W Oficynie przepracowałam niecałe 4 miesiące (od września 2024 do stycznia 2025) na umowie zlecenie ze stawkę 29,5zł/h (przy minimalnej 28,1zł/h) w 2024 oraz 30,5zł/h w 2025(stawka minimalna). Niestety na rozmowie o pracę zostałam (usunięte przez administratora) powiedziano mi, że na moim stanowisku na pierwszej zmianie będą pracowały dwie osoby. Później okazało się musiałam sama sobie radzić z porannym ruchem. W następnych miesiącach słyszałam, że dalej szukają pracownika, tylko ciężko znaleźć jakąś sensowną osobę. Jednak, jak przeglądałam ogłoszenia o pracę, to nigdzie takiego ogłoszenia nie widziałam.
Moje stanowisko (wydawka) było dość rozbudowane. Pracowałam jako barista (przygotowywałam napoje i śniadania, podawałam pieczywo oraz wypieki, kelnerowałam), na linii produkcyjnej (pakowałam do opakowań produkty produkowane na kuchni, wprowadzałam do systemu, sortowałam, etykietowałam, wkładałam na półki sklepowe, dbałam o ekspozycje) oraz na słuchawce (odbierałam po kilkanaście telefonów dziennie, a niektóre trwały po kilka/kilkanaście minut), realizując przy tym zamówienia składane telefonicznie, przygotowując je do odbioru dla kuriera. Do tego odpisywałam na smsy, przyjmowałam zamówienia na wypieki, zrealizowałam zamowienia ze sklepu internetowego, czasami obsługiwałam też klientów na kasie w części delikatesowej.
Proszę sobie wyobrazić sytuację w której od rana mam tabakę, co chwila podchodzi osoba po pieczywo, w kolejce mam do zrobienia 5 napojów, 3 śniadania, telefon dzwoni, ale nie mam czasu go odebrać, widzę, że z kuchni wychodzą produkty mięsne/nabiał/świeże soki, które powinny szybko trafić do lodówki, a właścicielka (Zosia) przychodzi i z pretensją zwraca mi uwagę, że nie ma niczego na degustacji i powinnam myśleć o priorytetach. Podobne sytuacje zdarzały się nie raz. Generalnie przez 8 godzin trzeba pracować na najwyższych obrotach przez większość zmiany mając kilka rzeczy na raz, które powinny być zrobione na cito, co jest fizycznie niemożliwe do zrobienia przez jedną osobę. Do pomocy miałam menadżerkę, która miała dużo własnych obowiązków i często pracowała w biurze oraz pracownika od social mediów, który sam sobie wybierał obowiązki i równie często przesiadywał w biurze.
W przeciągu mojej pracy (przypomnę, że to niecałe 4 miesiące) stres doprowadził do płaczu trzy osoby. Byłam też świadkiem (usunięte przez administratora) ze strony szefowej.
W styczniu poleciłam swojego znajomego do pracy, ale wbrew poprzednim zapewnieniom o szukaniu pracownika, usłyszałam, że nie ma pieniędzy na kolejny etat. Zaczęłam wtedy rozważać zmianę pracy.
W styczniu Zosia zaprosiła mnie na rozmowę w związku z przedłużeniem umowy. Otwarcie zakomunikowałam jej, że myślę nad zmianą pracy w związku ze zbyt duża ilością obowiązków i brakiem dotrzymania obietnicy, że będę miała dodatkowe ręce do pomocy. W odpowiedzi Zosia zwolniła mnie z dnia na dzień, pozbawiając mnie środków do życia.
Rozmowa podczas zwolnienia też należała do tych ciekawszych. Moje stwierdzenie, że zostałam (usunięte przez administratora) na rozmowie o pracę zostało zignorowanie. Zosia zdawała się też być zaskoczona, kiedy powiedziałam, że niejednokrotnie poruszałam temat tego, że na moim stanowisku jest za dużo obowiązków na jedną osobę, mimo że nie byłam jedyną osobą, która poruszała z nią ten temat. Usłyszałam, że są miejsca pracy, w których jest jeszcze więcej obowiązków i jakoś inni dają sobie z tym radę. W dodatku ona też pracuje i nie uważa, żeby było to za dużo, a ja najwyraźniej nie nadaję się do pracy w tak szybkim tempie. Dziwne stwierdzenie biorąc pod uwagę, że zbierałam same pochwały od klientów, innych pracowników, a także samej Zosi. Najwyraźniej nie nadaje się do tego również większość ekipy. Usłyszałam, że z ekonomicznego punktu widzenia nie ma powodów, żeby zatrudniać kolejną osobę, bo utargi spadają (nic dziwnego). Na koniec powiedziała, że nie chce aby ktoś, kto jest jedną nogą w Oficynie, a drugą nogą już gdzieś indziej, miał kontakt z klientami i chciałaby się ze mną rozstać już dzisiaj. Życzyła mi znalezienia pracy, w której będę mogła sobie pozwolić na wolniejsze tempo pracy i dodała, że chciałaby się ze mną rozstać w pozytywnychu stosunkach. Przypomniało mi się wtedy, jak na początku mojej pracy usłyszałam od Zosi, że nigdy nie rozstała się z żadnym pracownikiem w złych stasunkach, jak również to, że od kilku osób usłyszałam, że na moim stanowisku jest całkiem spora rotacja pracowników.
Podsumowując: stanowisko mocno chaotyczne i stresujące. W wyniku słabych umiejętności organizacyjnych szefowej, większość pracowników musi pracować na kilku stanowiskach na raz, co tylko generuje harmider. Pani Zosia bardzo chce uchodzić za osobę o wysokich standardach etycznych, ale w rzeczywistości nie szanuje swoich pracowników. Szczerze nie polecam tej firmy.