Witam wszystkich, zacznę od tego że stanowisko pomocnika mechanika to jest fikcja w tej firmie. Pan Symeon szuka ludzi którzy będą za niego rozbierać auta na części na czarno, niezależnie od tego czy skończyłeś szkołę mechaniczną czy nie. Praca jest bez umowy, dostajesz tygodniowke 1000zl przy 40h lub 1100 przy 45h, umowę ma kilka osób w firmie (zazwyczaj starszyzn) a mlodociani robią bez
Wymagania są kosmiczne, otóż oczekuje że pracując te 7-8h (w trakcie pracy masz przerwę ok 1h, ale zawsze możesz skończyć ja szybciej) masz rozebrać kompletnie 1 auto dziennie, auto rozbierasz w maksymalnie dwie osoby, to znaczy jeśli będzie ta druga osoba, bo mogą wziąć ją na firmę żeby tam coś pomagała, a może też nie przyjść to wtedy jesteś sam.
Brakuje rąk do pracy, w trakcie rozkręcania wpadają zadania poboczne; przygotuj inne auto do wycięcia ćwiartki, odkręć coś z innego auta, musisz być w trzech miejscach jednocześnie i mieć trzy pary rąk. Oczywiście to auto co rozbierasz pomimo tego że nie rozkrecasz go bo musisz coś innego dla kogoś wyciągnąć to i tak musi dzisiaj wyjechać. Serio. Symeona to nie obchodzi.
Ty będziesz rozbierać te auta najtanszymi narzedziami jakie są, najlepsza grzechotka jaką pracowałem to było neo tools reszta to jakieś noname i nasadki z action więc pomyslcie jakie dziadowanie tu jest, dwie małe grzechotki się poddały i nie odkręcaja w ogóle do dyspozycji jest jeden udar elektryczny, jeden pneumat i jedna wkrętarka. Bardzo kluje ich syf na zakladzie (nawet jak nie ma takiego syfu i da się przejść, a po wyjeździe auta się sprząta) a stoją dwa wielkie kontenery na odpady, jeden stoi już minimum 3 miesiące pełny, drugi zapełnił się w ok. Miesiąc że zrobiła się górka i nie ma gdzie sypać śmieci. Miał przyjechać ktoś żeby to ugnieść - nie przyjechał, a kontener stoi pełny i nie ma gdzie wyrzucić śmieci z rozbiórki auta. Mimo to kierowcy po kontener nie wzywają.
Aut klientów używają żeby jeździć między zakładami (Ornontowice -Gieraltowice) na drugim zakładzie twoim "kierownikiem" będzie stary alkoholik który jeździ nastukany autem i widlakiem i nikt go w pracy nie lubi xd
Przyszedł ogarnięty chłopak po technikum samochodowym to Symeon kazał mu iść być magazynierem xd a że w trakcie zaczął pomagać przy rozbiórce aut (miał w tym doświadczenie już!!) to mu podziękował na koniec dnia
Panuje atmosfera krycia się przed szefem(szef idzie udawaj że coś robisz!) na pytanie czy w trakcie przerwy może wyjść do drogi zapalić papierosa usłyszał "najlepiej jakbyś nie palił w ogóle bo szkodzisz wizerunkowi firmy" i podkreślam że nie mamy żadnych umów, więc?
Jak trafi ci się duże auto do rozebrania i będziesz sam - też musisz jakimś cudem zmieścić się w jeden dzień bo inaczej będzie narzekanie i marudzenie. Co potem przeistacza się w "nie przychodz jutro"
35k sprzedaży (magazynierzy mieli mieć premie od sprzedaży - nie mają żadnej premii) na allegro na koniec tygodnia a nie ma na wyplate dla czlowieka i bawi się w jakieś zaliczki
Na gieraltowicach toaleta wygląda jak z horroru, że lepiej iść w krzaki niż do niej, a symeon jeszcze myśli że przyjdziesz pracować w sobotę xdd
A warunki są szkodliwe, jest głośno, brudno, w autach pleśń i grzyb i ty to wdychasz za 1000zl tygodniowo.
Części wkładamy do koszyków, które mają jechać na firmę, ale nie ma współpracy na linii magazynier-rozbiorka, więc jak ty nie zadbasz o ro żeby koszyki przyjechały i pojechały to nie będzie koszyków. Generalnie da się odczuć że brakuje rąk do pracy, ale szybciej stamtąd wylecisz bo szef ma zły humor niż zatrudni dodatkowe dwie osoby 😂 jeszcze potrafi rzucać hasłami typu "jak ci się nie podoba to idź do domu" "jak czegoś brakuje to przynieś z domu" to zakład pracy czy przedszkole?
Między pracownikami atmosfera zajebista, a jak przychodzisz codziennie to na pewno będą pamiętać żeby ci podać rękę.
Niestety za 4000 miesięcznie na czarno to już lepiej iść na magazyn gdzie chociaż będziesz miał normalna premie i umowę.