Pacjentka10.10.2024 04:01
Inne
NIE POLECAM. P. Przepióra za same protezy (implanty już miałam) wziął 40 tys. zł. Prace trwały 2 x po ok. 5 miesięcy, gdyż terminy były przeciągane. Efekt, niestety, mierny. Napiszę tu tylko o niektórych błędach. Do górnej protezy p.P dwa razy dobrał źle kolor, choć był on dokładnie określony, przez co naraził mnie na niepotrzebny ból i stratę czasu. Mimo uzgodnień zęby z przodu zrobił za krótkie i przy lekko rozchylonych ustach wyglądałam jakbym ich w ogóle nie miała. Robiąc dolne zęby p. P. zapomniał dokleić tymczasowo część starej protezy, więc przez kilka dni musiałam się przemęczyć bez niej. Przy następnej wizycie p.P zamiast ją wreszcie przykleić, nie wiadomo dlaczego tylko wymienił śruby, ale zostawił jedną ostrą, która raniła mi język. Po kilku dniach wymienił ostrą śrubę i znów zostawił z niekompletnym uzębieniem na wiele tygodni. P. P pokrętnie tłumaczył, że nie może zamontować tej części protezy, bo śruby mocujące, na których się trzymała, chyba wyrzucono w pracowni protetycznej. Przy wykręcaniu górnej szyny nagle oświadczył, że nie ma śrub gojących i tak zostawił mnie bez zabezpieczenia na kilka dni, narażając na ból i infekcję. Nie zapisał nic przeciwzapalnego, nie powiedział czym płukać jamę ustną. Protezy wykonał niezgodnie z ustaleniami (dolne zęby zbyt długie, górne zbyt krótkie), dolna proteza wypycha wargę, przez co wyglądam na osobę nieprzyjaźnie nastawioną, po lewej stronie przygryzam wargi, nie mogę naturalnie się uśmiechać. Poprawki niewiele pomogły, więc gdy p.P powiedział bez zbadania przypadku, że nie widzi problemu, nie wytrzymałam nerwowo i wyszłam z gabinetu. Wiele miesięcy znosiłam cierpliwie takie postępowanie licząc na dobry efekt końcowy, ale niestety - okazuje się, że pacjent płacąc 40 tysięcy zł w gabinecie p. Przepióry straci pieniądze, zdrowie, nerwy i zaufanie do lekarzy.