dłuższą metę ta lodówka daje w kość.
Pośrednik pomaga na starcie i później też, tylko trzeba walczyć o swoje i się upominać. Trzeba też dać trochę od siebie tj. starać się w pracy i kumać trochę języka(rozumieć polecenia wydawane przez brygadzistów), a będzie wszystko git. Nie jest najlepszy, ale też nie jest najgorszy (przynajmniej dla początkujących w pracy w DE). Przerobiłem też kilku pośredników(nie tylko w DE), więc wiem co piszę. Zależy też kto jakie ma oczekiwania pracowo-płacowe. Przetrwałem rok w tej firmie(mam nadzieję, że pierwszy i ostatni raz tak musiałem pracować). Praca jest max na 8-9 miesięcy,dłużej to męczarnia. Pozdr!